16.01.2017, 13:48 UTC
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.01.2017, 14:11 UTC przez Mathias Shallowgrave.)
Tekst nr 5.
Czym jest dla mnie Elite? Hmmm… to nie jest pytanie na które odpowiada się wprost w stylu: „symulator kosmiczny”, „kosmiczna strzelanka”, „sandbox”, „MMORPGXVVVXGG”. Na początku, fakt, szukałem typowej gierki w której mogłem sobie po prostu polatać w pustce przestrzeni kosmosu, postrzelać, pozarabiać i popatrzeć na ładne widoczki mgławic, planet, stacji i gwiazd a do X3 nie chciało mi się jakoś wracać.
Ale do rzeczy. Zabawa zaczęła się pod koniec roku 2015, kiedy to już naprawdę byłem wyposzczony brakiem gier w kosmicznych klimatach. Rynek niestety nie rozpieszczał (i do tej pory tego nie robi) w tym zakresie, a X3 i gier przenoszonych ze smartfonów czy tabletów na PC’ty miałem już dosyć. Od razu informuję, że wcale nie szukałem gry online. Wystarczyłaby mi gra z klimatyczną fabułą i ładną grafiką. Właściwie to można powiedzieć, że szukałem nawet czegoś pokroju Freespace’a 2, czegoś co tak samo by mnie wciągnęło na wiele godzin, a potem z radością i niecierpliwością wracałbym do tego przechodząc ponownie od początku, sprawdzając różne inne warianty i podejście do fabuły. I tak szukałem i szukałem, aż natrafiłem na wzmiankę o Star Citizen’ie. Gra się pięknie zapowiadała, ale niestety, jeszcze nie wyszła, a jak chcesz pograć to płać słono – to nie dla mnie. Nie pozostało nic innego jak szukać dalej i dalej, i dalej. Aż natrafiłem na Elite.
- Hmmm… no dobra – pomyślałem – najpierw o niej poczytam. Nie chcę się naciąć, zwłaszcza że to gra online więc trzeba sprawdzić jak tam z abonamentem sprawy wyglądają. Hmm… sandbox? Ech… zapewne powtórka z X’ów tylko ze online. No dobra, poczytajmy co tam o tym ustrojstwie ludzie piszą.
Tak trafiłem na kilka recenzji oraz blog Szarego Wilka, który swoimi recenzjami prawie przekonał mnie do zakupu ED i na szczęście rozwiały się moje wątpliwości co do miesięcznych opłat J. Oczywiście nie obeszło się bez oficjalnego forum Frontiera, które było dla mnie przez ten czas głównym źródłem informacji o grze. I na tym właśnie forum natrafiłem na screeny z Elitki (no tak, głupi ja, oficjalne forum więc jak mogłoby się obejść bez grafik). I co? Szok i niedowierzanie! GWIAZDY Z BLISKA! MOŻNA PODLECIEĆ DO PLANETY! WOW!!!
- Ok – powiedziałem sobie – nie ma co się podniecać. To może być mylące i złudne. Poczytajmy jeszcze opinie graczy i popatrzmy co tam tak naprawdę robią w tej grze.
Cóż, jak wszędzie, jedni chwalili inni narzekali, ale ogólnie strasznego hejtu nie zauważyłem. No dobra, po prostu nie chciało mi się też za bardzo szukać w przepastnych czeluściach tego forum. A ostateczna decyzja o zakupie zapadła z okazji Black Friday na Steamie gdzie ED kosztowała o ile pamiętam marne kilkanaście dolców (najwyżej powiem żonie że jeszcze mniej
). Tak oto wróciłem pospiesznie do domu i kupiłem Elitkę. Słowo „niecierpliwość” nie opisuje dokładnie uczucia jakie mi wtedy towarzyszyło kiedy gra się ściągała, tym bardziej, że od czasów EVE Online minęło wiele lat. No tak, ale przecież nawet jak się ściągnie to jej nie odpalę, bo muszę odebrać żonę z pracy, ech...
No nic, godzina 20:00 jestem w domu, 20:30 już przed kompem, zaczyna się, odpalam. Najpierw ustawienia grafiki. Coś jakieś słabe ustawienia zostały domyślnie wybrane, no to trzeba walnąć na maksa
. Ok, pobawiłem się opcjami. Teraz jakieś szkolonko w pasie asteroidów i pierwsze WOW! Ładne kamyczki w kosmosie latają!
Weeeeee!!!
Dobra dobra, umiem już chyba latać, znam trochę klawiszologię, czas na grę właściwą. Odpalam i ląduję na jakiejś stacji. Choroba wie gdzie to jest, trzeba zerknąć na mapkę. Mapka też mi nic nie mówi a ilość gwiazd mnie przytłacza tak, że zastanawiam się czy się nie rozpłakać z poczucia bezsilności i ogromu świata, i to nie wiadomo czy ze szczęścia czy z rozpaczy. Ale przecież sam się w to wkopałem, czytałem przecież o czterystu miliardach systemów.
No dobra, mam jakiś tam statek i marne grosze na koncie. Czas rozgrzać silniki i ujeździć rumaka. Stacja, wylot, supercruise - WOW!!! Czegoś takiego jeszcze nie było! Planety – można do nich podlecieć! - O w mordę! Ciekawe czy można lądować? Eeee… chorobcia… nie da się, na dodatek coś tam się uszkodziło. No nic, czytałem, że kasę można zarobić sprzedając dane kartograficzne i chyba zostanę eksploratorem J. Czyli czas na pierwszy skok do innego systemu.
O W MORDĘ JEŻA! Jak mnie w fotel wcisnęło po wyrzuceniu naprzeciw gwiazdy! Aż żona zapytała:
- Co ty odp… ehm…. Wyprawiasz?!
- Choć sama zobacz jak to wygląda!
Kolejny skok i tekst żony:
- O ja pierdziu! (wersja złagodzona)
No i tak sobie latałem tu i tam - nie wiedząc nawet że robię to w ‘bańce’ - w międzyczasie dorabiając sobie sprzedażą danych kartograficznych oraz polowaniem na piratów na kolejne moduły do Sidka. Latałem i latałem ale nagle przyszła refleksja. Przecież to gra online a ja do tej pory nie spotkałem żadnego żywego gracza. Jak to możliwe? Ja rozumiem że są różne tryby gry, ale cały czas gram na Open. Nie to, że mi się nudzi bez ludzi, ale jednak miło by było z kimś polatać. Na forum Frontiera chyba była nawet grupa zrzeszająca polską społeczność graczy, więc trzeba to sprawdzić. No i była, Skrzydlata Husaria - matko, ale oklepana nazwa, zaraz do płatków śniadaniowych zaczną to wciskać – ale spróbować można, zwłaszcza że już trochę osób tam się zapisało. Jeden nawet do bitki i wypitki z zapędami w stronę fekaliów, więc może być śmiesznie J. A co dla mnie cenne nie wymagają ciągłego zaangażowania i siedzenia w grze.
Tak pokrótce wyglądała moja przygoda do momentu zapisania się do TWH. Ale co się stało potem to przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Takiej grupy jeszcze nie było, nooo… przynajmniej ja takiej jeszcze nie spotkałem
. Na początku było tylko forum, bo zadeklarowałem że nie będę korzystał z TSa skoro nie ma takiego obowiązku. Pożałowałem tego od razu jak tylko zmieniłem zdanie i pierwszy raz zalogowałem się do Team Speaka. To cholerni wariaci!
I to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Luźne rozmowy, pomoc na każdym kroku, jakiś Krutek z Błyskawicy (co to kurna jest ta Błyskawica?!) chce mi oddać miliony swojego majątku żebym ASPa sobie kupił – ludzie, gdzie ja trafiłem?!
A potem już jakoś leciało. Odpały Hetmana pokazującego swe prawdziwe oblicze (jak ktoś nie pamięta, to proszę
http://thewingedhussars.com/showthread.p...ze+hetmana), tańce na rurze, powstanie Feniksa (oooo tak!!! Szpiegowanko to to co tygryski lubią najbardziej
). To wszystko spowodowało, że nie mogłem odpuścić przez baaaaardzo długi czas żadnego wieczoru bez husarskiego TSa, uzależniłem się nie tylko od niego ale i od forum oraz Shoutboxa. No i oczywiście od tych chorych odpałów ludzi tak samo chorych na głowę jak ja .Przez to Husaria stała się dla mnie miejscem, które pomaga mi się odstresować od codziennych obowiązków w życiu codziennym a zwłaszcza w pracy. I jakoś tak samo się stało, że zmieniły mi się priorytety a Elitka stała się dla mnie jedynie dodatkiem do dobrej zabawy z ludźmi których poznałem. Gdyby nie oni, a właściwie Wy, do Elitki obecnie zaglądałbym pewnie raz na miesiąc albo i dwa, no bo ile można bawić się w piaskownicy samemu?
Tak więc gra grą, można pograć jakiś czas po czym ją rzucić i wrócić do niej za jakiś czas, albo i nie. Ale od Was, czyli ludzi którzy tworzą Husarię można się uzależnić
.
Więc czym jest dla mnie Elite?! Chyba już wiecie
Ale do rzeczy. Zabawa zaczęła się pod koniec roku 2015, kiedy to już naprawdę byłem wyposzczony brakiem gier w kosmicznych klimatach. Rynek niestety nie rozpieszczał (i do tej pory tego nie robi) w tym zakresie, a X3 i gier przenoszonych ze smartfonów czy tabletów na PC’ty miałem już dosyć. Od razu informuję, że wcale nie szukałem gry online. Wystarczyłaby mi gra z klimatyczną fabułą i ładną grafiką. Właściwie to można powiedzieć, że szukałem nawet czegoś pokroju Freespace’a 2, czegoś co tak samo by mnie wciągnęło na wiele godzin, a potem z radością i niecierpliwością wracałbym do tego przechodząc ponownie od początku, sprawdzając różne inne warianty i podejście do fabuły. I tak szukałem i szukałem, aż natrafiłem na wzmiankę o Star Citizen’ie. Gra się pięknie zapowiadała, ale niestety, jeszcze nie wyszła, a jak chcesz pograć to płać słono – to nie dla mnie. Nie pozostało nic innego jak szukać dalej i dalej, i dalej. Aż natrafiłem na Elite.
- Hmmm… no dobra – pomyślałem – najpierw o niej poczytam. Nie chcę się naciąć, zwłaszcza że to gra online więc trzeba sprawdzić jak tam z abonamentem sprawy wyglądają. Hmm… sandbox? Ech… zapewne powtórka z X’ów tylko ze online. No dobra, poczytajmy co tam o tym ustrojstwie ludzie piszą.
Tak trafiłem na kilka recenzji oraz blog Szarego Wilka, który swoimi recenzjami prawie przekonał mnie do zakupu ED i na szczęście rozwiały się moje wątpliwości co do miesięcznych opłat J. Oczywiście nie obeszło się bez oficjalnego forum Frontiera, które było dla mnie przez ten czas głównym źródłem informacji o grze. I na tym właśnie forum natrafiłem na screeny z Elitki (no tak, głupi ja, oficjalne forum więc jak mogłoby się obejść bez grafik). I co? Szok i niedowierzanie! GWIAZDY Z BLISKA! MOŻNA PODLECIEĆ DO PLANETY! WOW!!!
- Ok – powiedziałem sobie – nie ma co się podniecać. To może być mylące i złudne. Poczytajmy jeszcze opinie graczy i popatrzmy co tam tak naprawdę robią w tej grze.
Cóż, jak wszędzie, jedni chwalili inni narzekali, ale ogólnie strasznego hejtu nie zauważyłem. No dobra, po prostu nie chciało mi się też za bardzo szukać w przepastnych czeluściach tego forum. A ostateczna decyzja o zakupie zapadła z okazji Black Friday na Steamie gdzie ED kosztowała o ile pamiętam marne kilkanaście dolców (najwyżej powiem żonie że jeszcze mniej
). Tak oto wróciłem pospiesznie do domu i kupiłem Elitkę. Słowo „niecierpliwość” nie opisuje dokładnie uczucia jakie mi wtedy towarzyszyło kiedy gra się ściągała, tym bardziej, że od czasów EVE Online minęło wiele lat. No tak, ale przecież nawet jak się ściągnie to jej nie odpalę, bo muszę odebrać żonę z pracy, ech...No nic, godzina 20:00 jestem w domu, 20:30 już przed kompem, zaczyna się, odpalam. Najpierw ustawienia grafiki. Coś jakieś słabe ustawienia zostały domyślnie wybrane, no to trzeba walnąć na maksa
. Ok, pobawiłem się opcjami. Teraz jakieś szkolonko w pasie asteroidów i pierwsze WOW! Ładne kamyczki w kosmosie latają!
Weeeeee!!! Dobra dobra, umiem już chyba latać, znam trochę klawiszologię, czas na grę właściwą. Odpalam i ląduję na jakiejś stacji. Choroba wie gdzie to jest, trzeba zerknąć na mapkę. Mapka też mi nic nie mówi a ilość gwiazd mnie przytłacza tak, że zastanawiam się czy się nie rozpłakać z poczucia bezsilności i ogromu świata, i to nie wiadomo czy ze szczęścia czy z rozpaczy. Ale przecież sam się w to wkopałem, czytałem przecież o czterystu miliardach systemów.
No dobra, mam jakiś tam statek i marne grosze na koncie. Czas rozgrzać silniki i ujeździć rumaka. Stacja, wylot, supercruise - WOW!!! Czegoś takiego jeszcze nie było! Planety – można do nich podlecieć! - O w mordę! Ciekawe czy można lądować? Eeee… chorobcia… nie da się, na dodatek coś tam się uszkodziło. No nic, czytałem, że kasę można zarobić sprzedając dane kartograficzne i chyba zostanę eksploratorem J. Czyli czas na pierwszy skok do innego systemu.
O W MORDĘ JEŻA! Jak mnie w fotel wcisnęło po wyrzuceniu naprzeciw gwiazdy! Aż żona zapytała:
- Co ty odp… ehm…. Wyprawiasz?!
- Choć sama zobacz jak to wygląda!
Kolejny skok i tekst żony:
- O ja pierdziu! (wersja złagodzona)
No i tak sobie latałem tu i tam - nie wiedząc nawet że robię to w ‘bańce’ - w międzyczasie dorabiając sobie sprzedażą danych kartograficznych oraz polowaniem na piratów na kolejne moduły do Sidka. Latałem i latałem ale nagle przyszła refleksja. Przecież to gra online a ja do tej pory nie spotkałem żadnego żywego gracza. Jak to możliwe? Ja rozumiem że są różne tryby gry, ale cały czas gram na Open. Nie to, że mi się nudzi bez ludzi, ale jednak miło by było z kimś polatać. Na forum Frontiera chyba była nawet grupa zrzeszająca polską społeczność graczy, więc trzeba to sprawdzić. No i była, Skrzydlata Husaria - matko, ale oklepana nazwa, zaraz do płatków śniadaniowych zaczną to wciskać – ale spróbować można, zwłaszcza że już trochę osób tam się zapisało. Jeden nawet do bitki i wypitki z zapędami w stronę fekaliów, więc może być śmiesznie J. A co dla mnie cenne nie wymagają ciągłego zaangażowania i siedzenia w grze.
Tak pokrótce wyglądała moja przygoda do momentu zapisania się do TWH. Ale co się stało potem to przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Takiej grupy jeszcze nie było, nooo… przynajmniej ja takiej jeszcze nie spotkałem
. Na początku było tylko forum, bo zadeklarowałem że nie będę korzystał z TSa skoro nie ma takiego obowiązku. Pożałowałem tego od razu jak tylko zmieniłem zdanie i pierwszy raz zalogowałem się do Team Speaka. To cholerni wariaci!
I to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Luźne rozmowy, pomoc na każdym kroku, jakiś Krutek z Błyskawicy (co to kurna jest ta Błyskawica?!) chce mi oddać miliony swojego majątku żebym ASPa sobie kupił – ludzie, gdzie ja trafiłem?!A potem już jakoś leciało. Odpały Hetmana pokazującego swe prawdziwe oblicze (jak ktoś nie pamięta, to proszę
http://thewingedhussars.com/showthread.p...ze+hetmana), tańce na rurze, powstanie Feniksa (oooo tak!!! Szpiegowanko to to co tygryski lubią najbardziej
). To wszystko spowodowało, że nie mogłem odpuścić przez baaaaardzo długi czas żadnego wieczoru bez husarskiego TSa, uzależniłem się nie tylko od niego ale i od forum oraz Shoutboxa. No i oczywiście od tych chorych odpałów ludzi tak samo chorych na głowę jak ja .Przez to Husaria stała się dla mnie miejscem, które pomaga mi się odstresować od codziennych obowiązków w życiu codziennym a zwłaszcza w pracy. I jakoś tak samo się stało, że zmieniły mi się priorytety a Elitka stała się dla mnie jedynie dodatkiem do dobrej zabawy z ludźmi których poznałem. Gdyby nie oni, a właściwie Wy, do Elitki obecnie zaglądałbym pewnie raz na miesiąc albo i dwa, no bo ile można bawić się w piaskownicy samemu? Tak więc gra grą, można pograć jakiś czas po czym ją rzucić i wrócić do niej za jakiś czas, albo i nie. Ale od Was, czyli ludzi którzy tworzą Husarię można się uzależnić
.Więc czym jest dla mnie Elite?! Chyba już wiecie

--
:: Oficjalny Partner FDEV - zapraszam na Twitch (KLIK) po partnerskie skórki!
:: Tapetki z Elite i nie tylko (KLIK).
:: Oficjalny Partner FDEV - zapraszam na Twitch (KLIK) po partnerskie skórki!
:: Tapetki z Elite i nie tylko (KLIK).

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)