To ja i tak wyślę co przygotowalem bo mi to fabularnie sie wkleja. A wy z tym zrobcie co uważacie

.
Droga do Husarii
Zaczęło się od samotności.
Wyruszyłem z Bańki z prostym planem — zobaczyć to, czego jeszcze nie zobaczył żaden człowiek. Nieznane systemy, obce światy, planety, na których przede mną nie postawił stopy żaden Commander. Oczywiście była też druga strona tej wyprawy — obietnica ogromnych pieniędzy. Egzobiologia, odkrycia, dane kartograficzne. Im dalej od Bańki, tym większa była pokusa, żeby lecieć jeszcze dalej.
Przez długi czas samotność mi nie przeszkadzała.
Wręcz przeciwnie.
Z czasem jednak zaczęła robić swoje.
Godziny spędzone w kokpicie, kolejne systemy, kolejne skany i kolejne światy, na których nie było nikogo poza mną. Człowiek zaczyna wtedy rozmawiać z komputerem pokładowym częściej, niż powinien.
W końcu problemy techniczne zmusiły mnie do przerwania wyprawy i powrotu w stronę zamieszkanej przestrzeni. Potrzebowałem części, inżynierów i przede wszystkim rozwiązania kilku problemów, których nie dało się naprawić samą determinacją.
W poszukiwaniu technologii i inżynierów, którzy mogli doprowadzić mój statek do porządku, dotarłem aż do Colonii.
I właśnie tam wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewałem.
Przypadkiem trafiłem do Kolonii Sobieski.
Okazało się, że w Colonii trwały właśnie obchody dziesięciolecia jej istnienia, a społeczność świętowała otwarcie nowego Megamarketu w Jaques Station. Po miesiącach samotnego przemierzania pustki nagle znalazłem się w miejscu pełnym ludzi, rozmów, statków i przede wszystkim życia.
I zobaczyłem Husarię.
Nie chodziło nawet o same statki czy mundury. Chodziło o ludzi.
Wspólne latanie, żarty, świętowanie i zwykłą radość z tego, że po drugiej stronie komunikatora jest ktoś jeszcze. Patrzyłem na to z boku i pierwszy raz od bardzo dawna pomyślałem, że może jednak nie chcę spędzić reszty swojej kariery samotnie.
Moja podróż przez Colonię dobiegła końca. Interesy zostały załatwione, statek przygotowany do dalszego lotu, a kurs ponownie ustawiony na Bańkę.
Tym razem jednak wracałem z innym nastawieniem.
Przez długi czas uważałem, że najlepsze, co może spotkać Commandera, to być pierwszym człowiekiem, który zobaczy nieznany świat.
Po tym, co zobaczyłem w Colonii, zacząłem uważać, że równie ważne jest to, z kim można później o tym świecie opowiedzieć.
Samotna eksploracja dała mi doświadczenie, odkrycia i kilka milionów kredytów.
Husaria pokazała mi coś, czego nie da się kupić za żadne kredyty — ludzi, z którymi można dzielić kolejne wyprawy, walki, sukcesy i porażki.
Dlatego wracam do Bańki.
Nie po to, żeby znowu zamknąć się w kokpicie.
Wracam, żeby dołączyć do Husarii.
Tę wiadomość wysyłam jako moją aplikację rekrutacyjną z nadzieją na jej pozytywne rozpatrzenie. Być może sama myśl o tym, że po drugiej stronie czeka na mnie Husaria, wystarczy, żeby umilić mi długą podróż z Colonii do Bańki.
Jeśli aplikacja miala by zostać odrzucona to proszę poczekajcie z informacją zanim dolecę do banki aby nie odbierać mi radosnej nadziei i nowego celu.
Pozdrawiam cmd JING YANG.
Bez odbioru.