01.11.2017, 09:47 UTC
Jako szczyl i wojownik wysokiej trawy, strzelacz patykowy i ganiacz berkowy po bloku i innych miejscach. Urodzony w latach 80tych a dokładnie roku 80tego.
Mając na pokładzie swojego domu zx spectruma i amigę, trafiłem na frontier elite II.
Wpadłem..... wessało mnie...... otchłań..... otwartość.... możliwości.
Byłem Ja i Elite. Godziny, miesiące, mnogość wyłamanych LMB i klikanie w mikrostyk z braku kieszonkowego na nowe urządzenie wskazujące.
Ojciec grający w History Line po 7 godzin (bo nie było save-a tylko kody po ukończonej mapie), blokujący komputer.
Wspaniałe czasy, które przeważnie mijają.
Następnie proza życia wykatapultowała mnie w inne zakątki egzystencji, sami dobrze Wiecie jak to jest.
Szkoła, pierwsza praca, służba ojczyźnie (w sumie oddałem jej 8 lat, trochę zdrowia i nerwów), pierwsze zauroczenia i przyjaciele, czy tam na odwrót.....
Pomimo tego, że na długie lata zapomniałem o dziecięcych emocjach związanych z elite, czas spędzony na amigowym przemierzaniu kosmicznej przestrzeni, pozostawił we mnie kiełkujące ziarno. TO...
Ciężko mi zdefiniować czym "to" jest:
Leżąc gdzieś w nocy. Łąka w lesie, bałtycka plaża, ciemna noc na pustynnym irackim checkpoincie czy inne miejsce które pozwala oglądać gwiazdy (uwielbiam godzinami wpatrywać się w niebo) mam ze sobą "to" uczucie.
Ogrom kosmosu, sprowadzającego mnie do jednego ziarenka piasku na całej plaży potrafi przytłoczyć. Frustruje myśl, że nigdy nie zobaczę tych wszystkich "światów". Nie będzie mi dane organoleptycznie zbadać "nowej" ziemi. Nie odkryję tych ciemnych plam, które w dalszym ciągu są w trybie fog of war dla wszystkich Nas. Pomimo tego poczucia maleńkości, pociąga myśl, czy tylko może złudne życzenie, że tam daleko coś jeszcze jest. Bo być musi. Chcę żeby było. I MA BYĆ!
Wszechświat fascynuje i pociąga z całym jego majestatycznym inwentarzem...
Mógłbym opowiadać o tym godzinami, ale ten wątek nie jest odpowiednim miejscem.
Gdzie w tym wszystkim jest ED?
Pozwala mi w małym promilu zagłuszyć negatywne emocje opisane powyżej, demony kosmicznej egzystencji.
Pozwala "być" gdzie tylko chcę, chociażby wirtualnie.
Daje możliwość poznania ludzi, którzy może mają podobnie jak ja swoje "to"? A na pewno fascynuje ich przestrzeń. Chcę ich znać.
Moje "to" w dalszym ciągu rośnie, a ED dolewa paliwa.
To tak po krótce....
Do usłyszenia na Disco, do zobaczenia w wingu.
Hornblower Out..
Mając na pokładzie swojego domu zx spectruma i amigę, trafiłem na frontier elite II.
Wpadłem..... wessało mnie...... otchłań..... otwartość.... możliwości.
Byłem Ja i Elite. Godziny, miesiące, mnogość wyłamanych LMB i klikanie w mikrostyk z braku kieszonkowego na nowe urządzenie wskazujące.
Ojciec grający w History Line po 7 godzin (bo nie było save-a tylko kody po ukończonej mapie), blokujący komputer.
Wspaniałe czasy, które przeważnie mijają.
Następnie proza życia wykatapultowała mnie w inne zakątki egzystencji, sami dobrze Wiecie jak to jest.
Szkoła, pierwsza praca, służba ojczyźnie (w sumie oddałem jej 8 lat, trochę zdrowia i nerwów), pierwsze zauroczenia i przyjaciele, czy tam na odwrót.....
Pomimo tego, że na długie lata zapomniałem o dziecięcych emocjach związanych z elite, czas spędzony na amigowym przemierzaniu kosmicznej przestrzeni, pozostawił we mnie kiełkujące ziarno. TO...
Ciężko mi zdefiniować czym "to" jest:
Leżąc gdzieś w nocy. Łąka w lesie, bałtycka plaża, ciemna noc na pustynnym irackim checkpoincie czy inne miejsce które pozwala oglądać gwiazdy (uwielbiam godzinami wpatrywać się w niebo) mam ze sobą "to" uczucie.
Ogrom kosmosu, sprowadzającego mnie do jednego ziarenka piasku na całej plaży potrafi przytłoczyć. Frustruje myśl, że nigdy nie zobaczę tych wszystkich "światów". Nie będzie mi dane organoleptycznie zbadać "nowej" ziemi. Nie odkryję tych ciemnych plam, które w dalszym ciągu są w trybie fog of war dla wszystkich Nas. Pomimo tego poczucia maleńkości, pociąga myśl, czy tylko może złudne życzenie, że tam daleko coś jeszcze jest. Bo być musi. Chcę żeby było. I MA BYĆ!
Wszechświat fascynuje i pociąga z całym jego majestatycznym inwentarzem...
Mógłbym opowiadać o tym godzinami, ale ten wątek nie jest odpowiednim miejscem.
Gdzie w tym wszystkim jest ED?
Pozwala mi w małym promilu zagłuszyć negatywne emocje opisane powyżej, demony kosmicznej egzystencji.
Pozwala "być" gdzie tylko chcę, chociażby wirtualnie.
Daje możliwość poznania ludzi, którzy może mają podobnie jak ja swoje "to"? A na pewno fascynuje ich przestrzeń. Chcę ich znać.
Moje "to" w dalszym ciągu rośnie, a ED dolewa paliwa.
To tak po krótce....
Do usłyszenia na Disco, do zobaczenia w wingu.
Hornblower Out..

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
![[Obrazek: 85159.png]](https://inara.cz/data/sigs/85/85159.png)
MOJE ODZNAKI![[Obrazek: VNDNuly.png]](https://i.imgur.com/VNDNuly.png)
![[Obrazek: 17JADZp.png]](https://i.imgur.com/17JADZp.png)
![[Obrazek: ksMw3tO.png]](http://i.imgur.com/ksMw3tO.png)
![[Obrazek: lfGVebo.png]](http://i.imgur.com/lfGVebo.png)
![[Obrazek: WkirbkJ.png]](http://i.imgur.com/WkirbkJ.png)
![[Obrazek: yHDjCVH.png]](https://i.imgur.com/yHDjCVH.png)