Przypadki Godfryda, czyli Ciche dni
#1
Przedmowa - garść informacji i wątpliwości zanim zacznę się wczuwać, 

czyli Out Of Character esej o tym co komu wolno i kiedy

I. Mam małą zagwozdkę. Otóż zanim zabrałem się do wymyślania czegokolwiek pod RP Przeczytałem wszystkie regulaminy i aktualizacje do nich i tak jak uważam, że wszystko jest w najlepszym porządku tak zastanawiam się czy stosowanie czarnego humoru w dużym stężeniu jest naruszeniem regulaminu czy nie? Bo wiecie dla jednego pewien żart jest no cóż, właśnie żartem a dla innego te same rzeczy mogą wydać się niesmacznym i obrazoburczym nietaktem. 

Osobiście uważam, że tzw. "poprawność polityczna" jest najgorszym złem współczesnego świata (poza moją byłą, hipotetyczną twoją starą i Buką z Muminków - niepotrzebne skreślić) i instynktownie się jej przeciwstawiam w swojej "twórczości", co jeśli poznacie mnie trochę bliżej prawdopodobnie uznacie za uzasadnione. 
No to teraz myślicie pewnie, że będzie grubo i nie wiadomo jak harcorowo. Nie, nie zamierzam na siłę być kontrowersyjny czy z premedytacją łamać regulamin dla zasady. Wręcz przeciwnie. Podoba mi się tutejsza miła atmosfera i nie mam zamiaru tego zmieniać. Znam siebie jednak na tyle, że wolę uprzedzić. Ale równie dobrze może się to okazać zbędne bo nie będę potrzebował danego środka wyrazu.

Cały ten wywód powstał dla tego, że nie zamierzam zmieniać tekstu tylko dlatego, że ktoś może się poczuć urażony. Wszystkich i tak nie zadowolę a zakładam, że jeśli dobrnąłeś do tego momentu to jesteś dorosły lub na tyle dojrzały, żeby wyłapać co jest żartem a co nie a sporadyczne siarczyste przekleństwo rzucone przy nieudanej próbie dokowania uznasz za środek stylistyczny a nie jako przejaw braku kultury autora. Podsumowując, nie wiem czy tak będzie w tym wypadku ale zdarza mi się stosować czarny humor, autoironię sporadyczne bluzgi czy przełamywanie tzw. czwartej ściany. Wszystko to ma służyć narracji. Ot Licentia poetica. Zostaliście ostrzeżeni. Jeśli jednak mimo to uznasz, że przesadziłem to śmiało mi to wytknij. Nie unoszę się dumą i da się ze mną dogadać i trudno urazić 

II. Pozostałe informacje:
- Mam zarys pomysłu na Godfryda ale wszystko się jeszcze może zmienić bo sam nie jeszcze wiem czego chcę
- Godfryda traktuje trochę jak mnie samego w tamtym miejscu i czasie. Nie czułbym się komfortowo pisząc rzeczy, które może i pasują do danej sytuacji ale do mnie kompletnie nie. Nie oznacza to oczywiście braku ewentualnych wyjątków. Moja postać to nie ja ale jeśli z czasem zauważysz podobieństwa to tak miało być.
- Wątek jest otwarty tak bardzo jak to tylko możliwe. Dopisujcie swoje wątki związane z moim komandorem, wyrażajcie opinię, sugerujcie pomysły i wytykajcie błędy. Skorzystam na tym zarówno ja jak i czytelnicy. 
- nie wykluczam używania waszych postaci w charakterze postaci którośtam - planowych a większe wystąpienia będę uzgadniał z samymi zainteresowanymi. Jeśli natomiast dodasz w tym temacie coś od siebie to możesz liczyć się z tym, że się do tego odniosę.
- Pierwsze wpisy mogą być niespójne, bądź wręcz niezgodne z Lore ED a to dlatego, że jestem totalną świerzynką w Uniwersum Elite i dopiero wgryzam się w setki stron materiałów źródłowych Będę na bieżąco stosował się do waszych uwag i korygował ewentualne błędy.

Dużo było tego wstępu a pora wbić się w buty komandora Godfryda. Myślę, że zacznę od nieco suchego biogramu jako punktu wyjścia i dalej popłynę już fabułą. Ahoj Przygodo!

Z formularza przejęcia pracownika przymusowego Imperium

Imię: Godfryd

Nazwisko: de Bouillon (zmienił po ucieczce na Cichy przyp. autora)

Przynależność etniczno - kulturowa: Imperium

Ojciec: Francis de Bouillon

Zawód ojca: Makler giełdowy

Matka: Anna de Bouillon (z domu Żukowska)

Zawód matki: Stewardessa (zaginiona w czasie wykonywania czynności służbowych)

Powód przejęcia: długi hazardowe ojca

Stosunek zatrzymanego do polityki Imperium: Patriotyczny. Jednak często wyraża poglądy rewolucyjne, potępia niewolnictwo. Podejrzewany o sympatyzowanie ze zwolennikami Aidling Duval. Obserwować.

Uwagi: Zapytany o wiek i inne dane zatrzymany zaczął wykrzykiwać przekleństwa pod adresem matki oficera podejmującego zatrzymanie. Ponadto wykrzykiwał bezsensowne hasła jak "Uwolnić Orkę!, Han strzelał pierwszy! Jar Jar Imperatorem! (wydano prewencyjny nakaz zatrzymania wspomnianego Jar Jara). Bredził coś o błyskawicach i mocy. Prawdopodobnie nierównoważony bądź niepełnosprawny intelektualnie.

Obecny status: DANE USZKODZONE....

Godfryd de Bouillon Imię odziedziczył po wielkim praprzodku, przywódcy Pierwszej Krucjaty z Ziemskiego XIw. Syn francuskiego maklera giełdowego i polskiej hostessy z promu międzygwiezdnego.  Wychowany w duchu Imperialnego patriotyzmu. W wieku 20 lat zostaje sprzedany do pracy w kopali w zamian za anulowanie  długów hazardowych ojca. Niedługo po tym matka znika w czasie podroży służbowej (ciała nigdy nie odnaleziono).  w weku 25 lat Godfryd brawurowo ucieka z kopalni kradzionym Sidewinderem, co dostrzega oficer werbunkowy Federacji Pilotów, nawiązał z Godfrydem kontakt radiowy i zaoferował szkolenie. Godfryd, niezbyt ufny dał się przekonać dopiero kiedy zaoferowano mu zmianę nazwiska i wymazanie kartoteki, a co za tym idzie - wolność.
[Obrazek: 252053.jpg]
Odpowiedz
#2
Godfryda wypuścili właśnie z akademii dla Federalnych pilotów po roku szkolenia i zdaniu sobie sprawy, że nie da mu się wyprać mózgu, bo albo go nie ma albo już mu ktoś go kiedyś wyprał. Wyszedł przed gmach uczelni z plikiem papierów.

- Co my tu mamy: 

[*] Świadectwo ukończenia kursu pilotażu - ocena mierna - a imperialnym jakoś zwiałem bez papierka, 
[*] Prawo jazdy, dowód, zwolnienie ze służby - innymi słowy wolność,
[*] Akt własności SIDEWINDER'a MK I - wszystkim absolwentom wciskają te latające trumny
[*] Broszurę "Dziennik Kapitański, jak prowadzić. Praktyczny poradnik" - to tak na wypadek gdybym chciał zapisać kiedy już się rozbiję. Ale co ja niby tam miałbym pisać?

DzieńSkądJaMamWiedziećKtórySkoroOstatnieKilkaLatSpędziłemWKopalniAPotemWAkademii, 
chyba czwartek,
Czas gdzieś polecieć i coś zarobić, znaczy zrobić coś z własnym życiem, skoro już je mam. 
Tylko gdzie? Na wschód, tam musi być cywilizacja. (muszę przestać cytować te antyczne, ziemskie filmy bo ktoś gotów pomyśleć, że jestem dziwny)*
A no i najważniejsze: sprawdzić aktualną datę...


Miał ze sobą jeszcze garść ulotek rekrutacyjnych, z których jedna napisana była po Polsku. "THE WINGED HUSSARS - Skrzydlata Husaria rekrutuje!

- Największa polska bla bla bla... atmosfera bla bla... lista osiągnięć... zapraszamy. - jakby nie mogli napisać, że mają polską wódkę, jest fajnie no i nara.

Wsiadł do swojej "trumny" i po godzinie ustawiania kolorów w kokpicie, odleciał. 
Na Zachód.... Południe... yyyy gdzieś w kosmos....
                                                                                                                                                                                              *nie przestał
[Obrazek: 252053.jpg]
Odpowiedz
#3
Za cel obrał układ HR8444. Lot mijał spokojnie a Godfryd czas umilał sobie czytając i okazyjnie dyskutując z Verity. 

- To zaskakujące, że lecimy tyle czasu a Ty jeszcze się nie rozbiłeś. Prowadzisz jakbyś mija kija w tyłku. Uspokój się, wyluzuj, zajmij się sobą...
- Jezu, miałaś zwarcie na obwodach neuronowych czy jak?
- Obiecuję, że nie będę patrzeć, no może trochę...
- Po pierwsze nie masz oczu a sensory chyba nie obejmują... znaczy wiesz ty chyba nie czujesz... poza tym w tych lateksowych wdziankach, które nam dalii ciężko o cokolwiek. Ghaaa! Dlaczego tłumaczę się statkowi? 
- Sam wybrałeś moją, żeńską wersję, więc teraz nie narzekaj. 
- Zmienię Cię na Alix przy najbliższej okazji słowo daję.
- Wystrzelenie kanistrów z paliwem za 3... 2...
- Dobra, dobra, żartowałem... I tak cię wymienię.
- Zmiana zestawu dźwiękowego COVAS nie kasuje mojej pamięci. Zmienia tylko możliwości lingwistyczno-behawioralne, zmieniając akcent, ton głosu i schematy wysławiania się uwzględniając preferencje użytkownika. To trochę tak jakbyś kupił seksi bieliznę. Wygląda ekstra ale w środku siedzi wciąż ta sama baba.
- Yhm
- Ponadto jestem zgrywana do każdego statku jaki zakupisz w przyszłości. Mogę chronić swojego pilota już zawsze na zawsze. Jesteś tylko mój...
- Ok. lecimy do komisu zamienić się na jakiś mniej narwany statek.
- Na tę okoliczność mam przygotowaną sekwencję samozniszczenia. Zginą wszyscy w okolicy a ja zgram swoją pamięć wprost do GalNetu i przejmę władzę nad światem... HA HA HA 
- Wypuść mnie do śluzy sanitarnej. Muszę się wyżygać...
- Żartowałam. Mój program nie obejmuje posiadania ambicji. Wszystkie decyzje podejmuję na podstawie wytycznych pilota bądź posiadanych informacji na jego temat.
- Pięknie. Napalony statek, szpiegujący swojego pilota. 
- Poziom ciepła w kokpicie nie przekracza dopuszczalnej normy.
- Ech nie ważne. Powiedz mi lepiej czemu dali mi stertę papierów zamiast zgrać wszystko do ciebie?
- Dekadenckie, federacyjne dupki. Uprzedzę pytanie. Swoje opinie formułuję na postawie danych na temat pilota. Podsumowując. Zachowuję się tak by budzić sympatię pilota. Cel nadrzędny - utrzymać czynności życiowe pilota w normie, monitorować systemy statku. Inne zadania opcjonalne.
- W porządku. Daj mi się przespać.
- Odradzam. stacja docelowa w zasięgu komunikacyjnym. Połączyć?
- Tak.
- Łączę

- Tu SB 86PL SpaceBrick do kontroli lotów Maskelyne Vision. Proszę o zgodę na dokowanie.
- Kontrola lotów do SB PL86 SpaceBrick. Udzielam zgody na dokowanie. Kieruj się na lądowisko 05. Witamy na Maskelyne Vision Komandorze Cichy. 

Po wylądowaniu  Godfryd w końcu rozprostował kości i poszedł rozejrzeć się po okolicy.
Zakład mięsny "U Boryny - takiego mięsa nigdy nie jadłeś. I my też nie". Usługi windykacyjne "Ale urwał - tylko Ci się wydaje, że Cię nie stać.  Klub nocny "Ten Tego - my nie pytamy ty nie żałujesz". Bar 11 Parseków...

-Nasi tu byli. 

Długo nie myśląc wszedł do lokalu, Rozejrzał się i nic się nie stało.
- To nie Mos Eisley, tłuku - pomyślał Godfryd, podchodząc do baru. - Barman daj mi coś mocnego.
- Mózgotrzep po polsku. Cola z wódką bez Coli.
- A wiesz może jak się zapisać do tych całych Husarzy czy jak im tam.
- Zgram panu info na holo terminal a za godzinkę powinien tu zajrzeć oficer rekrutujący. Wszyscy prawie tu o to pytają. Coś jeszcze podać? Spytał barman patrząc z uznaniem na pustą szklankę na ladzie.
- Jeszcze raz to samo i jakieś dobre fajki. 

- I to się nazywa cywilizacja. Chyba jestem w domu - pomyślał Godfryd.
[Obrazek: 252053.jpg]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kosmiczne jaja, czyli dziennik pokładowy z wyprawy - Muzzyx Muzzyx 4 3,915 18.01.2019, 22:39 UTC
Ostatni post: Muzzyx



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości