LORE [CMDR RUSAŁKA] Dziennik pokładowy misji "Czerwona Panda".
#1
DATA: 11.02.3307
STATEK: [TWHE] ANDROMEDA
SYSTEM: HLOCA
FAZA: PLANOWANIE

Siedziała w swoim kąciku na przepastnym carrierze CMDR Lenucha - [TWHE] Andromeda. Pomimo, że carrier był wielki i wyposażony na tyle, że było praktycznie na nim wszystko od wielkiego baru, pokoi gościnnych, w których obecnie urzędowali komandorzy tacy: jak Orbit, czy Polak, ona wolała ciche spokojne miejsce, na końcu carriera, gdzie praktycznie nikt nie zaglądał… no może oprócz Lenucha, raz na jakiś czas, kiedy szukał swojego darmozjada, znaczy się dla niewtajemniczonych swojej pilotki. 

Piła dziś już kolejna kawę z rzędu, skończyła liczyć chyba po trzeciej, ale nigdy nie przepadała za tą, którą serwował andromedowy ekspres, choć o dobrą kawę również było ciężko w tych systemach.  A skakali, dużo… była już na tyle przyzwyczajona do komend wydawanych przez komputer pokładowy carriera, że w pewnym momencie zaczęła je ignorować. 

Przynajmniej na zapas cygar z Kamitry narzekać nie mogła… Towar w teorii deficytowy, no ale co miała zrobić, jak wena na rozplanowanie całej operacji, była jak te niekoniecznie najlepsza kochanka. Przychodziła i odchodziła. 

Zasadniczo, nie wiedziała ile to już czasu spędziła nad tymi papierami… Owszem mogła użyć przecież komputera, bo jednak mamy rok 3307, ale wychodziła z założenia, że papier “przyjmie wszystko”. Sfrustrowana analizowała każdy szczegół dziennika pokładowego pewnego pilota, niegdyś należącego do Skrzydlatej Husarii. Ilość notatek… przypisów… analizy samej trasy, czasu trwania samej ekspedycji… To ile wiedziała z samych rozmów, kiedy jeszcze posiadali jakąkolwiek łączność w roku 3306. Czy planowała akcję ratunkową? Na pewno nie… Jego ekspedycja zaczęła się w październiku 3304 roku… Do tej pory z tym pilotem mogło stać się wszystko… Mógł wrócić i nie powiedzieć ani słowa… mógł zostać na końcu galaktyki… albo po prostu po tylu latach zrezygnować z podróży. 

- Na pewno, ktoś ze starej brygady, czytając ten dziennik będzie wiedział o kogo chodzi… Może to i lepiej? Może zmienić nazwę tej misji? - mruknęła do siebie zrezygnowana, wstając z fotela i rzucając kartki na biurko. 

Przez dłuższą chwilę przyglądała się widokowi za oknem…. Andromeda stała po wewnętrznej stronie pierścienia, gdzie często latają tłuc piratów. Z jednej strony w husarskich systemach było tyle jeszcze do zrobienia… Z drugiej… .odkąd dołączyła do TWH miała ochotę na eksplorację… długą oraz samotną eksplorację… 

- No i co ty zasadniczo Rusałko masz z tym wszystkim zrobić? Dopiero co wróciłeś z urlopu zdrowotnego… może szykuje ci się drugi... , a ty chcesz lecieć w bezkres i ciemność kosmosu?
Co zrobisz jak skończy ci się paliwo? Kupisz sobie carriera, zagrindujesz się na śmierć by mieć gdzie ewentualnie wrócić się naprawić? Nie sądzisz, że trzeba zrobić to tak, jak wypada? Bez pomocy carrierów.. Fuel Ratsów…  - zadawała sobie pytania, na które nie potrafiła znaleźć żadnej sensownej odpowiedzi. 

Odłożyła cygaro do popielniczki i udała się do jednego z hangarów, w których za uprzejmością Lenucha mogła magazynować cały ten “swój” dobytek. Sajdek? Fajny…, ale czy na pewno? Z jednej strony mogłaby zrobić od razu osiągnięcie… z drugiej… czy będzie w stanie nim wytrwać w kosmosie ze swoimi umiejętnościami?  

Rusałka Destroyer.. Cobra MK III - sentymentalny statek, złożony jeszcze na samym początku przez CMDR Rzemysława. Do tej pory uwielbia nim latać. Małe… zwinne, wielofunkcyjne.., ale za to z małym skokiem. 

Koparka.. Heavy Miner… to nie to zdecydowanie do tej operacji odpada… Death Destroyer? Krait MK II… Fajny pod Bounty Hunting, ale nic poza tym.  Też nie… Może Anaconda? Nie…. jeszcze nieskończona, poza tym nigdy nie była fanką dużych statków. Wybór padł na ASP Explorera od Lakona, o dumnej nazwie Czerwona Panda. Statek, który wiele dla niej znaczył…
i jak nazwa wskazuje… nadaje się do eksploracji, gdyby tylko go trochę zinżynierować i odchudzić. 

Cóż… chyba nadszedł czas, na prośbę o podrzutkę po materiały, ale wpierw trzeba wygrać wojnę z Żelkami…, a dopiero potem będzie się martwić… co zabierze ze sobą w podróż. 
"Tam gdzie diabeł nie może, tam Rusałkę poślą."
Odpowiedz
#2
DATA: 17.02.3307
STATEK: [TWHE] ANDROMEDA
SYSTEM: HIP 6011
FAZA: PRZYGOTOWANIE INŻYNIERÓW


Jej wybitnie gniewny humor dzisiejszego poranka nie zwiastował niczego dobrego. Po tym jak straciła T9 załadowane pod korek żywnością dla obywateli Kholhou miała serdecznie dość latania. Zawiódł czas, bo zabrakło jej kilku sekund, by móc wymanewrować Heavy Miner'em tak, by dowieźć ładunek bezpiecznie. Potem nie było już czego zbierać. Przywiozła jeszcze parę sztuk, po czym wróciła na Andromedę, by dalej móc planować całą tę eksploracyjną misję. 

Wczorajszy wieczór i latanie z punktu A do punktu B i wożenie, coraz to kolejnych pierdół, by ktoś łaskawie zechciał zinżynierować potrzebne jej moduły, nie napawały jej optymizmem, że zdąży wrócić jeszcze z początkiem wiosny. Jeden chciał herbatkę, drugi cygara, a trzeci jeszcze jakieś inne trudne do zdobycia pierdoły. Chociaż to nie było jeszcze najgorsze. Cierpiała na brak podstawowych materiałów potrzebnych do ulepszania modułów. Chociaż był jeden plus. Była bliżej niż dalej osiągnięcia celu. 

Z kolejnym zaznaczonym punktem podróży upiła łyk kawy z kubka. W gwoli ścisłości nie był to kubek przywieziony z Hutton Orbital. 

Ponad 25 tysięcy lat świetlnych do samego Sagitariusa, a jeszcze czekał ją powrót. Potem Kolonia i miejmy nadzieję, że bezpieczne husarskie systemy. Chociaż, może zatrzymała by sie na chwilę w Koperniku?

- Muszę wrócić… Obiecałam, że wrócę bezpiecznie z danymi, których nie udało się przywieźć innemu pilotowi. - mruknęła pod nosem zrezygnowana. 
 
Usłyszała pukanie do drzwi. Niechętnie wstała i otworzyła je i wpuściła Lenucha do środka.

- Jeżeli mi powiesz, że znowu lecimy na wojnę z Żelkami, to ja podziękuję. Bounty Hunting wychodzi mi już uszami, a o niechęci do żelek jako słodyczy, nie wspomnę. 

- Wojna o przejęcie systemu właśnie wkracza w decydującą fazę i każda pomoc się liczy, ale przyszedłem w innej sprawie. Darmozjad wspominała, że wybierasz się do Sagitariusa. Samemu miałem zamiar się tam wybrać na małą wyprawę lotniskowcem w celu zbadania czarnej dziury, która się tam znajduje. Andromeda przeszła właśnie przegląd generalny po 1000 wykonanych skoków i jest gotowa do dłuższej wyprawy.

- A to mały darmozjad z niej. Myślałam, że to mój pilot jest straszną gnidą dworską, co podsłuchuje. Zresztą, nie ważne. O wojnę się nie martw, wezmę się za zadanka obniżające żelkowe wpływy, choć krztynę. W kwestii wyprawy to planowałam lecieć sama, ale z drugiej strony carrier pod ręką, by się naprawić głupim pomysłem nie jest. Poza tym nie zamierzam wracać w linii prostej do Bąbla, a przez Kolonię. Zresztą, nawet jeśli będziesz chciał lecieć ze mną i brać Andromedę, to Polak z Orbitem musieliby się stąd wyprowadzić. Nie chcielibyśmy, by się niechcący obudzili w Sagitariusie. Chociaż… ostatnio CMDR R3IZ obudził się w Asterope. 

- Tak, ale on tam samemu się w kriokomorze położył. A co do postoju w Koperniku to nawet mi po drodze, bo przy poprzedniej wizycie zostawiłem tam zapasowe tarcze do statku, a czas i koszt ich sprowadzenia powoduje, że szybciej się tam samemu po nie wybiorę.

- Została mi inżynierka, przebudowanie Czerwonej Pandy albo złożenie czegoś nowego. Także to nie jest takie hop siup zaraz teraz. Coś CMDR Rzemysław wspomniał o Kraicie Phantomie, ale mówiąc szczerze do Lakonowego Aspa mam za dużo sentymentu. Tak czy inaczej, jak ty sobie wyobrażasz odkrycie nowych systemów, lecąc we dwójkę? 

- Każdego dnia będziemy skakać po kilka systemów w przeciwnym kierunku, a potem można równolegle lecieć. Zawsze większy obszar przeszukamy. A spotykać się będziemy w ustalonych wcześniej miejscach. Andromedę się puści przodem i będzie jako miejsce na naprawy i przebudowę w razie potrzeby.

- Well… to jest jakieś rozwiązanie. Tak czy inaczej, o tym pomyśli się później. Na razie trzeba pokazać Żelkom, jak przejmuje się systemy. 

- Dwa lata się tam grzebali i nie umieli go zdobyć, a teraz kiedy się tam pojawiliśmy próbują go przejąć. Mogą zapomnieć.

- I to mi się podoba - wyszła z pokoju w stronę doków. 
"Tam gdzie diabeł nie może, tam Rusałkę poślą."
Odpowiedz
#3
DATA: 01.03.3307
STATEK: [TWHE] ANDROMEDA
SYSTEM: AONGHUS
FAZA: OSTATECZNE SZLIFY

Nie spodziewała się tego, że jej Pechowa Lazy Panda nazwana tak przez bardzo długi okres przygotowań do wyprawy, będzie na tyle przyjemnym statkiem, że nie będzie chciała się z niego przesiadać. Owszem, można by go jeszcze trochę poprawić, bo inżynierka silników pozostawia wiele do życzenia, ale sam fakt prawie 70 ly skoku zdeterminował sympatię CMDR Rusałki do tej maszyny. 

W czarno - czerwonym malowaniu, stał w jednym z hangarów Andromedy i tylko czekał na znak, by wyruszyć w nieznane. Statki od Lakona jeszcze nigdy jej nie zawiodły, więc tym razem żywiła nadzieję, że również i tak będzie. Jeszcze wczorajszego wieczoru, kiedy to CMDR PAQ zapytał ją o to, czy jest gotowa na wylot, odpowiedziała mu negatywnie, twierdząc, że nie wie, kiedy uda się jej wyruszyć, ale dzięki nieocenionej pomocy Lenucha, udało się jej uwinąć z resztą inżynierki jeszcze tej samej nocy. Przy okazji udało się jej musnąć jeszcze troszkę inżynierki na Anacondzie pod AX, bo ta cierpiała na niedobór prądu. 

Zasadniczo do zrobienia pozostało niewiele. Zatankowanie carriera trytem, by móc ewentualnie szybko wrócić do Bańki, kiedy to gruchnie wieść o tak wyczekiwanym spacerze po planetach, dozbieranie paru materiałów, by nie musieć się martwić w Kolonii o odblokowanie inżynierów i zabranie najpotrzebniejszych notatek oraz planów podróży. Jak na razie nic nie zwiastowało faktu, że coś może pójść nie tak, a wręcz była coraz bardziej pozytywnie nastawiona na tę wyprawę. 

Jej radosny humor, kiedy to krzątała się po kuchni, podśpiewując pod nosem, kiedy robiła śniadanie i zapach świeżo zmielonej kawy, najwidoczniej obudził i resztę ekipy, która miała swoją bazę wypadową na lenuchowym carrierze, bo co rusz było słychać ciche snucie się po korytarzach Andromedy współmieszkańców lub gości. 

- Co tam znowu gotujesz? - zapytał Lenuch stając we włazie prowadzącym do kuchni.

- Ciężko jest zrobić cokolwiek, mając tak mało produktów do dyspozycji. Owsianka z owocami, pasi? A i właśnie informowałeś już o tym, by ludzie się przenosili z Andormedy na Tradera? Albo gdziekolwiek tam zechcą?  

- Dzisiaj wszystkich poinformuję i tak potrzebuję kilku dni na uzupełnienie paliwa i zebranie kilku materiałów na drogę, ale muszę najpierw ładownię opróżnić z kilku niepotrzebnych rzeczy. A co do owsianki to już jadłem jajecznicę. Zostawiłbym trochę, ale darmozjad się dorwała.

- Darmozjad ma z Tobą za dobrze, ewidentnie. A skąd wytrzasnąłeś jajka, nie mam pojęcia - zaśmiała się. - Nie wspomniałeś coś jeszcze o wizycie w Asterope?

- Jajka z Ziemi mam. Byłem akurat w Syriuszu i podskoczyłem po kilka do Sol. A co do Asterope to tam jest jeden z materiałów dla inżyniera w Colonii potrzebny, ale to bez problemu powinienem samemu zebrać odpowiednią ilość. No i przy okazji złoić tyłek kilku Thargoidzkim Cyklopom.

- I nic, żeś nie powiedział - przewróciła oczami. - Jakbyś mógł polecieć sam, będę wdzięczna. Jestem zmęczona tym całym grindem, a przed nami przynajmniej 50 tysięcy lat świetlnych. Najchętniej poszłabym spać, a resztę przygotowań zleciła tej mojej gnidzie dworskiej, ale ufam jej tak, że w ogóle. Im dłużej rozmyślam tym, coraz bardziej zastanawiam się nad lotem przez pewną część trasy w trybie ekonomicznym. Ja w porównaniu do komandora V... - urwała nagle - w swoim statku mam 70 ly. On miał niecałe 7ly sajdkiem, a jednak doleciał do Sagitariusa. Co prawda zajęło mu to mnóstwo czasu, a my tyle go nie mamy do dyspozycji, ale w ogólnym rozrachunku nawet lecąc we dwójkę nie zmapujemy tyle. 

- Pytanie brzmi, ile my mamy czasu na podróż. Skoro chcemy wrócić w ciągu około 2 miesięcy to lot trasą ekonomiczną, nie powinien być problemem. Jeżeli natomiast będziemy pilnie potrzebni w husarskich systemach może się okazać, że będziemy dopiero w połowie drogi.

- Nie samym bigosem Husarz żyje. Zobaczymy, bo i tak część wyprawy będzie determinowało moje zdrowie, dlatego chciałam pierwotnie lecieć sama. Żeby nie narzucać tempa. Oczko daje popalić, a szrama, którą dorobiłam się w wojnie z Żelkami, nie wygoiła się jeszcze na tyle solidnie, by mi nie przeszkadzała. Dlatego jednego dnia mogę skoczyć, powiedzmy do 100 systemów, a drugiego mogę nie skakać w ogóle. 

- Dobra zamiast tak gadać wezmę się lepiej za przygotowania. Im szybciej wszystko pozbieram, tym szybciej będziemy mogli lecieć. - Powiedział idąc w kierunku lądowiska.

Zaś Rusałka wróciła do skubania swojego śniadania i czytania dziennika podróży... Czerwonej Pandy. 


OGŁOSZENIE

TWHE Andromeda wyrusza w najbliższych dniach na eksplorację. Zadokowanych prosimy o odlot o ile nie chcą się obudzić w połowie drogi do Sagitariusa. Apelujemy również o zabranie z carriera potrzebnych dla Was modułów jak i samych statków, by koszt sprowadzenia ich nie przewyższał wartości danej maszyny oraz poświęconego na to czasu.

Dziękujemy,
zespół obsługi lotniskowca 
[TWHE] ANDROMEDA
"Tam gdzie diabeł nie może, tam Rusałkę poślą."
Odpowiedz
#4
Aktualizacja dziennika pokładowego.... Proszę czekać

DATA: 08.03.3307 
STATEK: PECHOWA LAZY PANDA
SYSTEM: Drojaea OP-V d3-2
FAZA: EKSPEDYCJA

Pierwsze 3 tysiące lat świetlnych minęło jej bardzo szybko, choć przy ostatnich paru skokach czuła się już powoli zmęczona. Zdrowie już nie dopisywało tak bardzo, jak kiedyś. Żałowała trochę, że nie wybrała się na tę wyprawę wcześniej, bo teraz niektóre systemy po prostu odwiedzała, robiąc pobieżny skan, ale też nie było na nich nic ciekawego. Parę icy body krążące wokół gwiazdy i tyle, choć też nie mogła spodziewać się rewelacji, bo to dopiero był kawałeczek od Bańki. 

W jednym z systemów znalazła nieodkryte jeszcze sygnały biologiczne, ale okazały się one złudne, albo ona nie umiała szukać. Tak czy inaczej, z każdym nieodkrytym jeszcze przez nikogo systemem, czy niezmapowaną planetą, cieszyła się jak dziecko, ze wreszcie będzie miała coś „swojego” w tym bezkresnym i bezdusznym kosmosie. Jakiś przysłowiowy „mój test ten kawałek podłogi, choć gdzieś w głębi duszy wiedziała, że te systemy powinny nosić etykietę z pierwszym odkryciem przez innego, bardzo bliskiego jej pilota. Minęło tyle czasu, a ona dalej nie mogła się pogodzić z myślą, która jak bzyczenie komara, echem odbijało się w jej głowie. 

Siedząc w kokpicie swojej Pechowej Lazy Pandy, analizowała kolejne elementy trasy, nie mogąc wyjść z podziwu, że pilot nazywana czasem Czerwoną Pandą, odwiedził ponad 2000 systemów i zeskanował je dokładnie w samym odcinku trasy do Sagitariusa, ale mając do dyspozycji niecały miesiąc czasu, nawet z pomocą CMDR Lenucha nie miała szans zeskanować aż tyle. 11 lat świetlnych skoków do prawie 70 zrobiło swoje.

[Obrazek: f145b58c233bf9fb75b35d03de7029e20b2f58c9.png]
"Tam gdzie diabeł nie może, tam Rusałkę poślą."
Odpowiedz
#5
Odzyskiwanie dziennika pokładowego... proszę czekać....
Odzyskano 80%

DATA: 13.03.3307 
STATEK: PECHOWA LAZY PANDA
SYSTEM: Eos Aowsy WP-G b10-143
FAZA: EKSPEDYCJA


Kiedy jej Pechowa Lazy Panda wylądowała na padzie Andromedy poczuła spokój. Przebyła już 16 tysięcy lat świetlnych, więc do samego Sagitariusa zostało jej tylko 124 skoki. Niby niewiele, ale jednak przy fakcie, że skanowała wszystkie systemy nie będzie to tak szybkie jak zakładała początkowo. Czas, który gonił ja niemiłosiernie, nie pozwalał jej na tak częste aktualizacje dziennika pokładowego. 

Któregoś razu złapała się nawet na tym, że przysmażyła swój statek ładując skok od razu przy gwieździe, po usłyszeniu komunikatu o tym, że system został zeskanowany w całości. Z tej prostej przyczyny wiele danych tekstowych zostało utraconych jak i niektóre zdjęcia straciły na jakości. Cóż... błąd ludzki, zdarza się. 

Kiedy zeszła na pokład Andromedy by rozprostować zesztywniałe od długiego siedzenia w fotelu kości, uświadomiła sobie, że marzy o ciepłym obiedzie, kubku herbaty i chociaż chwilowej drzemce w wygodnym łóżku. 

W kuchni krzątał się darmozjad Lenucha, jak i jej gnida dworska. Zasadniczo, obecnie nie mieli nic ciekawego do roboty, a szkoda było ich zwolnić. Darmozjad Lenucha posiadał już rangę Elite, a jej pilot zaczątki Master. Szkoda było zaprzepaścić godzin, jakie spędzili na ich treningu. Jedynie co ją bolało to fakt, że zdzierali kredyty nawet za obijanie się. 

Eh. - mruknęła cicho, kiwając głową na przywitanie, by nie wcinać się do ich burzliwej rozmowy. 

Nastawiła wodę na herbatę i usiadła przy stole, by zacząć planować dalszą część trasy. Od Sagitariusa do Kolonii. 

Dalsza część dziennika niedostępna… Wpisz hasło uwierzytelniające... 

[Obrazek: f5e446a0cd6d7a10c84ee130be0a4c3aef9e4345.jpg]
"Tam gdzie diabeł nie może, tam Rusałkę poślą."
Odpowiedz
#6
DATA: 14.03.3307 

STATEK: PECHOWA LAZY PANDA
SYSTEM: Sagitarius A 
FAZA: EKSPEDYCJA



Jeden z ważniejszych punktów podróży został wypełniony. Kiedy wskoczyła do systemu, zaparło jej dech w piersiach. Czuła się podekscytowana, że w tak krótkim czasie bez komplikacji udało się im dolecieć, jak i zachwycona widokami. Nie mogła się napatrzeć na to wszystko. Odnosiła wrażenie, jakby znów był jej to pierwszy raz za sterami. Dłonie się trzęsły, a sam lot był bardzo delikatny, by nie daj Boże, nie uszkodzić statku i nie stracić jakże cennych dla BGSu danych. 

- Jesteśmy! W tydzień! Połowa misji Czerwona Panda została wypełniona! - wykrzyczała radośnie. Żałowała, że jeszcze nie mogła wstać z fotela. Zasadniczo teraz czekali, aż Andromeda wskoczy do systemu, by na niej zadokować, naprawić się i przede wszystkim zregenerować siły na tę dalszą i przede wszystkim dłuższą część podróży. - Lenuch, ile zasadniczo zostało nam jeszcze Trytu? 

- Prawie 13k. Spokojnie wystarczy na odwiedzenie Kopernika w drodze powrotnej do husarskiej stolicy. 

- To mogę być spokojna o to, że nie będę żmudnie skrobać trytu, by wrócić - zaśmiała się. - Teraz tylko bezpiecznie dotrzeć do Kolonii, bo jak mnie ktoś zastrzeli 100 ly przed to nie wsiądę do statku przez najbliższy miesiąc. 

- Zestrzelić raczej wątpię. Bardziej bym uważał, żeby w jakąś czarną dziurę po drodze nie wpaść albo nie przypalić się za bardzo tankując.

- Albo nie zapatrzeć się w trakcie ekspedycji na ładne widoczki… albo nie rzucić wszystkiego dla bliskiej osoby - mrukneła. 

- Tak czy inaczej, czeka nas teraz prawie 11,5k ly trasy. W 3 dni powinniśmy się z tym uwinąć.

- Tak… tak… Jak wrócimy, należy nam się butelka świńskiego. Albo brandy. 

- Żeby tylko butelka cała skrzynka. Byle tylko darmozjad z gnidą się nie dorwali, bo znów na stole zaczną tańczyć.

- Ze mną takie imprezy to przed grudniem, nie teraz. Teraz to ja mogę jednego drinka się okazjonalnie napić.  Tak czy inaczej, w Bańce, mam nadzieję, że dalej czeka butelką laviańskiego brandy, a uwierz… dłuższą chwilę już leży z nadzieją, że ktoś ją wreszcie odbierze od pewnego barmana. Poza tym ja nie podejmuje się włamu do piwniczki Hetmana, po skrzynkę Świńskiego, co to, to nie. 

- A tam zaraz się włamywać. Wystarczy, że przyniosę własnej roboty faworki, to sam z chęcią wymieni na skrzynkę świńskiego.

- Ani słowa o faworkach, bo się głodna robię… A głodna Rusałka to zła Rusałka. 

- Jak chcesz, to mogę Ci też zrobić. Robię je według starej receptury pochodzącej z Ziemi. Gwarantuję, że będą smakować.

- Szybciej zobaczymy thargoidów na nogach, niż ja zobaczę Twoje faworki. 

- Nie bądź taka pewna może w Colonii będą mieli wszystkie potrzebne składniki, to przygotuje.

- Mhm.. Znam cię trzy dni - zaśmiała się. - Tak czy inaczej, ja dziś zostaje na Andromedzie. Potrzebuje zregenerować siły, bo coś czuję, że mnie jakieś choróbsko nieszczęsne bierze. Za dużo klimatyzacji w kokpicie i rozwaliłam sobie gardło… chyba. Plus poczytam coś innego niż mapy systemów, moje notatki czy wyliczenia lub informacje o typach gwiazd, planet czy systemów zapodowanych przez mój komputer pokładowy… W sumie tekst zaczyna się nieźle: ” Gdyby ktoś przyszedł do mnie i opowiedział całą tę historię, nigdy bym w nią nie uwierzył, bo wiem, że jest tak nierealna, że aż niemożliwa, a jednak jest prawdziwa.”

- Połóż się i odpocznij, jak dobrze pójdzie, niedługo powinniśmy dotrzeć do Kopernika. 


[Obrazek: 84346efb9cf5a7f5be0a7ec13498a09be5744c3f.jpg]
"Tam gdzie diabeł nie może, tam Rusałkę poślą."
Odpowiedz
#7
DATA: 18.03.3307 
STATEK: [TWHE] ANDROMEDA
SYSTEM: KOPERNIK
FAZA: EKSPEDYCJA I INŻYNIERKA


To co stało się w Koperniku, nie miało prawa się stać. Teraz jak i wcześniej. Była na siebie zła na tyle, że miała ochotę zamknąć się w kriokomorze i zapaść w sen na następne miesiące. Nie mogła uwierzyć, że klątwa Czerwonej Pandy, bo tak to teraz można nazwać, spotka również Lenucha, Jakby przytrafiło się to raz, zrozumiałaby, ale dwa? Jakim cudem dwóch różnych pilotów zginęło w tym samym miejscu? Praktycznie na jej oczach? 

Wpadła do swojego pokoju, mijając przy tym dwójkę darmozjadów. Jakby mogła trzaskać drzwiami na pewno huk roznosił by się po całym carrierze. Była wściekła jak i załamana zarazem. Jej wzrok przyciągnęły skrzętnie rozłożone na biurku notatki. W przypływie gniewu zrzuciła je jednym ruchem na podłogę. 

 - Kurde... Krąży nade mną jakaś klątwa czy jak? - mruknęła zapalając cygaro i siadając na łóżku. 

Teraz, kiedy chciała przywieźć dane… Misja nie została wypełniona w całości, coś nie dawało wrócić bezpiecznie pilotom z tej trasy. Nie miała ochoty wracać tak jak zaplanowała… w ogóle nie miała ochoty wracać. Najpierw Val.. .teraz Lenuch. 

Wiedziała, że coś pójdzie nie tak. Przeczuwała to od początku. Dwa tygodnie podróży dla Lenucha, puffło w przeciągu ułamków sekund. Ona też była tego blisko, kiedy jakiś nieszczęsny pirat chciał wyciągnąć ją z super cruise, kiedy leciała Anacondą bez tarcz oraz pełna ładownią materiałów potrzebnych do odblokowania inżyniera.  

Nie pozostało jej nic innego jak odpocząć, bo z dnia na dzień czuła się co raz gorzej, a potem gdy tylko wstanie, porozmawiać z Lenuchem, po co wogóle go wyciągnęła go na tę wyprawę. 


[Obrazek: 4ad9d20ffea9748eabdb370d8da49c857141ec19.jpg]
"Tam gdzie diabeł nie może, tam Rusałkę poślą."
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Neural Log - CMDR ShiMan ShiMan 17 10,499 16.03.2021, 14:58 UTC
Ostatni post: ShiMan
  Dziennik pokładowy: Cmdr Trufel Aubaris Trufel Aubaris 45 12,718 07.02.2021, 15:21 UTC
Ostatni post: Wojciech Dannyboy
  CMDR DYoda DYoda 64 52,081 16.02.2019, 21:45 UTC
Ostatni post: DYoda
  Dziennik pokładowy: Cmdr Mathias Shallowgrave Mathias Shallowgrave 41 41,962 20.01.2019, 03:14 UTC
Ostatni post: Mathias Shallowgrave
  Kosmiczne jaja, czyli dziennik pokładowy z wyprawy - Muzzyx Muzzyx 4 5,680 18.01.2019, 22:39 UTC
Ostatni post: Muzzyx



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości