Dziennik pokładowy: Cmdr Trufel Aubaris
#29
Meldunek nr 31: 3306-10-15

Lecę miarowo wybranym kursem. Od dłuższego czasu ogarnia mnie jakiś wewnętrzny spokój. Nie wiem, czy to za sprawą Leo, z którym świetnie się rozumiemy? A może także dzięki temu, że jest wyważony? Po prostu jest oszczędny w słowach. W dodatku wykonuje wszystkie polecenia bez specjalnych emocji. Tych ostatnich może i czasami brakuje, ale jedno jest pewne. Nie tęsknię za Verity…
Systemy, które od kilku dni mijam nie wzbudzają szczególnych emocji. Poza tym wyprawa tego typu zaczyna zakrawać w pewnym momencie na lekką znieczulicę. Za mną dobrze ponad 800 skoków wykonanych od początku wyprawy. Mozolne skanowanie oraz czas poświęcony na analizę doprowadza w pewnym momencie do rutyny.

[Obrazek: S9iReBH.png]

Owszem, od czasu do czasu trafię jakieś Wodne Światy (WW), które nie są zbyt częstym zjawiskiem, ale też nie są jakimiś szczególnym wyjątkiem. Mijam więc cały rejon Aucolf i Blooe Eork, gdzie poza klasycznymi planetami lodowymi lub kamienistymi znalezienie kolejnego WW jest wręcz frajdą.

[Obrazek: G8jVpRm.png]

Dopiero około 70 skoków dalej dolatuję do odkrytego już systemu Grie Eork RN-O c8-0. Na księżycu C planety 9 znajdują się potężne pola Krystalicznych Odłamków (Crystaline Shards). Aby dotrzeć do tego miejsca muszę pokonać ponad 235 000 ls. Wiem jednak, że warto poświęcić dobrą chwilę na dolot, ponieważ tego typu miejsca wręcz kipią rzadkimi pierwiastkami. Dokładny skan planety wykazuje 15 miejsc biologicznych i 19 geologicznych. Ponieważ wspomniane dobra są wytwarzane przez istniejące mikroorganizmy, więc wybieram sygnał biologiczny nr 14 jako mój cel do wylądowania. Niefortunnie przybieram zbyt łagodny kąt zejścia do powierzchni i komputer wyrzuca mnie z trybu szybowania aż 128 km od celu. Dolot zajmuje mi znacznie więcej czasu, niż zakładałem. Nie jestem jednak tym faktem zbytnio zmartwiony. Przecież nikt mnie goni i czasu mi nie brakuje.
Samo lądowanie nie sprawia kłopotu, ale muszę poświęcić dobrą chwilę na znalezienie stabilnego gruntu. Wielkie łapy Columbusa potrzebują miejsca i stabilnego gruntu na większym obszarze niż mniejsze jednostki. Grawitacja wynosi zaledwie 0,1 G, więc zmuszony jestem użyć mocy siników kierunkowych, aby docisnąć konkretnie statek do podłoża. Po zajęciu miejsca w łaziku moim oczom po kilku chwilach ukazuje się w pełnej krasie las kryształowych wykwitów.

[Obrazek: Sgwth2p.png]

Skaner pola magnetycznego w łaziku wręcz szaleje, a ilość występujących tutaj minerałów oszałamia. Jedyną przeszkodą jest ciemność. Tak wypadło, że znajduję się aktualnie  po ciemnej stronie planety, a jej okres orbitalny wynosi 4,4 dnia. Nie mam się co spodziewać szybkiego pojawienia się naturalnego źródła światła. Poza tym sama planeta znajduje się daleko w systemie, więc i tak oświetlenie nie będzie zbyt intensywne. Trudno. Włączam lampy w łaziku i zabieram się do pracy.

[Obrazek: Nm5nUWI.png]

Tellur trafia do ładowni w oszałamiającym tempie. Jedynie samo położenie pierwiastków na kryształach sprawia trochę problemów. Znajdują się praktycznie zawsze w szczelinach na samej górze. Wymaga to w miarę precyzyjnego ustawienia SRV. Z uwagi na niską grawitację trzeba też odczekać, aż urobek spadnie na powierzchnię. Niemniej zbieranie idzie wybitnie szybko. Dosłownie po ok 20 minutach nie wcisnę już ani kawałka do łazika. Wadą takich miejsc jest ich monotematyczność. Poza tellurem nie ma nic więcej. Pomimo panujących ciemności miejsce ma swój urok.

[Obrazek: oZhKsmZ.png]

Powrót do statku jest przyjemny. Ciemna, mroczna powierzchnia i mieniące się czerwienią kamienie bardzo mi przypadły do gustu. Prawdopodobnie pokryte są jakimś pierwiastkiem aktywowanym bardzo niską temperaturą. Jest zimno, to fakt. 58 K to ok -215 st C. Pomimo tego powierzchnia sprawia wrażenie jakby pokrytej czarnym pyłem wulkanicznym. Absolutnie nie przypomina to lodowych powierzchni, które w ostatnim czasie często napotykałem. Może to jednak tylko efekt specyficznego kąta padania światła?

[Obrazek: ePNoHuz.png]

Usatysfakcjonowany wracam do statku. Cieszę się, że zdecydowałem się na lądowanie. Pobyt tutaj sprawił mi wielką frajdę. Po zajęciu miejsca na mostku w moim wygodnym fotelu sprawdzam mapę i okoliczne miejscówki. Po analizie dochodzę do wniosku, że nie zmieniam kursu i kieruję się dalej zgodnie z planem. Opuszczenie planety przy takim przyciąganiu nie zajmuje dużo czasu. To zwykła formalność nie wymagająca praktycznie żadnych umiejętności. Jako kolejny skok komputer wskazuje Grie Eork HB-V d3-2. Ciekawe co przyniesie?
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Dziennik pokładowy: Cmdr Trufel Aubaris - przez Trufel Aubaris - 18.11.2020, 07:11 UTC
RE: Dziennik pokładowy: Cmdr Trufel Aubaris - przez Kahea - 07.02.2021, 12:03 UTC

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Neural Log - CMDR ShiMan ShiMan 32 16,585 09.08.2022, 19:56 UTC
Ostatni post: ShiMan
  CMDR MAGNUM354 MAGNUM354 10 11,244 07.11.2021, 18:03 UTC
Ostatni post: MAGNUM354
  [LORE] [CMDR RUSAŁKA] Dziennik pokładowy misji "Czerwona Panda". Rusałka 6 3,193 24.03.2021, 12:44 UTC
Ostatni post: Rusałka
  CMDR DYoda DYoda 64 62,225 16.02.2019, 21:45 UTC
Ostatni post: DYoda
  Dziennik pokładowy: Cmdr Mathias Shallowgrave Mathias Shallowgrave 41 50,135 20.01.2019, 03:14 UTC
Ostatni post: Mathias Shallowgrave



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości