01.08.2017, 06:04 UTC
(31.07.2017, 17:50 UTC)GutenbergPL napisał(a): Coś tak czuje, że mamy w większości podobne poglądy, ale brak zrozumienia wynika z chaosu pojęć...
A widzisz - dla mnie naród, narodowość, to pojęcie stare i nie związane z więzami krwi. Dlatego napisałem wcześniej o "obywatelach".
Rodzina - tak naprawdę też nie musi być związana krwią.
Czyż nie kocha się adoptowanych dzieci?
Podoba mi się koncepcja, w której to "bycie Polakiem" oznacza wyznawanie podobnych zasad, wspólnotę kulturową(niekoniecznie, ale zazwyczaj), wspólnotę etyczną...
Muszę się nad tym zastanowić...
Prawdopodobnie tak, być może mamy zbieżne poglądy, ale diabeł tkwi w szczegółach

No więc zacznijmy od rodziny. Tutaj się nie do końca zgadzamy. Rodzina to dla mnie przede wszystkim więzy krwi, nie jest oczywiście to konieczne, ale to jest grupa, do której bardzo trudno wejść komuś z zewnątrz, adoptowane dzieci to indywidualny wyjątek, i chyba zgodzisz się ze mną, że nie narusza to generalnej zasady (podobnie jak małżonkowie itp).
Natomiast Twoja koncepcja bycia Polakiem... cóż, niby fajna, ale jednak diabeł tkwi w szczegółach... zwłaszcza w tych mitycznych "wspólnych zasadach"... jeśli przez to pojęcie rozumiesz np. przestrzeganie obowiązującego w Polsce prawa, to tutaj się możemy zgodzić.
Cytat:Na początek - ostrzegam. Nie wygrasz w tej wojnie, a ja nie chce dostać odłamkami.
Ze względu na moje pozytywne uczucia - nie rób mi tego.
Unifikatorzy - tego słowa użył przedmówca, dla mnie to nieważne, czy też będzie to UE, matuszka Rosija, czy też Wielki Brat zza Wielkiej Wody.
Nie trzymam niczyjej strony - chyba, że Polski.
Ktoś, kto chce rozwalić państwa narodowe, lub przebudować je na własną, "jedynie słuszną" modłę - to unifikator.
Temat jest szeroki, początek już napisałem - unifikacja nie służy zwykłym ludziom. Jest na to nazbyt wiele dowodów.
btw - piszę czasem "Szczęść Boże", gadam o patriotyzmie, ale błagam - nie wpychaj mnie w obecnych rządzących... jeżeli dobrze zrozumiałem aluzje.
Nigdy na nich nie głosowałem i nie będę. Proszę mnie nie szufladkować stereotypowo....
Ojej, lubię wyzwania, zwłaszcza, że wygląda na to, że on pod pojęciem unifikatorów rozumie coś zupełnie innego niż Ty

Problem z jedynymi słusznymi modłami jest taki, że jakby się temu przyjrzeć, to każdy z nas taką modle ma, i Ty, i ja, i każdy inny unifikator
. a to, że znalazł się jakiś na tyle silny żeby próbować swoja wizję narzucić... cóż tak właśnie jest zbudowany nasz świat. Z tym, że jeśli mam być szczery to jest to z Twojej strony atak na coś, co nie istnieje... nie dostrzegam nikogo, kto by chciał "odchudzić grubasa a chudzielcowi przepisać dietę"... ale tak z ciekawości, co masz przeciwko wspólnemu/jednolitemu rynkowi? Poza tym cieszy mnie Twoja reakcja na faktycznie trochę bezczelną próbę zaszufladkowania :
o znaczy że jest jeszcze nadzieja.... (31.07.2017, 22:31 UTC)GutenbergPL napisał(a): I tu się nie zgadzam.
Obecna UE, jest jak wielka korporacja, która zapomniała, że "klient - nasz Pan".
Niewydolna, skorumpowana, zbiurokratyzowana.... czego efektem jest to, że przegrywa wyścig gospodarczy z wieloma regionami.
A jak dodamy do tego ideologicznych wariatów, którzy w szczegółowych przepisach zabraniają mi kupowania żarówki....
Z tym że, tylko część to wariaci... reszta liczy dukaty. Z resztą - wariaci też liczą.
I najważniejsze, co już wcześniej napisałem: żaden rząd w Brukseli nie będzie czuł wspólnoty z Radomiem.
Nie będzie dbał o interesy tego regionu, w procesie ustawodawczym - nie będzie dbał o zwykłego, szarego Kowalskiego.
Pienias - też się ciesze, że nie ma wojny.... otwartej, militarnej.
Bo wojny mniej otwarte - toczą się w najlepsze i każdy dba tylko o własny interes.
Tyle odnośnie "jedności" i "wspólnoty" w kontekście UE - trochę zmiksowałem, z odpowiedzią na poprzedni cytat.
To bez-wojnie, które cieszy - też raczej nie jest zasługą obecnej UE.
Struktury Bundeswehry są niejako "pod nadzorem" struktur NATO - Wielkiego Brata zza Wielkiego Wody.
Jakoś nie ma mięty między USandA i Niemcami - a jednak cały czas Amerykanie mają tam bazy.... Niemcom to nie przeszkadza, na obecnym etapie, bo ciągną kasę.
Poza tym - wszyscy się nauczyli, co to znaczy wojna.
Przecież o wiele taniej i bezpieczniej osiągnąć cele bez wywoływania wojny militarnej.
Akurat obecna UE jest dla mnie budowaniem niemieckiej hegemonii w Europie - metodami pokojowymi.
Już nam mówią, co mamy robić... nie tylko mówią - robią. I co robią....
A co będą chcieli zrobić, gdyby nie było państw narodowych, a UE miałaby własną armię?
Jak Ci tu przyślą wojsko - Hiszpanów - będzie ciężko się z nimi dogadać, też nie czują wspólnoty z Radomiem.... lepiej, niech przyślą Hiszpanki.
Niektóre rzeczy, trochę przejaskrawiam - ale gdy wybierali Hitlera, też się nikt nie spodziewał tego co nastąpi....
... tyle że może trochę nikła

Mogę się zgodzić, że UE jest obecnie zbiurokratyzowana, niewydolna i skorumpowana... jednakże zauważ, że dokładnie to samo można powiedzieć o naszym rządzie centralnym (i to nie tylko tym, poprzednim również). Równie dobrze mogę napisać, że "żaden rząd w Warszawie nie będzie czół wspólnoty z Krakowem" a Ci co mieszkają w Krakowie wiedza o czym mówię.
Podobnie jest to prawda jeśli chodzi o zwykłego Kowalskiego... o ile taka mityczna postać istnieje

Czy bez wojnie jest czy nie jest efektem jednoczenia się europy możemy podyskutować, jednak faktem jest, że bez tego procesu wony w europie były praktycznie zawsze... swoją droga zauważ, że NATO tez można podciągnąć pod pewnego rodzaju unifikację.
A co byłoby gdyby nie było państw narodowych... może byłoby coś takiego jak w USA? wyobraź sobie taką UE w której rolę stanów pełnią takie byłe państwa narodowe... sam mam mieszane uczucia, ale jest to lepsze niż to co było... dodatkowo w świecie hegemonów jak USA, Rosja czy Chiny taki twór mógłby stać się jednym z czołowych graczy a nie tylko pionkiem czy terytorium do wykupu...
To jest oczywiście wizja odległa, na ta chwilę w europie za bardzo mamy we krwi te nieszczęsne "państwa narodowe"... ale w przyszłości... dlaczego nie


