02.12.2016, 12:52 UTC
Dla mnie też jedynka to najlepsza część. Byłem po raz pierwszy od bardzo dawna pod dużym wrażeniem świata przedstawionego, był niesamowicie spójny, dopracowany, logiczny, wszystko było na swoim miejscu. Towarzyszyła nam trochę tajemnicza atmosfera, czuć było, że prędzej czy później będziemy świadkami jakiegoś zaskoczenia. W kolejnych częściach całkowice to skaszanili, dodali jakichś collectorów, którzy jak się okazują są bardzo istotnym elementem związanym z reaperami, ale wcześniej o nich nie wspominano... Ponadto mistyczną rasę protean, potężną technologicznie cywilizację, której zwiedzanie ruin przyprawiało ciarki na plecach, zmieniono w chodzące karaluchy :/ W ogóle dwójka to kompletna porażka, fabularna zapchajdziura i plac zabaw dla zboków, chcących zasmakować wirtualnego seksu z kosmitami. Trójka rozczarowała mnie o tyle, że wszystkie wybory z poprzednich części nie miały kompletnie żadnego znaczenia. Zabiłeś królową raqni? A może ocaliłeś? Nic nie szkodzi, rezultat będzie zawsze ten sam. Zmian na minus jest znacznie więcej, że tylko wspomnę muzykę, system rozwoju postaci czy liniowość.
Drętwe strzelanie w jedynce mi nie przeszkadzało, a jazda w mako nawet podobała. Dawała namiastkę odkrywania nieznanych światów, a na pewno było to lepsze od malutkich korytarzy z misji pobocznych kolejnych części. Dlatego cieszę się, że Andromeda to nowe otwarcie i zostawia ten cały bullshit dwójki i trójki za sobą.
Drętwe strzelanie w jedynce mi nie przeszkadzało, a jazda w mako nawet podobała. Dawała namiastkę odkrywania nieznanych światów, a na pewno było to lepsze od malutkich korytarzy z misji pobocznych kolejnych części. Dlatego cieszę się, że Andromeda to nowe otwarcie i zostawia ten cały bullshit dwójki i trójki za sobą.
