01.11.2017, 18:53 UTC
Mnie swego czasu sprzetowiec namawial w pracy zebym koniecznie sobie zainstalowall SSD, bo to szybki jest i system szybko wstanie, tak ze nie pierdne, a juz bede mial ekran logowania, a o tym jak mi to system bedzie hulal, to juz normalnie rakieta w kosmos Panie. Czas plynal, moje dwa dyski talerzowe spiete w rajd 0 cos zaczelly pykac wiec i postanowilem ze pora na zmiany. Kupilem SSD, postawilem system i pieknie, rozruch raptem kilka-kilkanascie sekund, bomba!
Niestety w moim przypadku jedyna korzysc, czyli zaoszczedzenie raptem kilkunastu sekund raz dziennie. Cala reszta jest dla mnie niezauwazalna przy odpowiedniej liosci ramu, do ktorego jak juz cos wpadnie to moze sobie siedziec. Nie przewalam setek gigabajtow danych codziennie (co zdaje sie ze dla wszelakiej masci dyskow pamiecowych nie jest najlepsze), korzystam z programow ktore raptem moze potrzebuja jakies pare giga ramu w porywach (photoshop), cala reszta to pikus. Wiec dla mnie cala ta rewolucja z dyskami pamiecowymi to i iwszem, byla, ale zebym to specjalnie odczul to nie powiem.
Niestety w moim przypadku jedyna korzysc, czyli zaoszczedzenie raptem kilkunastu sekund raz dziennie. Cala reszta jest dla mnie niezauwazalna przy odpowiedniej liosci ramu, do ktorego jak juz cos wpadnie to moze sobie siedziec. Nie przewalam setek gigabajtow danych codziennie (co zdaje sie ze dla wszelakiej masci dyskow pamiecowych nie jest najlepsze), korzystam z programow ktore raptem moze potrzebuja jakies pare giga ramu w porywach (photoshop), cala reszta to pikus. Wiec dla mnie cala ta rewolucja z dyskami pamiecowymi to i iwszem, byla, ale zebym to specjalnie odczul to nie powiem.
