29.06.2020, 18:36 UTC
29.06.3306/"PLIK ZBYT DUŻY"
Jak zwykle o tej porze, Bar 11 Parseków był zapełniony lokalną mieszanką, od pracowników doków cichaczem popijących wódę na przerwie po biurokracyjnych ważniaków delektujących się egzotycznymi trunkami z najwyższej półki. Z tłumu wyróżniali się dwaj jegomoście, typowe bandziory spod ciemniej gwiazdy, które najwyraźniej kogoś szukały. Zirytowani przeszukiwaniem gęstego tłumu, zdecydowali się olać incognito i pewnym krokiem podeszli do lady. Malinie najwidoczniej nie spodobały się odzywki przybyszów gdyż ta w subtelny, acz rozpoznawalny sposób groziła im swoją strzelbą.
Bandziory szybko opuściły lokal z małą pomocą braci Vistula. Odetchnęłam z ulgą widząc jak Barry wykopuje jednego z nich klasycznym kopem w rzyć. Nie czując już dłużej zagrożenia, podniosłam się z klejącej kanapy i sama udałam się przed ladę.
- Whisky z Eranin poproszę. - Powiedziałam ściągając z głowy kaptur.
- Oh Vaye, jak niedobrze znów cię widzieć! - Jade nalała do szklanki znaczną ilość drogiego trunku, podpowiadając w ten sposób, że ma ze mną coś do przegadania.
- Jeśli chodzi o tych dwóch to nie musisz o nic się obawiać, zajmę się nimi przy pierwszej okazji. - Jade była niepokojąco cicha i cały czas grzebała po coś pod ladą gdy ja piłam swój napój.
- O proszę! - Jade pokazała mi holopad, wskazując palcem na plik nazwany "Vaye Anders: Długi". - Chyba rozumiesz, że nie będę gościła tu kogoś za kim ciągną się TAKIE problemy.
- Nie przesadzaj, na pewno nie jest tak źle. - Wtem Malina spróbowała otworzyć plik, którego posiadać nie powinna ale pad potrafił jedynie wydalić z siebie komunikat: "Błąd! Plik zbyt duży by pobrać!". - No dobrze...może nabroiłam tu i tam...
- Teraz proszę cię grzecznie abyś opuściła mój bar i nie wracała dopóki nie załatwisz wszystkich zaległych spraw. - Malina pokazała mi drzwi, a następnie Barrego i Varrego, którzy już szykowali się by rzucić mną przez drzwi jak pustą butlą po gorzole. - Prześlę ci plik na komputer pokładowy, może tam uda ci się go otworzyć.
Wstałam sprzed lady i szybkim krokiem opuściłam 11 Parseków zanim Bracia zaoferowaliby mi swoją "pomoc". Z pewnością nie była to moja najlepsza wizyta w barze...i mam nadzieję, że nie ostatnia. Spacerując po pokładzie Maskelyne Vision zastanawiałam się gdzie znajdę jednostkę zdolną otworzyć ten kolosalny plik i jak znajdę tych dwóch zakapiorów, którzy ewidentnie mnie szukali.
- Jestem dłużna 14 osobom!? - Krzyknęłam na konsultantkę w placówce Banku Zaonce.
- Spokojnie pani Anders, nie ma czym się denerwować za chwilę znajdziemy proste rozwiązanie tego problemu.
- Ehhh...no dobra co mogę zrobić? - Słysząc moje słowa, konsultantce poszerzył się uśmiech.
- Nie ma pani na koncie 17 miliardów kredytów...ale mamy dwie alternatywy. - Kobieta wyprostowała się w swoim fotelu i złączyła dłonie. - Może pani przepracować 32 lata pod statusem imperialnej niewolnicy, albo polecieć na sześcioletnią wyprawę badawczą jako asystentka pilota.
Musiałam wykorzystać wszystkie siły mojego umysłu by ze złości nie rzucić swoim krzesłem o ścianę. Konsultantce pokiwałam tylko głową na nie i opuściłam ten przeklęty bank z zaciśniętymi pięściami.
Tylko dwa sposoby mówią? Ja im udowodnię, że jest jeszcze jeden...muszę tylko znaleźć odpowiednich ludzi.
Pracując ze mną można zarobić 2 rzeczy: kredyty...albo kulkę w łeb. Statystycznie - to drugie zdarza się częściej, ale nie ma zabawy bez ryzyka, racja?
DZIENNIK POKŁADOWY
DZIENNIK POKŁADOWY

.png)