16.11.2016, 12:10 UTC
A u mnie nie dosc, ze zamiast balkonu jest tylko tzw. back garden, to jeszcze jako osoba mieszkajaca na rubiezach miasta golebi u siebie w okolicy nie widuje, wiec i problemu z ich siadaniem na balkonie brak. Chociaz tesciowie, ktorzy takze dysponuja ogrodem, swego czasu problem z golebiami mieli. Pechowo sie stalo, ze ich dwoch sasiadow jest zapalonymi golebiarzami. Jeden z nich najwidoczniej za malo karmy sypal swoim ptakom, bo regularnie przylatywaly i dokarmialy sie na grzadkach tesciowej. Ktoregos razu nie wytrzymala, wyjela wiatrowke mojego tescia i pierwszy raz w zyciu z niej wystrzelila, na dodatek bardzo celnie. Majacy o ptaka mniej sasiad wezwal policje, ale ze pozwolenie na wiatrowke bylo i zostala uzyta na posesji tesciow, to nie mieli sie do czego przyczepic. Od tamtej pory sasiad zaczal lepiej karmic swoje golebie i ich wizyty w ogrodzie tesciow sie skonczyly.
