07.03.2016, 20:40 UTC
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.03.2016, 21:42 UTC przez Mathias Shallowgrave.)
::DATA 07 MAR 3302
::EOM
::SYSTEM NORTH AMERICA SECTOR NI-S B4-1
::LOKACJA GŁĘBOKA PRZESTRZEŃ
::JURYSDYKCJA BRAK
::NOWY WPIS W DZIENNIKU RIO GRANDE
"Samotność jest wielka jak kamień / Można ustawić kamień na kamieniu / Zbudować dom", napisał kiedyś starożytny polski poeta, Jacek Podsiadło. Samotność jest większa niż kamień, piszę ja, współczesny komandor statku kosmicznego, urodzony spacer, bezdomny pośród gwiazd. Nie da się zmierzyć samotności, którą czuje się będąc zawieszonym w Przestrzeni, tysiące lat świetlnych od najbliższego zamieszkałego systemu, wpatrując się w rozświetloną miliardami słońc linię Drogi Mlecznej, zdawałoby się, że na wyciągnięcie ręki, a jednoczenie tak daleką. Taka samotność zżera od środka, zabiera oddech i sprawia, że człowiek ma ochotę otworzyć śluzę i odepchnąć się z całej siły. A później już tylko dryf, dryf, dryf... w niekończoną pustkę kosmosu.
Taka samotność nie powinna przydarzać się nikomu. Nikt nie jest stworzony do doświadczania takiej samotności. Taka samotność powoduje, że największy statek będzie wydawać się mały, niczym canoe targane falami Rio Grande. A człowiek miota się w tym canoe i walczy z rozszalałą rzeką, i za wszelką cenę chce dobić do brzegu, bo tam jest sucho i bezpiecznie. I kiedy w końcu udaje się dopłynąć, rozbić obozowisko i rozpalić życiodajny ogień, wzrok pada na odległe szczyty Gór Skalistych. I człowiek zaczyna wpatrywać się w te góry, a nad górami jest rzeka gwiazd. Gwiezdne Rio Grande, tylko już nie tak rozszalałe, ale ciche i spokojne. I człowiek zdaje sobie sprawę, że naprawdę niewiele znaczy i że jest śmiesznie mały w obliczu wszechświata. I wpatruje się w gwiazdy tak długo, aż zamieniają się one w oczy i nagle okazuje się, że to wilki otaczają obóz. I człowiek rzuca się do namiotu w poszukiwaniu wysłużonego Winchestera, ale jest już za późno, bo wilcze kły zatapiają się gardle człowieka, i dopiero wtedy okazuje się...
...że siedzę jak sparaliżowany w kokpicie swojego Aspa, a prawą dłoń mam zaciśniętą na własnym gardle, z którego wydobywa się charkot. Moje płuca płoną, płoną jak miliardy słońc rozświetlających Drogę Mleczną.
Nie da się zmierzyć samotności. Nie taką miarą, jaką dysponuje ludzkość, zamknięta w ciasno oplecionych elektroniką skorupach statków kosmicznych, tak daleko od rozgwieżdżonego nieba na brzegu Rio Grande pod szczytami Gór Skalistych.
Chyba czas opuścić Amerykę Północną. Pelikan wzywa.
::EOM
--
:: Oficjalny Partner FDEV - zapraszam na Twitch (KLIK) po partnerskie skórki!
:: Tapetki z Elite i nie tylko (KLIK).
:: Oficjalny Partner FDEV - zapraszam na Twitch (KLIK) po partnerskie skórki!
:: Tapetki z Elite i nie tylko (KLIK).

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)