23.09.2016, 20:26 UTC
Długo się zastanawiałem czy odpisać w tym temacie, ale moja natura jest silniejsza ode mnie i napisałem coś bardziej w formie pytań, niż rozwiązań.
Oczywiście to, co napisał Rommie_PL jest super rozwiązaniem, ale nie trafionym w stosunku do Twojej sytuacji. Fajnie, że Rommie_PL znalazł swoją drugą połówkę, która dzieli z nim zainteresowania, ale takich przypadków jest równie dużo, co z goła innych. U mnie, jak również u Stefana Batorego jest inaczej, ale z tym też sobie można dać radę. Zanim jednak coś więcej napiszę o swoim przypadku, to muszę napisać jedno i najważniejsze. Na żadnym forum, u psychologa, czy u wróżbity nie znajdziesz lekarstwa na Twój problem, ponieważ nikt nie da Tobie recepty na tabletkę, która pogodzi różne interesy w tym przypadku, a również i ja nie mam lekarstwa na to, choć mój przypadek może pokaże Ci, że nie jesteś sam, a rozwiązanie masz pod ręką i wszystko zależy od Twojego i Twojej żony podejścia do niniejszego tematu i siebie samych.
Do rzeczy jednak...
Widzę w tym, o czym piszesz sporo podobieństw, które łączą Twoją sytuacje z moją dawno temu. Moja żona nie lubi ogólnie grać w gry - niezależnie czy karciane, planszowe, czy video. Woli czytać książki, oglądnąć dobry film, sztukę w teatrze, czy spędzić czas przytulając się do mnie i rozmawiając na łonie natury lub na starej wysłużonej kanapie - nieistotne gdzie, byle ze mną. Ja też to lubię, ale gdy mieliśmy po dwadzieścia kilka lat, zupełnie inaczej myślałem (albo raczej nie myślałem) i moja jeszcze nie-żonka zarzucała mi, że nie poświęcam jej na tyle dużo czasu, ile by chciała! Mówiła, że poza tym, co lubię robić sam, to spędzamy tylko wspólnie czas na rzeczach, czy czynnościach, które nam obojgu przynoszą radość. Pamiętam to do dziś, bo miała po prostu rację, ale to też wynikało z wielu różniących nas cech i to nie tylko charakteru.
Piszesz, że mieszkanko wysprzątane, pranie i obiad zrobiony itd., ale czy to są czynności, które wykonujesz z nią wspólnie i cieszysz się tym razem z nią? Czynności dzięki którym masz fizyczny i emocjonalny kontakt z najbliższą Ci osobą? Czynności, które zbliżają Cię do swojej żony?
Tylko Ty sam jesteś w stanie wraz ze swoją żoną dojść do sensownego porozumienia i wypracowania Waszej wspólnej i zrozumiałej przez Was samych zdrowej relacji, która jest budowana na zasadzie partnerstwa opartego głównie na tym, co Was łączy, a nie co dzieli.
Ponad to myślę, że należy próbować tego, co sam próbowałem zrobić, a do czego Hetman zachęcał, a mianowicie pokazaniu małżonce, że gry to przyjemność. Możliwe, że lisek od Hetmana nie zrobi większego wrażenia (lub na chwilę), ale świat gier jest tak wielki jak nasza i programistów wyobraźnia, więc nic straconego. Moja żona akurat woli Syberię, czy Myst, na których zaczęła i również zakończyła przygodę z grami, ale to już i tak coś.
Baton napisał, aby znaleźć w tym wszystkim coś kreatywnego i tym pokazać żonce, że to nie tylko gra, ale coś co Cie rozwija itd. Oczywiście jest w tym dużo prawdy i fajnie jeśli pójdziesz w tę stronę (my też na tym skorzystamy), ale co w przypadku, jeśli się nie uda? Nie każdy urodził się do tworzenia czegokolwiek, czy to za pomocą, kamery, gliny, akwareli czy metody otworkowej. Ja osobiście bym na to nie stawiał, no chyba tylko, że czujesz się w tym mocny i będziesz konsekwentnie udowadniać to nam i jej przez jakiś czas, aż Twoje foty pojawią się w kalendarzu na 2017, czy 2020 rok, który ona będzie mogła podziwiać na ścianie w swoim mieszkaniu.
Reasumując... Próbować należy wszystkiego, na co nie wyraża stanowczego sprzeciwu druga strona i w tym trzeba szukać rozwiązania, ale należy również pamiętać, że rozwiązanie jak zazwyczaj leży w zasięgu ręki. Pytanie tylko jak daleko oboje chcecie sięgnąć...
Oczywiście to, co napisał Rommie_PL jest super rozwiązaniem, ale nie trafionym w stosunku do Twojej sytuacji. Fajnie, że Rommie_PL znalazł swoją drugą połówkę, która dzieli z nim zainteresowania, ale takich przypadków jest równie dużo, co z goła innych. U mnie, jak również u Stefana Batorego jest inaczej, ale z tym też sobie można dać radę. Zanim jednak coś więcej napiszę o swoim przypadku, to muszę napisać jedno i najważniejsze. Na żadnym forum, u psychologa, czy u wróżbity nie znajdziesz lekarstwa na Twój problem, ponieważ nikt nie da Tobie recepty na tabletkę, która pogodzi różne interesy w tym przypadku, a również i ja nie mam lekarstwa na to, choć mój przypadek może pokaże Ci, że nie jesteś sam, a rozwiązanie masz pod ręką i wszystko zależy od Twojego i Twojej żony podejścia do niniejszego tematu i siebie samych.
Do rzeczy jednak...
Widzę w tym, o czym piszesz sporo podobieństw, które łączą Twoją sytuacje z moją dawno temu. Moja żona nie lubi ogólnie grać w gry - niezależnie czy karciane, planszowe, czy video. Woli czytać książki, oglądnąć dobry film, sztukę w teatrze, czy spędzić czas przytulając się do mnie i rozmawiając na łonie natury lub na starej wysłużonej kanapie - nieistotne gdzie, byle ze mną. Ja też to lubię, ale gdy mieliśmy po dwadzieścia kilka lat, zupełnie inaczej myślałem (albo raczej nie myślałem) i moja jeszcze nie-żonka zarzucała mi, że nie poświęcam jej na tyle dużo czasu, ile by chciała! Mówiła, że poza tym, co lubię robić sam, to spędzamy tylko wspólnie czas na rzeczach, czy czynnościach, które nam obojgu przynoszą radość. Pamiętam to do dziś, bo miała po prostu rację, ale to też wynikało z wielu różniących nas cech i to nie tylko charakteru.
Piszesz, że mieszkanko wysprzątane, pranie i obiad zrobiony itd., ale czy to są czynności, które wykonujesz z nią wspólnie i cieszysz się tym razem z nią? Czynności dzięki którym masz fizyczny i emocjonalny kontakt z najbliższą Ci osobą? Czynności, które zbliżają Cię do swojej żony?
Tylko Ty sam jesteś w stanie wraz ze swoją żoną dojść do sensownego porozumienia i wypracowania Waszej wspólnej i zrozumiałej przez Was samych zdrowej relacji, która jest budowana na zasadzie partnerstwa opartego głównie na tym, co Was łączy, a nie co dzieli.
Ponad to myślę, że należy próbować tego, co sam próbowałem zrobić, a do czego Hetman zachęcał, a mianowicie pokazaniu małżonce, że gry to przyjemność. Możliwe, że lisek od Hetmana nie zrobi większego wrażenia (lub na chwilę), ale świat gier jest tak wielki jak nasza i programistów wyobraźnia, więc nic straconego. Moja żona akurat woli Syberię, czy Myst, na których zaczęła i również zakończyła przygodę z grami, ale to już i tak coś.
Baton napisał, aby znaleźć w tym wszystkim coś kreatywnego i tym pokazać żonce, że to nie tylko gra, ale coś co Cie rozwija itd. Oczywiście jest w tym dużo prawdy i fajnie jeśli pójdziesz w tę stronę (my też na tym skorzystamy), ale co w przypadku, jeśli się nie uda? Nie każdy urodził się do tworzenia czegokolwiek, czy to za pomocą, kamery, gliny, akwareli czy metody otworkowej. Ja osobiście bym na to nie stawiał, no chyba tylko, że czujesz się w tym mocny i będziesz konsekwentnie udowadniać to nam i jej przez jakiś czas, aż Twoje foty pojawią się w kalendarzu na 2017, czy 2020 rok, który ona będzie mogła podziwiać na ścianie w swoim mieszkaniu.
Reasumując... Próbować należy wszystkiego, na co nie wyraża stanowczego sprzeciwu druga strona i w tym trzeba szukać rozwiązania, ale należy również pamiętać, że rozwiązanie jak zazwyczaj leży w zasięgu ręki. Pytanie tylko jak daleko oboje chcecie sięgnąć...

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
![[Obrazek: 19589.jpg]](https://inara.cz/data/sig/19/19589.jpg)
.png)
.png)
.png)
.png)
![[Obrazek: 24648.jpg]](https://inara.cz/data/sig/24/24648.jpg)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
Stefciu małżeństwo to ciągły kompromis ale po obu stronach jeśli Cię całkowicie zdominuje to ani ty ani ona nigdy nie będziecie szczęśliwi, masz prawo do chwili dla siebie czasem nawet do samotności (ona też) i musicie to u siebie nawzajem szanować bądźcie partnerami na równych prawach.