Dziennik pokładowy: Cmdr Trufel Aubaris
#41
Meldunek nr 43: 3307-01-02

Wstaję znacznie wcześniej niż zwykle. Zresztą jakie to ma znaczenie? Ciągłe przebywanie w przestrzeni kosmicznej zaburza poczucie czasu. Za oknem zawsze jest ciemno i nigdy nie wiadomo, czy to jeszcze noc, czy dnia jeszcze nie było… Mam 49 skoków do Sagittariusa i wiem, że bez problemu powinienem go szybko osiągnąć. Oczywiście przy założeniu podróży na neutronówkach. Inaczej ilość skoków będzie około cztery razy większa. Zanim jednak odlecę dostrzegam lotniskowiec Interstellar Katloaf (V4W-91Z) , który pojawił się w systemie podczas mojego snu. Postanawiam skorzystać na chwilę z gościnności pomimo, że w zasadzie nic nie potrzebuję.

[Obrazek: KPfX0GL.png]

Przy okazji zadokowaniu na lotniskowcu naprawiam elektrownię, która spokojnie dała by radą do końca wyprawy, ale skoro jest taka możliwość, to czemu nie… Poza tym myślę, że CMDR J’Rad, do którego należy to „latające miasto” sprawię niespodziankę pojawiając się na jego pokładzie. Tak, czy inaczej ląduję z czystej kurtuazji, naprawiam elektrownie i po kilku minutach rozpoczynam dalszy lot.

[Obrazek: sSfm5V5.png]

Zanim jednak opuszczę system postanawiam skorzystać z okazji i obejrzeć pole Brain Trees (Mózgowych Drzew). Ta biologiczna forma znajduje się na księżycu E księżyca A przy planecie ABC3. Skaner wskazuje 8 lokacji biologicznych i 22 geologiczne, ale ja wybieram sygnał nr 5. Jest po jasnej stronie i spodziewam się lepszego światła do ich podziwiania. Niska grawitacja zaledwie 0,11 G nie ułatwi życia, ale co zrobić.

[Obrazek: Dq0xl8b.png]

Po wylądowaniu okazuje się, że pole drzewek jest bardzo obszerne. Pobranie informacji z tych żywych form dopiero ujawnia, że ukrywają sporo ciekawych pierwiastków. Ich pozyskiwanie jest utrudnione z dwóch powodów. Po pierwsze grawitacja, która powoduję, że czekam wieki nim spadną z góry, a po drugie jak w ogóle spadną… Bardzo często okazuje się, że zatrzymują się konarach i trzeba skakać łazikiem do góry, aby je chwycić do ładowni.

[Obrazek: qGCB82S.png]

Są za to bardzo hojne. Niezwykle rzadkie pierwiastki nie są tutaj niczym niezwykłym. Uzupełniam ruten, rtęć, kadm i wiele innych. Jak się delikatnie z nimi obchodzi, to odwdzięczają się z nawiązką. Poza tym szanuję wszystko, co mnie otacza, więc i tak mam coś takiego w naturze. Nie lecę na kolejny sygnał biologiczny, bo mam w zasadzie wszystko, czego chciałem. Wracam na statek i wyznaczam trasę do samego środka galaktyki.
Odpowiedz
#42
Meldunek nr 44: 3307-01-03

Sagittarius A*. Największa czarna dziura znana ludzkości majaczy już w oddali. Ruszam w jej kierunku. Tylko 49 skoków dzieli mnie od centralnego punktu galaktyki i zmierzam do niej najszybszym tempem, jak tylko się da.

[Obrazek: 9ZfH9tS.png]

11 skoków od startu przelatuję przez system Shrogaae NI-K d8-5015, w którym pośród 33 ciał niebieskich natrafiam na gazowego giganta z wodnymi formami życia. Nie często można obejrzeć tego typu planety, dlatego stanowi miłą odmianę w mozolnym skanowaniu.

[Obrazek: 1vF78jf.png]

Pokonanie pozostałej odległości przebiega rutynowo, przy czym zauważam, że jak zbaczam z trasy na tankowanie i naprawianie napędu FSD, to w pobliżu systemów z gwiazdami neutronowymi bywają bardzo ciekawe i nieodkryte systemy. Nie jest to oczywiście reguła, ale pomimo utartego szlaku mogą stanowić wartościowe odkrycia. Podróż mija praktycznie niezauważalnie. Niespełna 50 skoków od startu mija niczym mrugnięcie okiem. Staję u bramy Centrum Galaktyki.

[Obrazek: rQDuCMB.png]

No to jestem! Początkowo nieśmiało lecę, aby odrobinę się zbliżyć do najważniejszego chyba punktu znanego ludziom. Robi wrażenie, chociażby dlatego, że jest jej masa wynosi ok 3,7 milina mas Słońca, a jej promień jest 13 krotnie od niego większy. Tym bardziej budzi respekt i ciarki na plecach. Sama chmura gazów o oznaczeniu G2, która znajduje się w jej otoczeniu ma masę 3 razy większą niż Ziemia.

[Obrazek: kw4oTKh.png]

Niewątpliwie jest obiektem imponującym i nietypowym. Delikatnie zbliżam się do Turystycznego Spotu oznaczonego jako obiekt 0082 i skanuję go odczytując w treści informacyjnej, że odkrycia tego miejsca dokonał CMDR Karl Jansky. Chylę czoła przed nim, ponieważ jako pierwszy podjął ryzyko.

[Obrazek: dloWRMk.png]

Pora wyznaczyć kurs na dom. Teraz już tylko w tą stronę.
Odpowiedz
#43
Meldunek nr 45: 3307-01-04

Ruszyłem w kierunku domu. Trasa wyznaczona przy użyciu energii gwiazd neutronowych. Przede mną niespełna 200 skoków z uwzględnieniem konieczności tankowania i naprawy co pewien czas napędu FSD. Pierwsze 10 skoków, to dolot do pierwszej „neutronówki”, jednakże po oddaniu pierwszych czterech skoków dochodzę do wniosku, że przeoczyłem jedno ważne miejsce. Cofam się więc sześć skoków do Stuemeae KM-W c1-342 (Armstrong Landing) – znanego z bycia pośrednim punktem podczas wspaniałej i chyba najbardziej znanej ekspedycji Distant Worlds 3302.

[Obrazek: UEcN1zJ.png]

Po drodze natrafiam na pięknie otulony pierścieniami wodny świat w systemie Myrielk UN-X c28-2866. Jest to trzecia planeta układu położona niedaleko, bo zaledwie 420 ls do głównej gwiazdy systemu. Chwilę później, bo zaledwie dwa skoki dalej wlatuję do Stuemeae KM-W c1-342. Moim celem jest księżyc B planety 1.

[Obrazek: 7hK7dHe.png]

Planeta na pierwszy rzut oka wydaje się mocno pokaleczona szczelinami, ale po zbliżeniu okazuje się, że to cała sieć koryt po wyschniętych rzek. Miejscami głębokie, a gdzieniegdzie płytsze. Jako miejsce lądowania wybieram punkt geologiczny nr 4, który 5 lat temu był dwunastym punktem kontrolnym pilotów z ekspedycji DW 3302. Lecieli wtedy do Beagle Point i była to dokładnie połowa ich drogi. Pionierska wyprawa w nieznane… Nie mogłem ominąć tego elementu wyprawy, choćby z szacunku dla ponad 300 śmiałków, którzy pokonali wielką trasę w celu poznania otaczającego nas wszechświata.

[Obrazek: ZLow5CJ.png]

Punkt mojego lądowania znalazł się po ciemnej stronie księżyca, co utrudnia obserwację terenu, ale mogę jedynie powiedzieć, że jest zimno (81 K), ciemno i mało bezpiecznie. Słaba grawitacja (0,08 G) nie ułatwia szybkiego przemieszczania się i łazik przy zbyt szybkim skręcaniu nie jest tak posłuszny, jakbym sobie tego życzył.

[Obrazek: 7fkdWTE.png]

Wszędzie bijące fontannami wody i naprzemiennie gazów gejzery cechują się dosyć dużą siłą eksplozji. Trzeba bardzo uważać, ponieważ pierwiastki, które można tutaj znaleźć znajdują się przy samych krawędziach wylotów gejzerów. Trzeba chwilę odczekać, aż siła wylotu cieczy lub gazu osłabnie i precyzyjnie zbliżać się w celu pobrania materiału. Nie ma na to zbyt wiele czasu, zanim kolejny raz planeta nie zacznie wyrzucać swoich wnętrzności z ogromną siłą. Towarzyszy wtedy temu spory hałas wyrzutu.

[Obrazek: BVv2ntX.png]

Nie zabawiam tam długo. Chciałem jedynie zaspokoić moją ciekawość i rzucić okiem, na kawałek legendy. Ruszam po niespełna godzinie spędzonej w tym miejscu. Odlot nie sprawia kłopotów. Zanim opuszczę system wykorzystuję jeszcze jedną okazję. W pierścieniach planety 1, czyli gazowego giganta z elementami form żywych bazujących na wodzie znajduje się godne uwagi zjawisko. Podlatuję więc bliżej pierścieni.

[Obrazek: IwGeSwZ.png]

Okazuje się, że występują tam dwie formy organiczne. Jedną z nich są kryształy metaliczne Prasinum (Prasinum Metallic Crystals), ale jednocześnie z nimi występują  i kule mineralne (Solid Mineral Spheres).

[Obrazek: 1OnAM2V.png]

Pobieram dane obu form i oglądam je z bliska. Przez moment mam wątpliwości, czy kryształy, z którymi mam do czynienia, to aby Prasinum? Możliwe, że jest to odmiana Flavum, ale po dokładniejszych oględzinach nabieram pewności, że to jednak te pierwsze. Mają bardziej jednolitą, zieloną barwę. Flavum mienią się dodatkowo żółtym kolorem, a te nie mają tego efektu. Skany potwierdzają moje podejrzenia.

[Obrazek: 7eAGMaR.png]

Kule mineralne są wyjątkowo duże, co może świadczyć o ich dosyć długim wieku. Im mniejsze, tym młodsze, wiec te musza się tutaj utrzymywać od dłuższego czasu. Nie jest ich dużo. Zdecydowanie przeważają kryształy. Pomimo tego tworzą swoistą symbiozę nie wchodząc sobie widocznie w drogę. Tym razem pora wyznaczyć definitywnie kurs na HR 8444. Leo wprowadza i analizuje koordynaty lotu. Lecimy do domu. Bez planów zmiany trasy. Tym razem oboje potwierdzamy taką chęć, przy czym Leo i tak nie ma nic do gadania…
Odpowiedz
#44
Meldunek nr 46: 3307-01-10 - powrót do domu

Lecę prosto i w zasadzie możliwie jak najszybciej w stronę domowego systemu. Praktycznie kompletnie łamię swoje założenie tej wyprawy, czyli „powoli i niespiesznie odkrywać system po systemie”. Pozostało mi ok 90 skoków do celu. Oczywiście było by ich znacznie więcej, ale gwiazdy neutronowe zwiększają mój zasięg skoku do ok 250 Ly.

[Obrazek: 5XJYAuO.png]

Miejsca tankowania przynoszą czasami fajne odkrycia, np. w Myrielk QJ-Q b47-137 dwa Wodne Światy położone praktycznie tuż obok siebie (64 i 115 Ly od gwiazdy głównej).

[Obrazek: l8VkWgO.png]

W okolicach Zuni LW-W d1-8671 ponownie wlatuję do regionu Empyrean Straits. Leciałem już przez ten obszar, kiedy podążałem w stronę Sagittariusa A* od strony Arcadian Stream. Po drodze mijam dosyć ciekawy system, w którym gwiazda klasy K oddalona jest od gwiazdy neutronowej zaledwie 8 Ly. To Shrogea AV-P d5-2397. Można tutaj od razu zatankować statek i skorzystać z nabrania mocy napędu FSD.

[Obrazek: cDWxMBd.png]

Kolejny system, gdzie dwie silne gwiazdy są w bardzo bliskiej odległości to Shrogea RG-X c1-2964, którą mijam zaledwie 3 skoki dalej. Z całą pewnością pokonuję obecnie trasę w zbyt szybkim tempie i widzę, że ta okolica może obfitować w więcej ciekawostek, tym bardziej warto zaplanować wkrótce kolejną wyprawę w to miejsce.

[Obrazek: mRuY7qb.png]

Do regionu Norma Arm ponownie wlatuję w okolicach Dryau Aowsy SS-K c8-71. Podróż idzie szybko i sprawnie. Drobne przestoje na dotankowanie i naprawę FSD daje wytchnienie od skupienia przy manewrowaniu wokół warkoczy gwiazd neutronowych. Pomyłka przy nich może skutkować utratą wielu cennych danych. Sam region Norma Arm mijam praktycznie bez specjalnych odkryć. Zdecydowanie bliższe położenie do zamieszkałych terenów i trasa w kierunku centrum galaktyki powoduje, że coraz więcej miejsc jest już odkrytych przez wielu pilotów podróżujących tą popularną trasą. Nie przeszkadza mi to jednak w Eos Aowsy IS-S c17-211 odnaleźć kolejnego, dziewiczego Wodnego Świata.

[Obrazek: hUFbhnZ.png]

Prooe Hypue CC-S d5-297 zwiastuje wkroczenie do Inner Orion Spur, a to oznacza, że do domu pozostało ok 8300 Ly. Niemniej widząc, że wkraczam w region, gdzie znajduje się bańka robi mi się jakoś lepiej na sercu. Nie było mnie tutaj pół roku. Zaledwie 6 500 Ly od domu mijam w systemie Pyramio UI-C c28-7 przepięknie położony Świat podobny do Ziemi.

[Obrazek: kV3S9fd.png]

10.01.3307 o 7:18 wlatuję do HR 8444. Jestem w domu! Nawet nie wiecie, jak się ucieszyłem widząc na przyrządach pokładowych, że do Maskelyne Vision dzieli mnie jedynie 1500 Ls. Na miejscu jestem dosłownie po kilku chwilach.

[Obrazek: 2jBfEfL.png]

Jestem gotowy do dokowania. Moja półroczna podróż dobiegła końca. Otrzymuję z kontroli lotów zezwolenie na wlot do stacji z komunikatem, że „zawsze jestem tutaj mile widziany”. Nawet nie wiedziałem, że tak bardzo uradują mnie te słowa… Po chwili mój Columbus osiada z łoskotem na lądowisku. Przetrwał fantastycznie wszystkie moje błędy pilotażu i kilka mizernych lądowań. Jego powłoka jest podniszczona, ale spodziewałem się gorszego widoku. Kondycja statku jest wyśmienita i poza koniecznością drobnej naprawy elektrowni nie wymaga żadnych specjalnych zabiegów. Jestem bardzo dumny z inżynierów, którzy zbudowali ten statek. Owszem, jest zdecydowanie za duży na samotne wyprawy, ale z drugiej strony zapewnia niesamowity komfort psychiczny, ponieważ można wyposażyć go na wyprawę dosłownie we wszystko…

[Obrazek: PidWd7f.png]

Zanim pobiegnę do ludzi, pozostaje mi zrobienie lekkiego podsumowania mojej wyprawy. Pół roku i oddane grubo ponad 1500 skoków, to nie jest jakiś niezwykły wyczyn, ale nie da się zaprzeczyć, że spędziłem samotnie w przestrzeni kosmicznej sporo czasu. Trasę, którą pokonałem można spokojnie skrócić, ale poleciałem faktycznie eksplorować nieznane. Nie chciałem „zaliczać” systemów, a poddawałem je dogłębnym skanom i analizom. Wykonałem masę lądowań na różnorodnych planetach. Mogło być ich jeszcze więcej, ale uznałem, że moja wyprawa trwała by wieki, a nie taki był cel. Wydawało mi się, że jestem bardziej cierpliwy, ale dolot do Centrum Galaktyki i powrót z niej do domu wykonałem w tempie praktycznie ekspresowym. Tym samym wykazałem się słabością i złamałem moje początkowe założenia. Tłumaczę sobie to jednak tym, że w trakcie trwania wyprawy podjąłem decyzję o zorganizowaniu kolejnej, a nawet dwóch. Wrócę więc w region centralny, po pierwsze w poszukiwaniu ciekawych systemów, a po drugie zwiedzić tamtejszą kumulację różnorakich mgławic. Taki pomysł zrodził mi się praktycznie na samym początku, kiedy to właśnie mgławice stały się swoistymi punktami nawigacji i przy okazji wyznaczyły trasę podróży. No i na koniec największa porażka. Moim absolutnie najważniejszym celem było odnalezienie form biologicznych. Nie udało mi się dokonać takiego odkrycia. Wielka szkoda… Trochę jestem tym zawiedziony, ale szukanie takiego czegoś w otchłani kosmosu jest jak szukanie łebka od szpilki na Anakondzie. Może mam jeszcze za małe umiejętności? A może zwyczajnie zabrakło mi szczęścia. Nie załamuję rąk i szykuję się do kolejnych lotów w nieznane.

Od autora.
Starałem się jak najwierniej i zarazem najciekawiej oddać klimat mojej wyprawy, ale nie ukrywam, że w niektórych miejscach wtrąciłem lore. Opisy niektórych zjawisk i narracja zawierają fabułę. Są też miejsca, gdzie szukałem informacji o kosmosie, planetach, grawitacjach i innych właściwościach, więc odnajdziecie tutaj prawdziwe dane, także z historii odkryć kosmosu. Chciałem, żeby opis nie był zwykłym "dziennikarstwem", ale sprawiał przyjemność osobom czytającym moje wypociny. Celowo osadziłem swoje kosmiczne życie na przełomie 3306/3307. Mam nadzieję, że ten dziennik wyprawy wpłynie na niektórych pilotów i skłoni Was do odbycia lotów w nieznane. Owszem, eksploracja jest dla cierpliwych, ale też jest ciekawym zajęciem. Nie trzeba wcale daleko lecieć, aby cieszyć się fascynacją poznawania nieznanego...

Tym samym otwieram wątek. Możecie od teraz śmiało komentować, dodać coś od siebie, sugerować. Wybaczcie, ale wcześniej zamknąłem wątek, ponieważ chciałem, aby była ciągłość mojej historii, która pomiędzy meldunkami mogła wprowadzić odrobinę bałaganu. Niemniej  bardzo byłem ciekawy Waszych opinii i nie raz kusiło mnie... Smile
Odpowiedz
#45
Witamy w domu i gratulujemy szczęśliwego powrotu.
[Obrazek: nQsq1jL.png][Obrazek: UEuZRJH.png]      [Obrazek: H67rFX7.png]
Odpowiedz
#46
Śledziłem Twój dziennik i bardzo lubiłem go czytać. Jak masz zaplanowane kolejne ekspedycje to bardzo dobrze, bo będę je śledził z takim samym zainsteresownaiem. Dobra robota i witamy w domu!
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Neural Log - CMDR ShiMan ShiMan 32 16,585 09.08.2022, 19:56 UTC
Ostatni post: ShiMan
  CMDR MAGNUM354 MAGNUM354 10 11,244 07.11.2021, 18:03 UTC
Ostatni post: MAGNUM354
  [LORE] [CMDR RUSAŁKA] Dziennik pokładowy misji "Czerwona Panda". Rusałka 6 3,191 24.03.2021, 12:44 UTC
Ostatni post: Rusałka
  CMDR DYoda DYoda 64 62,225 16.02.2019, 21:45 UTC
Ostatni post: DYoda
  Dziennik pokładowy: Cmdr Mathias Shallowgrave Mathias Shallowgrave 41 50,134 20.01.2019, 03:14 UTC
Ostatni post: Mathias Shallowgrave



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości