Czy powinniśmy płacić za niekompletne i niedokończone gry? Czy powinniśmy być karani brakiem dostępu do części zawartości w grze, jeśli nie zamówimy jej w przedpremierze lub Early Access? Ja do niedawna nie miałem z tym problemu. Będąc optymistą, zawsze mówiłem sobie: "Hej, przecież na pewno gra będzie świetna i jak już się ukaże, to będzie wymiatać". Niestety, kilka razy się przejechałem i od tamtej pory wydaję kasę na early access lub preorder TYLKO wtedy, kiedy wiem, że w 100% mogę zaufać developerom.
Przejechałem się tak na Space Engineers oraz na No Man's Sky. SE jest dla mnie tak toporna w sterowaniu, że gdybym wiedział, to w życiu bym jej nie kupił w Early Access. No Man's Sky bardzo lubię, ale to, co oferuje nie jest warte swojej ceny. Innym przykładem niech będzie Deus Ex: Mankind Divided i to była pierwsza gra, na którą BARDZO czekałem i byłem nią maksymalnie podjarany, ale ze złością odmówiłem zamówienia w preorderze. Developerzy wycięli z niej część zawartości i gracze, którzy nie zamówili gry wcześniej, nie dostaną jej już w ogóle (chyba że od tamtej pory coś się zmieniło; nie wiem, bo przestałem śledzić temat).
Od czasu DE:MD postanowiłem nie zamawiać gier w preorderach ani early access. Dopóki developer się nie postara i nie wypuści kompletnej, ukończonej gry, która jest dobrej jakości i warto na nią wydać kasę - nie dostanie moich pieniędzy.
Trafiłem dzisiaj na poniższe video i postanowiłem się nim podzielić, odświeżając temat, bo facet ma sporo racji w tym co mówi.
Jakie jest Wasze zdanie? Zamawiacie gry w przedpremierze? Płacicie za early access?
ARK: SE - kupiłem, a tu...... http://www.gamezilla.pl/newsy/2016/37/tw...czonej-gry
Mało tego, podobno w tym DLC są rozwiązania, które dają przewagę nad graczami nieposiadającymi tego dodatku.
Ładnie, kup podstawkę niedokończoną, czekaj sobie frajerze, a w dodatku jak nie kupisz DLC to jesteś na przegranej pozycji w konkurencji z innymi.
Po tej historii powiedziałem sobie, nigdy więcej.... z resztą, wystarczy pośledzić "historie" innych gier.... dla mnie zasada powinna być prosta: ktoś oferuje produkt, ja wiem co to jest, płacę i mam.
Niestety, w obecnej erze milionów naiwniaków dających się łapać na puste obietnice - wszystkie preordery, early access itd mają się dobrze.
Jedynym wytłumaczeniem jakie znajduje, to to, że małe, niszowe studia po prostu mają finansowanie na bieżącą prace.
A co powiedzieć o dużych deweloperach, którzy wyciągają kasę a później się nie wywiązują?
Co powiedzieć o "wcześniej płacących" którzy dostają w grze handicap? Też nie fair.
Rozumiem sytuacje, gdy taki osobnik dostaje dodatkowy content, jakiś dodatek, "cacko z dziurką", ale takie które nie zwiększa jego możliwości w multiplayer.
To jest jak najbardziej chwalebne.
Zapomniałem jeszcze dodać, że wyjątki robię tylko dla remake'ów gier, które bardzo chcę zobaczyć i tylko jeśli developerzy zdobędą moje zaufanie. Nie sztucznie nakręconym hypem, tylko rzeczowymi argumentami, które są poparte faktami. Tak było w przypadku GRIP (remake Rollcage - i nie zawiodłem się!) oraz System Shock (zapowiada się bardzo obiecująco).
Co do Space Engineerów to się nie zgodzę - moim zdaniem jeden z nielicznych udanych EA. Oczywiście sporo rzeczy trzeba poprawić, ale gra jest wciąż bardzo aktywnie rozwijana! Kupiłem i nie żałuję ani jednej wydanej złotówki.
Dwa największe faile jakie zaliczyłem z EA to StarForge oraz Planetary Anihilation to już ewidentne cash graby ;/
EA ma sens, gdy jest dobrze prowadzone a nie służy temu żeby sprzedawać zabugowaną grę (ARK).
16.10.2016, 13:17 UTC (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.10.2016, 13:18 UTC przez DYoda.)
Praktycznie nie kupuje EA. Dla mnie to zbyt ,"niebezpieczne " nawet elity tak nie kupiłem. Na kasie nie śpię bo niewygodnie a w swoim życiu kupiłem sporo gier które pomimo że nie były żadną alfa czy jakaś inna beta to i tak były kiepsko wydanymi dukatami a co dopiero brać jakieś tam obietnice. Jestem z czasów gdy gry były tylko w pudełkach i nie było zabaw typu zapłać za pierwszą dyskietkę a kiedyś może dostaniesz drugą. Dla mnie to zwykle naciąganie.
16.10.2016, 13:30 UTC (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.10.2016, 13:34 UTC przez ShinzoSin.)
Widzę że w tym wątku będzie sporo przeciwnych opini na temat jakiegś wybranego tytułu bo ja z kolei uwielbiam Planetary Annihilation. Wcale nie uważam jej za słaby tytuł. W momencie premiery brakowało trochę rzeczy, ale później dodano je.
Problem z PA jest tej natury że devsi strzelili trochę focha na comunity za ostre słowa krytyki w dniu premiery. Ponieważ próbowali zachęcić nowym pomysłem na kolejną gre. Zaczynając kolejnego kickstartera (sic!) Ale ludzie nie chwycili zajawki.
Niestety z czegoś trzeba było utrzymać studio, zatem zwolnili część składu, a to co mieli w zanadrzu by z czasem dodać do PA wypuścili jako płatny, standalone dodatek Titans. Który to zresztą jest imo świetny. Ubogaca znacznie rozgrywkę. Do tego każdy kto posiada podstawkę, którą zresztą rozdawano za darmo parę razy, a jeszcze więcej razy za pół darmo, kosztuje tylko 10 dolców. A i early backerzy dostali go za darmo!
Ale oczywiście to dla wściekłej gawiedzi za mało... Development rate spadło bo niestety mniejszy team i tak jakoś przestało być dalej słychać o Planetarce i studio, a szkoda.
UberEntertaiment dostarczył w rekordowym czasie solidną grę i nawet lepszy dodatek. Zabrakło sensownego planu na przyszłość. Kick Starter to nie jest recepta na wszystko. To narzędzie aby pomóc wystartować firmie, a nie by się tym ratować za kaźdym razem gdy kończy się forsa. Oni o tym zapomnieli, nie zabezpieczyli dość środków na czarną godzinę. Postawili na fanów, że dadzą im drugi oddech, ale niestety zabrakło komunikacji i okazało się, że się pospieszyli. Mieli niedokończoną, wcześniejszą grę - Planetarkę, której brakowało ostatnich szlifów i ludzie byli zbyt niezadowoleni i zniesmaczeni by im dalej ufać.
Ja podejrzewam, że gdyby zacisnęli pasa i wydali podstawkę w takiej formie w jakiej wydali Titans to by ich plan pyknął na luzie. Ludzie by się z radością rzucili na kolejny tytuł od nich.
A oni wybrali by strzelić focha. Zamknęli się w studio i wypluli tak nagle, bez zapowiedzi, bez słowa wyjaśnienia czy zachęty nawet, to standalone DLC. Podejrzewam że jako taki policzek dla "niewiernych" fanów i tyle.
Tak się składa, że grywamy z Dejotem od czasu do czasu w Titans. Jakby ktoś chciał dołączyć to zapraszam. Im więcej osób gra tym ciekawsze zwroty akcji ^^'
(16.10.2016, 13:17 UTC)DYoda napisał(a): Praktycznie nie kupuje EA. Dla mnie to zbyt ,"niebezpieczne " nawet elity tak nie kupiłem. Na kasie nie śpię bo niewygodnie a w swoim życiu kupiłem sporo gier które pomimo że nie były żadną alfa czy jakaś inna beta to i tak były kiepsko wydanymi dukatami a co dopiero brać jakieś tam obietnice. Jestem z czasów gdy gry były tylko w pudełkach i nie było zabaw typu zapłać za pierwszą dyskietkę a kiedyś może dostaniesz drugą. Dla mnie to zwykle naciąganie.
Coś mi się wydaje, żeśmy z czasów wcześniejszych niż "pudełkowe", z czasów kiedy to szło się z własnymi dyskietkami i wracało z nagranymi....
Na moje 2 razy, które kupiłem pre-order to raz przejechałem się na całej linii, a raz nie żałuję.
Gra, której nie żałuję, że kupiłem wcześniej to nasz narodowy towar exportowy: Wiedźmin 3. Ale znając CDP RED wiedziałem, że dostanę super grę i wiedziałem, że i tak ja kupie, więc nie miało to dla mnie znaczenia, czy kupię na przed czasem czy po wydaniu.
Gra, przy której strasznie się zawiodłem to: AC Unity. Chyba najgorsza cześć serii. Od tego czasu stwierdziłem, że nigdy więcej nie kupię pre-order'a
16.10.2016, 13:40 UTC (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.10.2016, 13:52 UTC przez TeddyPanda.)
Nigdy, przenigdy, za żadne skarby nie kupię ani Early Acessu ani nie złożę preordera. Obecnie rynek wygląda tak, że gry zaraz po premierze mają olbrzymie problemy techniczne albo w ogóle nie działają oraz mamy gry w Early Acess, które nigdy nie zostaną dokończone, a twórcy na nich zarabiają jak na pełnych grach. Oprócz tego jest kilka perełek, które w dniu wydania były już dobre.
Jestem zdania, że sami się doprowadziliśmy na ten śmietnik. Właśnie wpierając crapowe EA (nie mylić z Electronic Arts) i kupując crapowe, niepełne gry, płacąc za lipne DLC, kupując crapy ze steam greenlight. Obecny rynek to jest wysypisko śmieci, do którego raz na czas trafi jakaś perełka. Nawet pomijając fakt, że wspierając EA wspieramy portfelem obecną sytuację i dajemy do zrozumienia twórcom, że jakiego bubla by nie wypuścili ludzie i tak go kupią (nie trzeba więc robić dobrych gier tylko ładnie się uśmiechać, obiecywać i reklamować) to teraz bałbym się złożyć preordera bo większe prawdopodobieństwo jest na to, że gra okaże się technicznym dramatem niż, że będzie w pełni grywalna.
Każdego gorąco zachęcam do NIE KUPOWANIA gier w takim stanie. Tylko głosując portfelami jesteśmy w stanie coś zmienić, bo kiedy producenci tej wszelkiej maści badziewia zrozumieją, że za TECHNICZNE ABOMINACJE i NIE DOKOŃCZONE EA nie ma kasy, to może w końcu zaczną z powrotem robić dobre gry!
Edit: For Example:
No Mans Sky - badziew powiecie, za drogi mówicie, obiecanki cacanki mówili.
A jednak twórcy zarobili na tym MASE KASY.
Co myśli producent gier?
- Wydam coś w podobnym stylu, naobiecuję, naściemniam, pokaże kilka fajnych filmików. Co z tego, że gra po premeirze okaże się bublem. Zarobię MASĘ KASY.
Gdybym był takim producentem tak bym rozumował. Im nie zależy na waszym game xperience ani na tym, żeby gra była dobra, tylko na tym żeby się sprzedała. Jeśli gra jest kiepska ale się sprzedaje to czy to nei znaczy, że robienie dobrych się nie opłaca, skoro za słabe można zbić fortunę?
Nie chce mi się rozpisywać o moim światopoglądzie i co myślę o tego typu akcjach bo jak o tym myślę to mnie krew zalewa. Nigdy nie płacę za gry, które są w early access, pre-ordery itp. Dla mnie szczytem wszystkiego jest jeszcze płacenie za dostęp do bety w niektórych przypadkach (np. Elite). Twórcy gier powinni za testowanie zapłacić swoim testerom, a ostatnio wymagają żebyśmy to my im jeszcze za to dopłacali i łaskawie pozawalają nam sprawdzić czy ich gra nie zawiera błędów.