28.06.2016, 20:26 UTC
Ja (miałem wtedy 20/21 lat) pracowałem w Poznaniu, a mój dobry kumpel (też Bartek i 3 godziny starszy ode mnie rofl) też robił w Poznaniu niedaleko mnie. Przez jakiś czas wspólnie dojeżdżaliśmy autem. W pewien marcowy piątek rzuciłem zdanie "fajnie by było tak mieszkać bliżej".
Znaleźliśmy mieszkanie (Luboń - pod Poznaniem) na tablicy, w sobotę pojechaliśmy obejrzeć. Dogadaliśmy się z właścicielką i w Niedziele już jechaliśmy zapakowani jak Rumuni z (skromnym) dorobkiem życia na nasz nowy kwadrat
(Escort załadowany po dach wliczając w to moje metrowe kolumny tonsila
)
Bezcenny był telefon matki w niedziele pod wieczór
-Gdzie jesteś?
-Wyprowadziłem się.
Historia mojego życia
Niestety mieszkaliśmy tylko rok, ja zmieniłem pracę i wróciłem do rodzinnego miasta, znajomy mieszkał chwilę sam, ale samemu to już bardziej mu się opłacało dojeżdżać. Do dzisiaj ciekawie wspominamy te czasy
Co prawda miałem już trochę doświadczenia po wakacyjnym wypadzie w trakcie szkoły średniej do Holandii na dwa miesiące.
Tak bardziej przyziemnie:
Nie taki diabeł straszny jak się wydaje. Największe wyzwanie to chyba posiłki. Zrobić to nic - można się nauczyć, gorzej wymyślić :/
Na szczęście jestem osobą mało wybredną na monotonność i praktycznie przez cały tydzień jestem w stanie jeść to samo, więc robiłem raz a porządniej - starczało na dwa/trzy dni.
Reszta to w zasadzie to co robi się na co dzień, nawet mieszkając u rodziców. Na pewno zdarzało Ci się pozmywać, odkurzyć, podłogę umyć. Rzadziej pewnie okna, pranie, prasowanie etc. Wbrew pozorom nie jest tak źle ale wiadomo - pierwszy raz zawsze straszny ;p
Znaleźliśmy mieszkanie (Luboń - pod Poznaniem) na tablicy, w sobotę pojechaliśmy obejrzeć. Dogadaliśmy się z właścicielką i w Niedziele już jechaliśmy zapakowani jak Rumuni z (skromnym) dorobkiem życia na nasz nowy kwadrat
(Escort załadowany po dach wliczając w to moje metrowe kolumny tonsila
)Bezcenny był telefon matki w niedziele pod wieczór
-Gdzie jesteś?
-Wyprowadziłem się.
Historia mojego życia

Niestety mieszkaliśmy tylko rok, ja zmieniłem pracę i wróciłem do rodzinnego miasta, znajomy mieszkał chwilę sam, ale samemu to już bardziej mu się opłacało dojeżdżać. Do dzisiaj ciekawie wspominamy te czasy

Co prawda miałem już trochę doświadczenia po wakacyjnym wypadzie w trakcie szkoły średniej do Holandii na dwa miesiące.
Tak bardziej przyziemnie:
Nie taki diabeł straszny jak się wydaje. Największe wyzwanie to chyba posiłki. Zrobić to nic - można się nauczyć, gorzej wymyślić :/
Na szczęście jestem osobą mało wybredną na monotonność i praktycznie przez cały tydzień jestem w stanie jeść to samo, więc robiłem raz a porządniej - starczało na dwa/trzy dni.
Reszta to w zasadzie to co robi się na co dzień, nawet mieszkając u rodziców. Na pewno zdarzało Ci się pozmywać, odkurzyć, podłogę umyć. Rzadziej pewnie okna, pranie, prasowanie etc. Wbrew pozorom nie jest tak źle ale wiadomo - pierwszy raz zawsze straszny ;p
![[Obrazek: AmqzlzA.jpg]](http://i.imgur.com/AmqzlzA.jpg)
I jeśli chcesz powiedzieć, że się martwisz o moje morale,
Zostaw wiadomość po sygnale, po sygnale...

