23.08.2017, 14:47 UTC
Zasadę mam taką:
W tygodniu gram mało, ewentualnie jak juz to wieczorami gdy młody idzie spac, czyli od 20.
Wyjątkiem od tej reguły jest chwila kiedy jestem zestresowany, to żona sama mi mówi zebym pograł i sie odprężył.
(cała sztuka polega na tym aby żonce powiedzieć już na wstępie, ze gry mnie odprężają od stresującej pracy)
W weekendy jest znacznie prościej.
W piątek po pracy muszę ogarnąć śmieci, młodego położyć spać i od tej 20 w piątek do 20 w niedzielę mogę sobie grać ile mi się podoba.
Bywa że zawalam nockę ale wtedy moje kochanie jest na tyle wyrozumiała, ze pozwala mi sie wyspać.
Wyjątkiem jest tutaj wspolny weekendowy wyjazd lub coś co robimy całą rodzinką.. no ale wtedy wiadomo, ze się nie gra
W tygodniu gram mało, ewentualnie jak juz to wieczorami gdy młody idzie spac, czyli od 20.
Wyjątkiem od tej reguły jest chwila kiedy jestem zestresowany, to żona sama mi mówi zebym pograł i sie odprężył.
(cała sztuka polega na tym aby żonce powiedzieć już na wstępie, ze gry mnie odprężają od stresującej pracy)
W weekendy jest znacznie prościej.
W piątek po pracy muszę ogarnąć śmieci, młodego położyć spać i od tej 20 w piątek do 20 w niedzielę mogę sobie grać ile mi się podoba.
Bywa że zawalam nockę ale wtedy moje kochanie jest na tyle wyrozumiała, ze pozwala mi sie wyspać.
Wyjątkiem jest tutaj wspolny weekendowy wyjazd lub coś co robimy całą rodzinką.. no ale wtedy wiadomo, ze się nie gra

.png)