02.03.2018, 06:09 UTC
Otóż wczoraj lecąc do Felicity zostałem wyciągnięty i zniszczony przez żywego gracza. Nie był ogarnięty: siedział w FDL, ja w odchudzonym Diamondback Explorer i kilku sekund brakowało bym uciekł pomimo, iż był to mój pierwszy lot od kilku miesięcy: nie pamiętałem większości obłożeń pada, podczas przechwycenia oraz ucieczki popełniłem wszystkie możliwe do popełnienia błędy, a trafił mnie dopiero gdy na przed skokiem przestałem manewrować by przypomnieć sobie jaki zestaw przycisków podświetla siedzącego na ogonie wroga (ciekawość) 
A dlaczego sprawiło to mi tyle radości? BO TO PIERWSZY RAZ!
Gram na XO w ED od dnia premiery, zawsze w open - nigdy solo. I nie zdarzyło się bym został zaatakowany przez gracza. Aż do wczoraj. Jakie emocje

A dlaczego sprawiło to mi tyle radości? BO TO PIERWSZY RAZ!
Gram na XO w ED od dnia premiery, zawsze w open - nigdy solo. I nie zdarzyło się bym został zaatakowany przez gracza. Aż do wczoraj. Jakie emocje
