16.01.2017, 13:49 UTC
Tekst nr 6.
Zima ponownie zaskoczyła kierowców – myślę, obserwując hulającą za oknem, białą zawieruchę. Siedzę na czarnym, skórzanym fotelu i w spokoju piję nieco schłodzoną już herbatę. Na biurku, wprost przed moimi oczyma stoi srebrno-czarny joystick typu hotas. To model X52, jedno z najlepszych urządzeń służących do pilotowania statków kosmicznych. Tak nie mylicie się! Statków kosmicznych! Jego bijące intensywnym światłem klawisze kąpią mój umiejscowiony na poddaszu pokój w najróżniejszych odcieniach błękitu.
Odkładam herbatę po czym chwytam za stery. Po małej przerwie dowódca wraca na fotel pilota. Przed sobą widzę jedynie długi, żółty kadłub mojej maszyny oraz czarną pustkę kosmosu. Gwiazdy otaczają mnie z każdej strony i wołają do siebie obiecując odkrycie cudów jakich nie widział jeszcze żaden człowiek.
Spoglądam w górę.
Gdzieś tam, lata świetlne ode mnie rozciąga się olbrzymia niebiesko czerwona Mgławica Welon. Od czasu do czasu wracam do tego miejsca, może z sentymentu, a może z tego niesamowitego poczucia „dachu nad głową” , które daje przebywanie w nim. Oto strumienie gazu i pyłu kosmicznego uformowały w swej kompletnie artystycznej obojętności dzieło sztuki, którego nie powstydził by się nie jeden malarz, a dzieło to zostało zainicjowane przez śmierć autora, wybuchu supernowej sprzed dziesięciu tysięcy lat.
Czym dla ciebie jest Elite? Czy ten widok nie wystarczy, by odpowiedzieć na to pytanie? Zaznaczam losowo jedną z gwiazd na panelu nawigacji po czym słyszę odliczanie, a następnie głośny ryk napędu FSD. Podróż dopiero się rozpoczęła.
Kiedy byłem mały uwielbiałem budować statki kosmiczne. Naturalnie mój tata nie pracuje w NASA, a ja nie pochodzę z przyszłości. Były to statki kosmiczne z klocków LEGO. Najróżniejsze maszyny, które niczym dziecięce marzenia – nie miały prawa istnieć, uwielbiałem też wertować atlasy geograficzne, a raczej poświęcone kosmosowi sekcje tych atlasów. Zagłębianie tajemnic, które kryła każda z planet układu słonecznego, naszej galaktyki, wszechświata. Kosmos wydawał się być niezdobytym oceanem pełnym zarówno wysp skarbów jak i niebezpieczeństw czyhających na nieroztropnych podróżników. Uwielbiałem nocne spacery, w których zastanawiałem się co kryje ta monumentalna, rozjarzona blaskiem tysięcy świetlików czerń? Jak wiele historii zostało w niej skrzętnie pochowanych i tylko czeka na ponowne odkrycie? Może kiedy zastanawiam się co jest tam w górze, w tym samym momencie, ktoś z góry zastanawia się nad tym co jest tutaj? Myślenie o tym wszystkim do dziś wywołuje we mnie uczucie głębokiego relaksu połączonego z intensywnym, a czasami wręcz przypominającym nieco upojenie alkoholowe stanem świadomości, w którym jestem tylko ja, kosmos i marzenia o odkrywaniu tajemnic wszechświata, o udaniu się do gwiazd, odwiedzeniu każdej z nich i zgubieniu się na zawsze.
Te uczucia daje mi Elite.
Nie wiem czy jest inna podobna i tak pieczołowicie symulująca kosmos gra oprócz Elite. Co prawda próbowałem wcześniej chociażby serii X, jednak brak prawdziwej swobody w przestrzeni zawsze był dla mnie nieco krępujący, dlatego kiedy grałem w gry związane z kosmosem nie były to symulatory statków, a chociażby gry RPG takie jak Mass Effect czy Star Wars KotOR. Długo marzyłem jednak o grze w której będę mógł swobodnie eksplorować wszechświat. Odkrywać jego tajemnice, znajdywać tajemnicze światy, spotykać nowe rasy i gatunki. Kiedy zobaczyłem pierwszy film z Elite niemal od razu wiedziałem: to jest gra, której szukam. To jest ta jedyna gra, w której będę mógł się naprawdę zgubić.
Z podnieceniem czytałem kolejne wieści z produkcji, oglądałem każdy materiał, który miałby chociaż odrobinę gameplayu. Wiedziałem już, że będę potrzebował odpowiedniego joysticka aby móc grać, jednak zdecydowałem, nauczony doświadczeniem, że na samym początku zdecyduję się jedynie na edycję beta 2.0 gry, a dopiero później dokupię hotas. Zawsze przecież istniało ryzyko, że z jakiegoś powodu odbiję się od Elite.
Hotas zagościł na moim biurku po czterech dniach.
Olbrzymia przestrzeń, swoboda i ja, drobinka piasku mająca przed sobą nieskończoność. Nie miałem żadnego większego celu w grze. Jeżeli coś nim było i to podróż sama w sobie, nieustanna, ciągła podróż w nieznane. Elite jak żadna inna gra nie dostarcza tego tak osobliwego poczucia samotności w kosmosie. Świadomości, że jesteśmy na niespokojnym morzu, daleko od domu, a wszyscy, których znamy są gdzieś tam, w przestrzeni, setki lat świetlnych stąd.
Statek wyskoczył z witchspace. Włączyłem skaner by znaleźć zagubione w pustce skarby.
Cele w grze przyszły dopiero z czasem. Odwiedzenie wszystkich mgławic, sagittarius, oznaczenie pierwszego earthlike jako „swojego” itd. Pierwszą moją zdobyczą była Veil Nebula West, następnie przyszły takie smaczne kąski jak Horsehead, Flame czy Plejady. Każdą z nich skrzętnie fotografowałem. Uwielbiam mgławice, nieważne czy planetarne czy emisyjne, tak jak czerń kosmosu symbolizuje jego bezkresną pustkę, tak mgławice są jego sztuką, kwintesencją twórczości, w której artysta jest ślepy i głuchy, nawet nie wie, że tworzy, nie wie, że kreuje arcydzieło. Często wracam w odwiedzone przez siebie miejsc by zobaczyć je na nowo. Dla takich momentów gram w Elite. Być może gra cierpi przez pewne decyzje tworzącego go studia, być może podział trybów dzieli graczy i doprowadza do niepotrzebnych spięć, być może wciąż istnieją błędy i glicze pozwalające zarabiać każdemu po trzysta milionów na godzinę. Być może. Dla mnie to kompletnie nieważne, dla mnie to nie jest gra o zarabianiu, gra o trybach, gra o wynajdowaniu błędów i narzekaniu na nie. To otwarty, czysty kosmos, spełnienie marzeń z dzieciństwa, prawdziwy, realny lot zbudowanym z lego statkiem, przestrzeń, w której muszę się zgubić by odnaleźć jej prawdziwe piękno. To coś więcej niż tylko gra, to nieustanna podróż w nieznane. To cały wszechświat w moich rękach.
--
:: Oficjalny Partner FDEV - zapraszam na Twitch (KLIK) po partnerskie skórki!
:: Tapetki z Elite i nie tylko (KLIK).
:: Oficjalny Partner FDEV - zapraszam na Twitch (KLIK) po partnerskie skórki!
:: Tapetki z Elite i nie tylko (KLIK).

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)