25.02.2018, 11:53 UTC
(25.02.2018, 09:29 UTC)Zuback napisał(a): Aculeusie, tak jak obiecałem napiszę parę słów z moich wrażeń z Oculusa. Zacznę od tego, że samego zakupu obawiałem się dosyć mocno, bowiem czytałem różne opinie w internecie, które zasiewały ziarno niepokoju. Ostatecznie jednak zdecydowałem się na zakup ponieważ główną grą pod Oculusa była w moim przypadku Elite a tu opinie były bardzo pozytywne. Co ciekawe opinie pozytywne były tych użytkowników, którzy spędzili dłuższy czas w Oculusie w Elite. I takie jest też moje odczucie. Początek to lekkie mdłości, zauważalna gorsza jakość obrazu, nieczytelne napisy, widoczna obwódka gogli zwana efektem "tunelowości". Po bardzo krótkim czasie (w moim przypadku) mdłości mijają całkowicie, siatka na obrazie przestaje dokuczać, a tunelowość łatwo sobie wytłumaczyć, że mamy na głowie przecież prawdziwy hełm, który lekko ogranicza widoczność. A jako, że moc umysłu czyni cuda, bardzo szybko poprawia to też imersjęSam bym lepiej tego nie wyraził., bo czujemy się jak w prawdziwym statku. No i tu się zaczyna. Wszystkie te wcześniejsze niedogodności nie mają znaczenia w konfrontacji z tym co doświadczamy. Siedzisz w prawdziwym statku. W wielkiej, przestronnej kabinie. Wszystko takie prawdziwe. Mózg wierzy, że możesz wszystkiego dotknąć. Przez jakoś czas siedzisz i mówisz "łooo, jaaa, o kurde..." To jest naprawdę niesamowite. Postanawiasz po długiej chwili zachwytów wylecieć ze stacji... Kolejny szok. Kiedy siedząc w swoim statku, platforma wyprowadza Cię na lądowisko dopiero teraz dostrzegasz ogrom stacji. Wszystko wielkie, prawdziwe, rzeczywiste. Nagle słyszysz donośny ryk silników nad głową. Odruchowo schylasz głowę. Nad Twoją kabiną właśnie inny statek podchodzi do lądowania. Ogromny, prawdziwy taki rzeczywisty. Osłupiały wylatujesz ze stacji... gdzie spotyka Cię kolejny szok. Stacja, która do tej pory była małą kostką na ekranie monitora teraz jest ogromną stacją a ty jesteś w malutkim stateczku schowany w cieniu jej ogromu. Po jakimś czasie, kiedy zaczynasz przyzwyczajać się do tego wszystkiego, bierzesz udział w pierwszej walce. Kolejny szok. Ryk silników, statki przelatujące tuż nad twoją głową, rozbłyski laserów.... Wszystko prawdziwe takie rzeczywiste. Bierzesz udział w prawdziwej bitwie. Wiesz, że tam jesteś. Wewnątrz niej. Jesteś jej częścią. Po kilku dniach kiedy wydaje Ci się, że wszystko widziałeś nic Cię nie zaskoczy wsiadasz do większego statku. I otwierasz z podziwu buzie... Łoo...jaaa... o kurde. Kabina jest wielkości dużego salonu telewizyjnego. Wstajesz, rozglądasz się... Chodzisz po swojej kabinie... swojego statku. Teraz czujesz naprawdę, że to jest twój statek a ty jesteś jego częścią. Częścią tego świata.
Pozdrawiam
PS. SRV dostarcza kolejnej fali mdłości (zwłaszcza jak jedziesz po mocno pofalowanym terenie), ale po jakimś czasie się przyzwyczajasz i nic już nie stoi na przeszkodzie by być częścią tego świata.

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
, bo czujemy się jak w prawdziwym statku. No i tu się zaczyna. Wszystkie te wcześniejsze niedogodności nie mają znaczenia w konfrontacji z tym co doświadczamy. Siedzisz w prawdziwym statku. W wielkiej, przestronnej kabinie. Wszystko takie prawdziwe. Mózg wierzy, że możesz wszystkiego dotknąć. Przez jakoś czas siedzisz i mówisz "łooo, jaaa, o kurde..." To jest naprawdę niesamowite. Postanawiasz po długiej chwili zachwytów wylecieć ze stacji... Kolejny szok. Kiedy siedząc w swoim statku, platforma wyprowadza Cię na lądowisko dopiero teraz dostrzegasz ogrom stacji. Wszystko wielkie, prawdziwe, rzeczywiste. Nagle słyszysz donośny ryk silników nad głową. Odruchowo schylasz głowę. Nad Twoją kabiną właśnie inny statek podchodzi do lądowania. Ogromny, prawdziwy taki rzeczywisty. Osłupiały wylatujesz ze stacji... gdzie spotyka Cię kolejny szok. Stacja, która do tej pory była małą kostką na ekranie monitora teraz jest ogromną stacją a ty jesteś w malutkim stateczku schowany w cieniu jej ogromu. Po jakimś czasie, kiedy zaczynasz przyzwyczajać się do tego wszystkiego, bierzesz udział w pierwszej walce. Kolejny szok. Ryk silników, statki przelatujące tuż nad twoją głową, rozbłyski laserów.... Wszystko prawdziwe takie rzeczywiste. Bierzesz udział w prawdziwej bitwie. Wiesz, że tam jesteś. Wewnątrz niej. Jesteś jej częścią. Po kilku dniach kiedy wydaje Ci się, że wszystko widziałeś nic Cię nie zaskoczy wsiadasz do większego statku. I otwierasz z podziwu buzie... Łoo...jaaa... o kurde. Kabina jest wielkości dużego salonu telewizyjnego. Wstajesz, rozglądasz się... Chodzisz po swojej kabinie... swojego statku. Teraz czujesz naprawdę, że to jest twój statek a ty jesteś jego częścią. Częścią tego świata.
MOJE ODZNAKI