30.11.2017, 17:20 UTC
Dałem 2/10. Niby coś się dzieje, niby straszni obcy terroryzują światy ludzi, tylko w plejadach, niby imperia drżą o wpływy, tylko gdzie? Spadła gdzieś liczba okrętów Imperium czy Federacji? Panuje anarchia i panika? Co mnie obchodzi coś co nie wpływa na mój sposób rozgrywki? Dalej latam taksi, dalej wbijam repe dla Impów, dalej sprzedaje i kupuje. Gospodarka odnotowała krach? Spadki na giełdzie? Pomijam już tragiczny centralny system (czyt. devsi) sterowania rynkami. W EvE każdy większy konflikt czy event odbijał się na gospodarkach i cenach a nawet groził gigantycznymi stratami (lub zyskami jeśli ktoś miał farta). Elite nie daje mi odczuć nic z obecności robaków. Nie zmusza mnie do zmiany sposobu wirtualnego życia, czy choćby walki w imię obrony mordowanych setkami planet (role play, nie cynizm
) Latam sobie i latać będę pewnie do czasu wyjścia (choćby 3.0 w pełnej krasie, nie jakieś Srututu PTU) i spełnienia obietnic Star Citizena do którego dostęp kupiłem dawno,bo dobre pomysły trzeba wspierać. Wspierałem też początki Elitki, pierwsze concept arty i obietnice były tak słodkie jak mleko zagęszczone z czekoladą. Wyszło to co mamy...
) Latam sobie i latać będę pewnie do czasu wyjścia (choćby 3.0 w pełnej krasie, nie jakieś Srututu PTU) i spełnienia obietnic Star Citizena do którego dostęp kupiłem dawno,bo dobre pomysły trzeba wspierać. Wspierałem też początki Elitki, pierwsze concept arty i obietnice były tak słodkie jak mleko zagęszczone z czekoladą. Wyszło to co mamy...
