04.01.2018, 17:08 UTC
Ja zaś w pradawnych czasach zagrywałem się we Frontier: Elite II na Amidze. Zawsze był ten sam zawód, gdy ktoś mnie zestrzelił albo rozwaliłem statek próbując wylądować lub zadokować bez autopilota. I po krótkim okresie wkurzenia po raz kolejny do gry wracałem 
W sumie jakoś zawsze pociągały mnie mniej lub bardziej symulatoropodobne gry (Gunship 2000, F15 Strike Eagle II, Wings! itd.). Już w "nowożytnych" czasach był to FSX, a nawet przez chwilę parałem się modelami latającymi... do czasu gdy w pierwszym oblocie motoszybowcem wylądowałem na drzewie. Jednak strata statku w grze boli troszkę mniej
No Man's Sky - tak, kupiłem i po kilkudziesięciu przegranych godzinach z wielkim zawodem odstawiłem. Nie wiem, ponoć teraz gra zmieniła się drastycznie, ale póki co - nie mam ochoty wracać.
Elite: Dangerous - polowałem na nią od momentu gdy się pokazała, ale historia z NMS trochę mnie powstrzymywała od zakupu. Dopiero niedawno zdecydowałem się to zrobić i gdy patrzę na to, jak rozbudowana jest to aktualnie gra, to wydaje mi się, że nigdy jej nie ogarnę. Ale przynajmniej spróbuję!

W sumie jakoś zawsze pociągały mnie mniej lub bardziej symulatoropodobne gry (Gunship 2000, F15 Strike Eagle II, Wings! itd.). Już w "nowożytnych" czasach był to FSX, a nawet przez chwilę parałem się modelami latającymi... do czasu gdy w pierwszym oblocie motoszybowcem wylądowałem na drzewie. Jednak strata statku w grze boli troszkę mniej

No Man's Sky - tak, kupiłem i po kilkudziesięciu przegranych godzinach z wielkim zawodem odstawiłem. Nie wiem, ponoć teraz gra zmieniła się drastycznie, ale póki co - nie mam ochoty wracać.
Elite: Dangerous - polowałem na nią od momentu gdy się pokazała, ale historia z NMS trochę mnie powstrzymywała od zakupu. Dopiero niedawno zdecydowałem się to zrobić i gdy patrzę na to, jak rozbudowana jest to aktualnie gra, to wydaje mi się, że nigdy jej nie ogarnę. Ale przynajmniej spróbuję!
