10.01.2017, 00:30 UTC
Mam tak samo jak Kobayashi. Gra mi sie bardzo podoba, robilem do niej kilka podejsc, ale za kazdym razem sie odbijalem. Za pierwszym razem zabraklo mi punktow wplywu (czy jak to sie tam nazywalo), bo za duzo posterunkow granicznych wybudowalem i zezarly mi cala pule tego zasoby, a bez niego nie dalo sie zatrudniac nowych dowodcow/naukowcow. Za drugim razem bylo lepiej, ale koniec koncow sojusz trzech ras zrobil mi z mojego imperium jesien sredniowiecza. Kolejne razy tez zakonczyly sie przegrana w obliczu przewazajacych sil wroga... Ech...
