Dziennik pokładowy: Cmdr Trufel Aubaris
#21
Meldunek nr 23: 3306-09-16
Dzisiejszy meldunek dedykuję wszystkim, którzy mieli chwile zwątpienia podczas lądowań na planetach.
Przespałem kilkanaście godzin, co rzadko mi się przytrafia. Zjadłem porządne śniadanie, a unoszący się długo zapach kawy w mojej kajucie wprowadził mnie w doskonały nastrój. Dobrze wypoczęty zasiadłem przed komputerem i zacząłem się przyglądać planetom w systemie. Mógłbym lecieć gdzieś dalej, ale po bokiem miałem księżyc planety 8, obok której się zatrzymałem. Co prawda dane nie zachęcały, bo zimno i cholernie niska grawitacja, ale uznałem, że nie będę  się zrażał. Udałem się na mostek i po chwili dokonałem pełnego skanu 3-stopnia. Planeta o promieniu zaledwie 1 322 km, a sondy pokazują aż 50 potencjalnie ciekawych miejsc geologicznych. Wybrałem jako cel sygnał nr 27 i rozpocząłem procedurę lądowania.

[Obrazek: oyVD1UN.png]

Przy zbliżaniu się planeta ukazała swoją coraz bardziej nierówną powierzchnię. Już wiedziałem, że lądowanie na niej, to nie przelewki… Po wyjściu z trybu szybowania miałem pewność. Wskazania sygnału wypadały w środku jakiegoś kanionu, którego zbocza były niemalże usłane pionowymi wierzchołkami. Gruba warstwa lodu i słabe oświetlenie nie pomagały w znalezieniu miejsca na lądowanie. Długo go szukałem. Bezskutecznie. Podejrzewam, że nie odnalazłbym takiego miejsca nawet małym statkiem, jak Diamondback Explorer. Szukając miejsca kilka razy otarłem statek o lodowe wierzchołki, na szczęście aktywna tarcza poradziła sobie z tym problemem.

[Obrazek: KMl11G0.png]

Wyprowadziłem statek wyżej i zrezygnowałem z lądowania w tym miejscu. Nawet gdyby takowe zakończyło się sukcesem, to nie wyobrażam sobie tam jazdy łazikiem. To byłby koszmar! Niemalże pionowe zbocza pokryte grubym lodem i grawitacja w owartości 0,07 G. Widać nie dane mi tutaj zaszaleć. Nie opuszczam jednak planety. Uznałem, że skoro zmarnowałem już tyle czasu, to spróbuję inne miejsce. Najbliżej mam sygnał nr 42 i tam postanawiam ponowić próbę lądowania.
Tym razem cel znajduje się w niecce, ale zapobiegawczo sadzam Columbusa ma płaskiej powierzchni odrobinę dalej od centrum celu.

[Obrazek: QJbtjuh.png]

Teren ten, to dosyć obszerne pole praktycznie nieaktywnych fumaroli. Na obrzeżach trochę rzadziej rozmieszczonych, ale im bliżej celu, tym ich ilość wzrasta. Poruszanie się nie należy do najłatwiejszych, ale teraz nie ma co już specjalnie narzekać. Wybrałem kolejny sygnał i z uporem maniaka postanowiłem jednak zbadać, co kryje w sobie ta planeta.

[Obrazek: IjS75rW.png]

Ponieważ wybrałem bezpieczne, bo płaskie miejsce do lądowania, więc do celu mam ponad 2 km. Omijam głębsze rozpadliny i kratery, z których mógłbym mieć problem z wydostaniem się. Wybieram raczej równe płaszczyzny, ale hamowanie i tak wcale nie jest prostym zadaniem. Wystarczy większe pochylenie, a łazik delikatnie się zsuwa. To wina lodowej powłoki planety.

[Obrazek: bbWfYuj.png]

Docieram w końcu do niemalże centrum sygnału, którym jest bodajże jedyny aktywny fumarol. Przyznam, że jego rozżarzone wnętrze na planecie o temperaturze zaledwie 84Kzaskakuje i wygląda zarazem niezwykle.

[Obrazek: NvOeUEI.png]

Powrót do statku zajmuje mi dłuższą chwilę, a planeta pomimo wymagających warunków nie wniosła do mojej ładowni nic szczególnego. Kompletnie stracony czas, chociaż widoki pobliskiego giganta i jego pierścieni z tej odległości odrobinę wynagrodziły trudy i czas. Meldunek rozpocząłem dedykacją, ponieważ dzisiejsze doświadczenia pokazują, że nie warto się poddawać, kiedy planeta na wstępie chce nas odstraszyć. Czasami nie warto na siłę lądować w miejscach ekstremalnie trudnych. Natomiast przy takiej mnogości sygnałów warto delikatnie zmienić plan i usadzić maszynę w bardziej przyjaznym miejscu. Nawet sukces lądowania nie oznacza pełnej ładowni w łaziku. Po tylu lądowaniach trzeba to mieć w głowie i lecieć dalej.
Odpowiedz
#22
Meldunek nr 24: 3306-09-27
Jestem na pograniczu sektorów Outer Orion Spur i Achilles's Altar. Zanim jednak opuszczę ten pierwszy przelatuję przez system Gludgou CR-A b2. Tam planeta 5A ujawnia aż 50 sygnałów geologicznych. Nie planowałem w najbliższym czasie lądowań, ale takie nagromadzenie punktów geologicznych zdecydowanie wzbudza moje zainteresowanie. Planeta znajduje się niedaleko, bo tylko 630 lat świetlnych od głównej gwiazdy systemu, więc uznałem, że warto to sprawdzić. Tym bardziej, że skaner wskazuje na występowanie rzadkiego polonu. Zbliżam się więc do niej i wykonuję skan 3-ego stopnia. Dane się potwierdzają. Aż 50 sygnałów geologicznych.

[Obrazek: h1G09fU.png]

Odszukuję miejsca po oświetlonej stronie powierzchni i wybór pada na pierwszy sygnał. Nim wyląduję sprawdzam jeszcze dane o planecie. No cóż… 0,08 G nie jest ciekawym przyciąganiem. W dodatku to kolejna lodowa planeta z bardzo niską temperaturą. Tylko 61 K. Nie pamiętam, czy w tej podróży lądowałem na zimniejszej? Chyba nie…

[Obrazek: eF0OJfJ.png]

Wg danych ze skanowania powinienem zastać wodne gejzery, ale wydaje mi się to trochę dziwne przy tak niskich temperaturach. Dosłownie kilka minut później moje przypuszczenia się potwierdzają. Co prawda gejzery na powierzchni są, ale z ich czeluści wydobywaj się raczej opary gazów siarkowych, a nie para wodna. Możliwe, że się mylę i to tylko kwestia zabarwienia oparów jakimiś związkami chemicznymi, ale nie będę się skupiał na tego typu analizie.

[Obrazek: pJfMVXe.png]

Jedno jest pewne . Muszę uważać na każdy mój ruch. Nie mam pewności, czy to, co wydobywa się z wnętrza planety nie uszkodzi powłoki mojego łazika. Pierwsze przejazdy pomiędzy tymi tworami natury nie wykazuje większych niż zwykle degradacji. Sama powierzchnia też nie sprawia większych problemów. Co prawda 82% składu planety, to lód, ale pomimo wszystko przyczepność kół jest dobra.

[Obrazek: EQIKRmK.png]

Nie spędzam tutaj zbyt dużo czasu. Planeta wbrew pozorom nie jest zbyt hojna, chociaż udaje mi się zebrać trochę rzadszych pierwiastków. Nie jest to jednak na tyle dużo, ile bym się spodziewał po tak małej planecie z tak dużą liczbą miejsc geologicznych. Może w kolejnym byłoby lepiej, ale nie mam zamiaru sprawdzać. I tak nie miałem specjalnego zamiaru tutaj lądować.

[Obrazek: c6B6zmC.png]

Jeszcze ostatni rzut oka na towarzyszącego mi przez cały czas gazowego giganta z życiem na bazie amoniaku i pakuję się do Columbusa. Kilka chwil później przelatując tuż koło niego widzę z bliska jego niezwykłą powierzchnię, na której widać, że w jej atmosferze burze i tornada są codziennością.

[Obrazek: DtDkzDO.png]
Odpowiedz
#23
Meldunek nr 25: 3306-09-29
Sektor Achilles's Altar jest dosłownie tuż za rogiem. Jednym z ostatnich systemów w Outer Orion Spur jest Gludguae EG-Y d53. Zaledwie 12 ciał niebieskich, za to nabijam sobie kabzę, bo aż 5 z nich kandyduje do terraformowania. Przy okazji ich skanowania uznaję, że zanim opuszczę sektor posadzę gdzieś Columbusa i spędzę noc na jednej z planet. Wybór pada na 5-tą. Raczej z czystego wyrachowania. Dawno nie lądowałem gdzieś, gdzie grawitacja jest bliższa 1 G. Ta ma nawet 1,23 G i temperaturę 207K (-66 C). W dodatku przyrządy wskazują występowanie rutenu i wanadu. Powierzchnia planety nareszcie bez lodu. Głównie skały i metal. Warunki wydają mi się wręcz idealne. Wisienką na torcie jest 6 odkrytych sygnałów geologicznych. Nie zastanawiam się za długo  i lecę w jej kierunku.

[Obrazek: K4npHz2.png]

Z bliska robi się jeszcze ciekawiej. Gęsto usłane kratery wskazują na bombardowanie jej w przeszłości meteorytami, a to oznacza, że możliwe są bogate złoża ciekawych pierwiastków do zebrania. Schodzę ochoczo w stronę powierzchni i… Gleba! Przywaliłem z impetem w powierzchnię! Aż w zębach poczułem…

[Obrazek: oFrJTDi.png]

Co za błąd! Skrajna dekoncentracja i przyzwyczajenie do lądowania na planetach z bardzo niskim G. Tutaj wcale nie jest wysokie, bo 1,23 G, to przecież wartość bezproblemowa! A jednak walę w powierzchnię niczym pijany chłopina spadający z hokera w Barze „11 parseków”. Osłony padają w sekundę. Nie wytrzymały tego uderzenia. Niby czemu miały wytrzymać? To przecież statek eksploracyjny i ich moc jest słaba. Statek ulega uszkodzeniem. Sprawdzam z duszą na ramieniu na ile poważne są konsekwencje dosyć silnego uderzeznia.

[Obrazek: 23pajbT.png]

Poszycie statku nie wygląda dobrze na pierwszy rzut oka. Przyrządy wskazują utratę sprawności kadłuba zaledwie do 72%. Uszkodzenia są znaczne, ale na szczęście są do naprawienia. Tracę sporo materiałów na syntezę dronów naprawczych, niemniej te mozolnie łatają kadłub. Udaje mi się po dłuższej chwili doprowadzić statek do pełnej sprawności. Jestem zły sam na siebie. Setki lądowań na bardziej wymagających planetach, a tutaj taki błąd… No cóż... Prawda jest taka, że zdecydowanie za szybko obniżałem pułap, w dodatku dziobem w kierunku miejsca lądowania. Zamiast podnieść dziób, zastosowałem jedynie ciąg wsteczny silników. Na planetach z niższą grawitacją taka metoda działa bez problemu, ale tutaj zostałem wręcz przyciągnięty do powierzchni. W ostatniej chwili próbowałem załapać poziomą pozycję statku, a nawet go lekko poderwać, ale zrobiłem to za późno. Jakie to szczęście, że jakiś czas temu dokupiłem moduł cargo w Hell Port i znalazło się miejsce na limpety do naprawy.

[Obrazek: 5oW1ggn.png]

Uff. tatek naprawiony i mogę odetchnąć. Wiem, że całe to zajście było tylko efektem mojego błędu. Absolutnie nie zniechęcony ląduję ponownie bez problemów. Maszyna siada gładko, niczym piórko, chociaż waży ok 580 ton. Jeszcze ostateczne oględziny z łazika i wiem, że ze statkiem wszystko ok.  Planeta usiana jest licznymi gejzerami o charakterze wyrzutu par krzemowych.

[Obrazek: gyEF2j3.png]

Faktycznie. Tlenki krzemu osadzają się wyraźnie wokół otworów i nie wydają się zbyt niebezpieczne. Siła wyrzutu nie nie jest duża. Po samej planecie jeździ się fantastycznie. Czuję świetną przyczepność do podłoża. Łazik przyspiesza i hamuje cudownie. Nawet kamienie nie występują licznie, więc nie trzeba za dużo je omijać.

[Obrazek: 4ER22Sr.png]

Postanawiam sprawdzić jeszcze inne miejsca na tej planecie i po chwili przemieszczam się do sygnału nr 3, gdzie tym razem zamiast krzemionek w otworach widać żar planety.

[Obrazek: ghaHwfK.png]


Tutaj zastaje mnie nadchodzący zmierzch. Tutejsza doba jest dłuższa o połowę od ziemskiej, więc ta ciemność potrwa jeszcze dłuższą chwilę Uzbierałem jednak wystarczająco sporo materiału i jestem zadowolony.

[Obrazek: b9S32tN.png]

Udaję się do statku i postanawiam pozostać na noc na powierzchni. Zastanowię się, czy jeszcze na nią wrócę, kiedy będzie ponownie jasno. Tymczasem kładę się w kajucie i przymykając oczy ponownie przypominam sobie dzisiejsze kiepskie przygody z nieudanego pierwszego lądowania. Przez chwilę oblewa mnie zimny pot, ale uspokajam się po chwili, zdając sobie sprawę, że nadal w ładowni mam odpowiednią ilość materiałów do syntezy i kolejne uderzenie musiało by być naprawdę bardzo solidne, abym spłonął tak daleko od domu…
Odpowiedz
#24
Meldunek nr 26: 3306-10-03
Wkraczam do sektora Achilles's Altar. Poprzednie wydarzenia mam z tyłu głowy. Było, minęło… Statek sprawny, wszystkie moduły poza elektrownią na 100%. Ona sama niewiele zużyta, bo nadal ma 96% sprawności i niestety, ale tylko jej nie można naprawić w trakcie lotu. Absolutnie się tym nie martwię. To niewielki spadek mocy i będzie mi jeszcze długo służyć, o ile znowu czegoś nie odwalę…
W przygranicznych rejonach Gludguae nie znajduję kompletnie nic ciekawego. Kilkanaście skoków absolutnie bezowocnych. Niemalże same systemy z lodowymi ciałami. Zimne i bez wyrazu. Co prawda przytrafiły się może dwa z zaskakująco licznymi sygnałami geologicznymi, ale nie decyduję się na lądowania. Krótko potem wskakuję do grupy Plae Thaa, w śród nich systemu Plae Thaa GR-W c1-14. Skany planet 3B i 3C wskazują na dużą ilość ciekawych miejsc do sprawdzenia. Tym razem podejmuję decyzję o posadzeniu Columbusa gdzieś w okolicy. Wybór pada na tą drugą. Jeśli mi nie przypadnie do gustu, to przeniosę się na pobliską 3B. Odległość pomiędzy nimi jest naprawdę niewielka.

[Obrazek: YZIoraO.png]

Przyrządy wskazują 87 K, czyli zimno. Zaledwie 1,57%, to metale, niemniej łudzę się, że znajdę coś ciekawego na powierzchni. Lądowanie przebiega spokojnie i chociaż teren nie należy do zupełnie równych, operacja udaje się bez dłuższego poszukiwania stabilnego podłoża.

[Obrazek: r5Iqv5S.png]

Nie lubię ciemnych stron planet, ale w tym przypadku nie znalazłem lepszego miejsca na zwiedzanie powierzchni. Wiem, że nie doczekam się światła, ponieważ okres orbitalny dla tej planety wynosi 3,3 dnia ziemskiego, a obecnie nawet nie świta. Na pewno nie spędzę tutaj tyle czasu. Jest ślisko i mało przyczepnie, ale radzę sobie. Na szczęście w rejonie tego sygnału geologicznego jest w miarę równo i udaje mi się swobodnie przemieszczać.

[Obrazek: yoF1VD5.png]

Przez cały czas towarzyszy mi widok na giganta gazowego z wielkimi i pięknymi pierścieniami zawierającymi lodowe i metaliczne bryły. Jest potężny. Promień ok 75 tyś. km robi wrażenie. W dodatku ciemność potęguje wrażenie mrocznej strony tego ciała niebieskiego. Muszę się jednak skupić na prowadzeniu łazika, co nie sprawia zbytnich trudności. Jedyną przeszkodą bywają skąpo rozsiane gejzery, z których z dużym ciśnieniem wydobywa się dwutlenek węgla.

[Obrazek: q4n54yk.png]
Sama przejażdżka nie wzbogaca zbytnio mojej ładowni. Trochę manganu, kilka bryłek wanadu i molibdenu. Zbiory nie są obfite, ale nie żałuję też, że wylądowałem. Traktuję to, jak miłe spędzenie czasu i przerywnik w przemierzaniu otchłani kosmosu. Nawet nie musiałem syntezować paliwa w łaziku, co oznacza, że nie przemierzyłem znacznych odległości. Może wybrałem nie tą planetę? Możliwe, ale nie decyduję się na lądowanie na pobliskiej. Jej grawitacja jest jeszcze niższa, więc nie uśmiecha mi się mozolna jazda.

[Obrazek: 1kE0RZ9.png]

Podrywam statek i bez problemu odlatuję od pola przyciągania planety. Analizuję jeszcze przez chwilę wskazania skanerów i dochodzę do wniosku, że dalsze spędzanie czasu w tym systemie nie ma sensu. Ruszam dalej zgodnie z planem trasy.
14 skoków dalej wskakuję do kolejnego systemu z tej samej grupy. Jest to Plae Thaa NX-L d7-18. Odnajduje w nim 21 ciał, a po dokładniejszym skanowaniu okazuje się, że jest tutaj sporo interesujących sygnałów. Część z nich generują pierścienie gigantów gazowych, w których pewnie znajdują się zasobne złoża minerałów. Mam ochotę na planetę z jakimś sensownym przyciąganiem, dlatego jako cel do lądowania wybieram ciało z dużą zawartością metalu. Wskazania przyrządów wykazują 1,29 G i temperaturę przy powierzchni na poziomie 203 K (-70 st. C). Jak na obecną okolicę mogę powiedzieć, że wręcz „ciepło”… 8 sygnałów geologicznych podpowiada mi, że może nie są liczne, ale mogą być zasobne.

[Obrazek: CrpZoVa.png]

Już z daleka widać, że planeta nie jest wiecznym lodowcem. Kolor może świadczyć o dużej ilości ciekawszych metali, co również potwierdza dokładne skanowanie. Z daleka widoczne kratery z rozbryzgami świadczą o niezwykle silnym bombardowaniu przez meteoryty lub wewnętrzne erupcje. Po zbliżeniu okazuje się, że są głębokie i duże.

[Obrazek: EpfStEG.png]

Po wylądowaniu, które wymusiło na mnie większe skupienie z uwagi na odrobinę wyższe przyciąganie moim oczom ukazała się ubita i twarda powierzchnia z nieregularnie porozrzucanymi głazami. Jazda po takim podłożu jest znacznie łatwiejsza, niż przy niskich grawitacjach, ale spotkanie z większym kamieniem może powodować uszkodzenia łazika. Nie ma co rajdować, chociaż łazik zachowuje się bardzo przewidywalnie.

[Obrazek: XJM7QKa.png]

Gęsto usiane gejzery z rozżarzonymi wyziewami dodatkowo nakazują na skupienie podczas przejazdów. Na szczęście nie są zbyt niebezpieczne, ponieważ na tle planety są doskonale widoczne. Ich zagęszczenie nie jest też na tyle duże, żeby trzeba było się pomiędzy nimi przeciskać. Po prostu są i nie przeszkadzają w pobieraniu pierwiastków.

[Obrazek: EEaFfXU.png]

Udaje mi się pozbierać trochę technetu, wanadu i kadmu. Cieszy mnie to, bo pomimo częstych lądowań daleko mi jeszcze do pełnej ładowni w tym zakresie. Zbiory są przyzwoite, ale nie powalające. Przytrafiało mi się czasami więcej trafień, ale nie mogę narzekać. W końcu przede mną jeszcze wiele planet, na których jeszcze sporo mogę odnaleźć.

[Obrazek: daxN4JZ.png]

Poderwanie statku z tej planety nie jest trudne, ale jednak większa grawitacja sprawiła trochę więcej pracy silnikom kierunkowym. To tylko lekko podwyższone przyciąganie, ale nie jakieś wymagające dla moich umiejętności i możliwości statku. Oddalam się od orbity i udaję się na zasłużony odpoczynek. Zatrzymuję statek w bezpiecznej odległości od planety i siadam do uporządkowania danych. Musze trochę ogarnąć „papierkową robotę” i przygotować materiały do kolejnych raportów. Co prawda ostatnio trochę się podciągnąłem , ale nadal mam sporo do nadrobienia. Na kolację funduję sobie jajecznicę z pomidorami z mojej hodowli, którą sobie prowadzę w jednym z licznych pomieszczeń statku. Wszakże Anakonda jest ogromnym statkiem, zwłaszcza jak się podróżuje samotnie. Szybka synteza chlorku sodu i po doprawieniu potrawa nabiera cudownego smaku…
Odpowiedz
#25
Meldunek nr 27: 3306-10-04
Opowiem wam o Leo…

Poranek zapowiadał się wyjątkowo dobrze. Dzień rozpocząłem od skanowania pierścieni gazowego giganta III klasy, w których odnalazłem kilka ciekawych miejsc do kopania. Niestety, ale na pokładzie mojego eksploracyjnego statku nie mam odpowiedniego sprzętu górniczego, a nawet gdybym miał, to nie miałbym gdzie upłynnić urobku. Zbieranie w głębokim kosmosie nie ma sensu, jeśli nie ma się u boku wsparcia lotniskowca.

[Obrazek: IMvcRxV.png]

Dryfując z widokiem na masywne pierścienie poczułem ssanie w żołądku.
- Verity? Co zaproponujesz mi na drugie śniadanie?
- Nie powinien Pan tyle jeść Komandorze.
- Verity! Ja nie pytam czy jeść, ale co!
- Nadal uważam, że odżywia się Pan niezdrowo. To dla Pańskiego dobra Komandorze. Odmawiam.
- Ale Ty nie możesz mi odmawiać! A już tym bardziej jedzenia…
- Ależ mogę! – powiedziała stanowczo, a po chwili dodała z lekkim zwątpieniem - …chociaż faktycznie nie powinnam. Jestem sztuczną inteligencją o zaawansowanym poziomie i w zasadzie nie ma różnicy pomiędzy mną, a innymi realnymi kobietami. To, że jestem tylko głosem, nie oznacza, że mnie nie ma.

[Obrazek: weDR9ev.png]

Wprawiła mnie w osłupienie i po kilku sekundach przerwy dodała:
- Podejrzewam, że pierwszy z brzegu mężczyzna by Panu pewnie nawet sekundował, ale ja nie pozwolę sobie na tego typu ustępstwa.
- W takim razie jest ktoś, kto mi doradzi coś sensownego na śniadanie?
- Z całą pewnością Komandorze… Nie chcę się z Panem kłócić, ale jeśli chce się Pan niezdrowo odżywiać, to nie ze mną!
W jej głosie wyczułem wyraźnego focha. Podirytowało mnie to. Mam dość tego babska! Mam jej dość od dawna!
- Dobrze, rozumiem. W takim razie poproszę o wprowadzenie do systemu innego asystenta głosowego.
- Czy ja dobrze usłyszałam??? – Verity wyraźnie się żachnęła.
- Tak. Chcę, żebyś zainicjowała wprowadzenie nowego asystenta głosowego i życzę sobie, aby nie była to kobieta.
- Rozumiem Komandorze, że to Pana ostateczna i nieodwołalna decyzja?
- Tak. Zainicjuj… - potrzebowałem chwili na przejrzenie opcji wyboru -Hmm… Niech to będzie Leo!
- Komandorze! Melduję, że procedura inicjacji nowego asystenta rozpoczęta. – zakomunikowała chłodno - Mam nadzieję, że będzie Panu się dobrze pracowało z Leo, a ja za chwilę ulegnę dezaktywacji. W związku z tym dziękuję Panu za wszystkie wspólnie spędzone chwile. Te dobre i te gorsze…. Żegnam Komandorze.
Zrobiło mi się trochę smutno i przez chwilę pożałowałem swojej decyzji. Głupia sprawa, że poszło o śniadanie. Zdałem sobie jednak sprawę, że biłem się z tą myślą zbyt często. Już kilka razy chciałem to zrobić i nareszcie się wydarzyło. Może trochę w afekcie, ale trudno. Z Verity pracowałem bardzo długo, ale nie mogę przecież ulegać fochom sztucznej inteligencji. Wiem, że inżynierowie dwoją się i troją, żeby technologia była jak żywa… i udało im się. Jest jak żywa. Upierdliwa, marudząca. Żegnaj Verity!

Przez moment nastała dziwna cisza. Statek przebywający w kontrolowanym spoczynku wydał się dziwnie martwy. Zdawałem sobie sprawę, że Verity jest nieaktywna i muszę chwilę odczekać, mimo to byłem dziwnie zaniepokojony.

[Obrazek: uD2o1mT.png]

Po chwili jednak w głośnikach usłyszałem:
- Witaj Komandorze! Tu Leo, Twój osobisty asystent głosowy. Będę Panu służył najlepiej jak potrafię.
Jego głos brzmiał tak melancholijnie, że pierwsza myśl, która przyszła m do głowy, to strzelić sobie różowym laserem prosto w łeb! Nie wiem, czy ten facet nie ma depresji???
Wypowiedział to z nienagannym akcentem i modulacją, niczym najlepszy lokaj w ośmio- gwiazdkowym hotelu na Maskelyn Vision. Z jednej strony niezwykle szlachetny styl wymowy z nienagannym akcentem, ale z drugiej modulacja człowieka z problemami psychicznymi.
Przez kolejne kilka dni przekonałem się, że w Leo jest coś osobliwego. Początkowo bardzo ciężko było mi się przyzwyczaić do niego po gadatliwej Verity. Leo jest minimalistą. W dodatku leniwym… Np. odliczanie skoku zaczyna od 4… Koniec skanowania systemu lub informację o zakończeniu pracy sond na planecie ogłasza tak chłodno i melancholijnie, że wywołuje to za każdym razem refleksję, czy oby na 100% z nim wszystko w porządku?
Jako pomocnik lotu i życia w kosmosie z kolei jest świetnym kompanem. Bardzo usłużnym, wykonującym wszelkie polecenia bez najmniejszego zastanowienia i zwłoki, natomiast rozmowy z nim są całkiem interesujące. Dziwne, ale interesujące… Lecę więc dalej z Leo.
Odpowiedz
#26
Meldunek SPECJALNY nr 28: 3306-11-11

Lot idzie miarowo, ale składanie meldunków już mniej. Dzisiaj jednak postanowiłem ominąć kilka wydarzeń, które miały miejsce od ostatniego mojego raportu. Dzisiejszy jest szczególny. Z Leo dokonaliśmy mozolnych obliczeń, aby wysłać tą wiadomość do Was z niezwykłą precyzją. Zależało mi aby dotarła do wszystkich członków Skrzydlatej Husarii i mam nadzieję, że dokładnie dzisiaj otrzymacie ode mnie ten przekaz. Znajduję się aktualnie 26 400 Ly od naszego domowego systemu i bardzo mi żal, że nie obejrzę z bliska tej wielkiej fiesty, którą są...
5 URODZINY The Winged Hussars!!!

Pomimo, znacznej odległości postanowiłem w eksploracyjnym stylu uczcić to wydarzenie. Wybrałem do tego celu planetę A2 w systemie Bloo Dryoae QN-N c9-0 i wykonałem poniższe:

[Obrazek: moObP3U.png]

[Obrazek: RcDPeZx.png]

Grawitacja na tej planecie wynosi zaledwie 0,05G i aby ślady były widoczne musiałem kilkukrotnie powtarzać sekwencje liter. Precyzyjne przeskoki łazikiem pomiędzy literami też nie były łatwe, ale sprawiło mi to wielką przyjemność! Żywię wielką nadzieję, że napis przetrwa tutaj jeszcze długo, co w przypadku braku atmosfery i wiatrów może się udać, a każdy lądujący w okolicy geologicznego sygnału nr 13 obejrzy ten przekaz upamiętniający 5-lecie istnienia Husarii. Życzę więc kolejnych wielu lat pomyślności i świetności wszystkim nam i naszym sprzymierzeńcom! Będę niezwykle szczęśliwy, jeśli uda mi się w tej wyprawie dokonać odkryć w imię husarskiej braci!

W kolejnych raportach więcej szczegółów z pobytu na tej planecie, a ja uciekam na mostek i lecę dalej!

[Obrazek: bbMbRKg.png]
Odpowiedz
#27
Meldunek nr 29: 3306-10-06

Poprzedni meldunek wyprzedził trochę czas i zobowiązany jestem zdać Wam relację z tego, co wydarzyło się odrobinę wcześniej.
Rejon Plae Thaa żegna mnie kompletnie nic nie wnoszącymi systemami. Zwykłe światy z lodowymi planetami. 25 skoków bez najmniejszej satysfakcji, ale już 26-ty, do systemu Ouchonz RO-G b24-1 przyniósł ciekawy widok dwóch czerwonych karłów klasy M. Owszem, widok czasami spotykany, ale w tym systemie odległość pomiędzy tymi gwiazdami wynosi zaledwie 4 Ly. Bardzo blisko! W konsekwencji tego musiałem przy tankowaniu wodoru wybrać odpowiednią trajektorię lotu po zewnętrznej stronie jednej z nich, żeby nie doprowadzić do zbytniego przegrzania pancerza statku.

[Obrazek: ZiZRtpH.png]

Zaledwie 2 skoki dalej znajduje się system Ouchonz ST-Z c13-7, w którym trafiam na 2 Wodne Światy. Miło, bo kilka Credytów wpadnie do kieszeni. Po ostatnich, w miarę pustych systemach nareszcie przybędzie coś na koncie. Co prawda nie narzekam, ale muszę przyznać, że podczas tej wyprawy znajduję mało systemów, za które otrzymam jakąś godziwą wypłatę sprzedając mapy. Pieniądze jednak w tej podróży są najmniej ważne i nie są celem. Będą jedynie miłym dodatkiem.

Kończę rejon Ouchonz i wlatuję do Hyuedao, gdzie system EB-A c9 wita mnie dwoma bardzo blisko siebie położonymi planetami o Wysokiej Zawartości Metalu (HMCW). Dolot do nich, to zaledwie 118 Ls, więc robię szybkie skany 3 poziomu dosłownie w parę chwil.

[Obrazek: Bh7ANmd.png]

Po drodze mijam gazowego giganta klasy III o rzadko spotykanej barwie, otoczonego przepięknymi pierścieniami. Nie decyduję się jednak lecieć w bezpośrednią bliskość tej planety, a jedynie oglądam ją za pośrednictwem skanera FSS. Przez moment nawet przychodzi mi do głowy, czy nie polecieć w jej kierunku, ale odpuszczam sobie ten pomysł, chociaż to tylko ok 25 tyś. Ls…

[Obrazek: O82po6l.png]


Przebywając nadal w tym rejonie dosłownie kolejne 2-3 skoki dalej, w systemie  Hyuedau DL-P d5-21 ponownie natrafiam na Wodny Świat.  Na szczęście położony blisko, bo zaledwie 1245 Ls od wskoku. Z bliska zawsze te planety mnie fascynują. Po pierwsze zastanawiam się jak będą wyglądały, a po drugie kiedy wykształci się na nich jakieś życie. Przecież warunki są na tego typu ciałach niebieskich wręcz idealne, aby kiedyś mogło się tam zrodzić. A może już istnieje, ale nasza technika nie jest w stanie tego sprawdzić?

[Obrazek: uxAxdJB.png]

Pozostaje mmi jedynie 6 skoków do Hyuedau UY-S e3-5, czyli klastera gwiazd Hyon, ale postanawiam udać się na zasłużony spoczynek. Przez okno mojej kajuty spoglądam na niedawno skanowaną 5-tą planetę i myślami jestem przy moim celu podróży. Czy uda mi się natrafić na system z biologicznymi formami życia? A nawet jak je odnajdę, to czy będą to istoty mi przyjazne? Życie w dalekim, nieodkrytym kosmosie pełne jest pytań…
Odpowiedz
#28
Meldunek nr 30: 3306-10-11

Gromadę Hyon uznałem za zwykłą ciekawostkę, ale chyba najbardziej jako punkt nawigacyjny. Nie bardzo było się na co kierować, więc uznałem kiedyś, że to będzie dobry cel. Bardzo dobrze, że nie wiązałem z tym miejscem specjalnych nadziei, bo miejsce okazało się kompletnie nieciekawe. Ot, gwiazdy i tyle. System Hyuedau UY-S e3-5, o którym piszę został już dawno odkryty przez Cmdr Shimozu Shinta. Ciekawe jednak jest to, że lecąc do niego nie napotkałem do dłuższego czasu po drodze innych śladów moich poprzedników. Widocznie dotarł do niego od innej strony. Wracając jednak do samego Hyon, to poczułem pewne rozczarowanie. Co prawda nie oczekiwałem zbyt wiele, ale w zasadzie wygląda tak, jak wiele zupełnie przeciętnych systemów. Ech… co ja plotę? Dwie gwiazdy klasy B i to wszystko. Fakt, młode, tworzące się zaledwie od 50 i 75 mln lat. To w zasadzie jedyna ciekawostka. Pewnie za kolejne kilkadziesiąt milionów lat pojawią się tutaj jakieś w wyniku procesu tworzenia inne ciała niebieskie, ale mnie to z pewnością ominie. Wizytę w nim potraktowałem praktycznie jak przelot. Zatrzymałem się w nim, aby spokojnie ustalić dalszy plan lotu.

[Obrazek: jUNWDIH.png]

Jestem już stosunkowo niedaleko od sektora Lyra’s Song, więc sprawdzam sobie CODEX, co by tu jeszcze ciekawego obejrzeć. Okazuje się, że zaledwie 20 skoków stąd mam pole dyń, więc dla zwykłego zaspokojenia ciekawości lecę do Sidgoe FL-P e5-0, gdzie znajdują się te formy biologiczne. Po drodze natrafiam jeszcze na piękny Wodny Świat położony tuż obok terraformowalnej planety HMCW.

[Obrazek: C8MOFOL.png]

Właściwie te 20 skoków przebiega szybko i bez specjalnych emocji. Poza wspomnianym Wodnym Światem nic ciekawego do odnotowania. Szybko wlatuję do Sidgoe FL-P e5-0 i z zazdrością odczytuję fakt, że odkrywcą tego miejsca jest Cmdr Petrenus. Miał to szczęście trafić na coś, czego ja poszukuję od dawna. Nie jest to jakieś chorobliwe. Nie… Ale byłbym bardzo szczęśliwy, gdybym w trakcie tej wyprawy dokonał podobnego znaleziska.
Udaję się w kierunku planety nr 1, która jest obiektem typu HMCW. Skanuję dokładnie i wybieram na lądowanie sygnał nr 1.

[Obrazek: DhEvsAg.png]

Posadzenie statku na planecie z grawitacją 0,95 G nie sprawia najmniejszych problemów, zwłaszcza, że powierzchnia jest bardzo równa. Nie ma też kłopotu ze znalezieniem stabilnego gruntu pod wielką Anakondę. Przede mną widzę obszerne pole wspaniałych dyń kosmicznych.

[Obrazek: LlFvTvf.png]

Z niekłamaną przyjemnością rozpoczynam eksplorację terenu i wjeżdżam pomiędzy te fantastyczne twory. Nie przestaną mnie fascynować. Ich kolorystyka i mieniące się oświetlenie wewnętrzne zawsze robi na mnie piorunujące wrażenie. Zadziwiający jest też fakt, że potrafią się rozwinąć w tak mało dla ludzi sprzyjających warunkach. 801 K, to przecież ok 525 st. C! Patrząc jednak na obszar, który zajmują na tej planecie wyraźnie wskazuje, że to najzwyczajniej lubią.

[Obrazek: FunO6M1.png]

Obchodzę się z nimi niezwykle delikatnie, a materiały zbieram tylko delikatnie muskając minerały laserem. One jak zwykle odwdzięczają mi się oddając je bez najmniejszego problemu.

[Obrazek: tI6HRdr.png]

Jazda pomiędzy nimi, to wielka frajda, pod warunkiem, że się je potrafi podziwiać. Taniec świateł w połączeniu z tymi barwami jest ucztą dla oka. Przynajmniej mojego. Spędzam na planecie jeszcze dobre kilkanaście minut, a ładownia zapełnia się różnymi pierwiastkami przy okazji.

[Obrazek: hgc7RVB.png]

Ostatnie spojrzenia na to wspaniałe i zarazem spore pole, jak na te twory bywa i wracam w kierunku statku.

[Obrazek: hgc7RVB.png]

[Obrazek: 8qS9gQ0.png]

Po zadokowaniu łazika w statku zastanawiam się nad kierunkiem. Ustawiam kurs na Floadu RN-F c8. Wybieram go, ponieważ jest to system zawierający kilka pierścieniowych gigantów gazowych - trzech z nich krążących wokół siebie. Jak już zauważyliście, uwielbiam takie planety, a tam właśnie mogę spodziewać się wyjątkowego widoku z miejsca lądowania, które zostało zbadane w ramach misji Strzelec-Carina. Komputer przelicza najlepszy wariant trasy, a ja podrywam Columbusa i rozpoczynam dalszą podróż.
Odpowiedz
#29
Meldunek nr 31: 3306-10-15

Lecę miarowo wybranym kursem. Od dłuższego czasu ogarnia mnie jakiś wewnętrzny spokój. Nie wiem, czy to za sprawą Leo, z którym świetnie się rozumiemy? A może także dzięki temu, że jest wyważony? Po prostu jest oszczędny w słowach. W dodatku wykonuje wszystkie polecenia bez specjalnych emocji. Tych ostatnich może i czasami brakuje, ale jedno jest pewne. Nie tęsknię za Verity…
Systemy, które od kilku dni mijam nie wzbudzają szczególnych emocji. Poza tym wyprawa tego typu zaczyna zakrawać w pewnym momencie na lekką znieczulicę. Za mną dobrze ponad 800 skoków wykonanych od początku wyprawy. Mozolne skanowanie oraz czas poświęcony na analizę doprowadza w pewnym momencie do rutyny.

[Obrazek: S9iReBH.png]

Owszem, od czasu do czasu trafię jakieś Wodne Światy (WW), które nie są zbyt częstym zjawiskiem, ale też nie są jakimiś szczególnym wyjątkiem. Mijam więc cały rejon Aucolf i Blooe Eork, gdzie poza klasycznymi planetami lodowymi lub kamienistymi znalezienie kolejnego WW jest wręcz frajdą.

[Obrazek: G8jVpRm.png]

Dopiero około 70 skoków dalej dolatuję do odkrytego już systemu Grie Eork RN-O c8-0. Na księżycu C planety 9 znajdują się potężne pola Krystalicznych Odłamków (Crystaline Shards). Aby dotrzeć do tego miejsca muszę pokonać ponad 235 000 ls. Wiem jednak, że warto poświęcić dobrą chwilę na dolot, ponieważ tego typu miejsca wręcz kipią rzadkimi pierwiastkami. Dokładny skan planety wykazuje 15 miejsc biologicznych i 19 geologicznych. Ponieważ wspomniane dobra są wytwarzane przez istniejące mikroorganizmy, więc wybieram sygnał biologiczny nr 14 jako mój cel do wylądowania. Niefortunnie przybieram zbyt łagodny kąt zejścia do powierzchni i komputer wyrzuca mnie z trybu szybowania aż 128 km od celu. Dolot zajmuje mi znacznie więcej czasu, niż zakładałem. Nie jestem jednak tym faktem zbytnio zmartwiony. Przecież nikt mnie goni i czasu mi nie brakuje.
Samo lądowanie nie sprawia kłopotu, ale muszę poświęcić dobrą chwilę na znalezienie stabilnego gruntu. Wielkie łapy Columbusa potrzebują miejsca i stabilnego gruntu na większym obszarze niż mniejsze jednostki. Grawitacja wynosi zaledwie 0,1 G, więc zmuszony jestem użyć mocy siników kierunkowych, aby docisnąć konkretnie statek do podłoża. Po zajęciu miejsca w łaziku moim oczom po kilku chwilach ukazuje się w pełnej krasie las kryształowych wykwitów.

[Obrazek: Sgwth2p.png]

Skaner pola magnetycznego w łaziku wręcz szaleje, a ilość występujących tutaj minerałów oszałamia. Jedyną przeszkodą jest ciemność. Tak wypadło, że znajduję się aktualnie  po ciemnej stronie planety, a jej okres orbitalny wynosi 4,4 dnia. Nie mam się co spodziewać szybkiego pojawienia się naturalnego źródła światła. Poza tym sama planeta znajduje się daleko w systemie, więc i tak oświetlenie nie będzie zbyt intensywne. Trudno. Włączam lampy w łaziku i zabieram się do pracy.

[Obrazek: Nm5nUWI.png]

Tellur trafia do ładowni w oszałamiającym tempie. Jedynie samo położenie pierwiastków na kryształach sprawia trochę problemów. Znajdują się praktycznie zawsze w szczelinach na samej górze. Wymaga to w miarę precyzyjnego ustawienia SRV. Z uwagi na niską grawitację trzeba też odczekać, aż urobek spadnie na powierzchnię. Niemniej zbieranie idzie wybitnie szybko. Dosłownie po ok 20 minutach nie wcisnę już ani kawałka do łazika. Wadą takich miejsc jest ich monotematyczność. Poza tellurem nie ma nic więcej. Pomimo panujących ciemności miejsce ma swój urok.

[Obrazek: oZhKsmZ.png]

Powrót do statku jest przyjemny. Ciemna, mroczna powierzchnia i mieniące się czerwienią kamienie bardzo mi przypadły do gustu. Prawdopodobnie pokryte są jakimś pierwiastkiem aktywowanym bardzo niską temperaturą. Jest zimno, to fakt. 58 K to ok -215 st C. Pomimo tego powierzchnia sprawia wrażenie jakby pokrytej czarnym pyłem wulkanicznym. Absolutnie nie przypomina to lodowych powierzchni, które w ostatnim czasie często napotykałem. Może to jednak tylko efekt specyficznego kąta padania światła?

[Obrazek: ePNoHuz.png]

Usatysfakcjonowany wracam do statku. Cieszę się, że zdecydowałem się na lądowanie. Pobyt tutaj sprawił mi wielką frajdę. Po zajęciu miejsca na mostku w moim wygodnym fotelu sprawdzam mapę i okoliczne miejscówki. Po analizie dochodzę do wniosku, że nie zmieniam kursu i kieruję się dalej zgodnie z planem. Opuszczenie planety przy takim przyciąganiu nie zajmuje dużo czasu. To zwykła formalność nie wymagająca praktycznie żadnych umiejętności. Jako kolejny skok komputer wskazuje Grie Eork HB-V d3-2. Ciekawe co przyniesie?
Odpowiedz
#30
Meldunek nr 32: 3306-10-25

Przemierzam od pewnego czasu rejon Engoks, który nie wyróżnia się niczym szczególnym. To praktycznie koniec sektora Achilles Altair i wkrótce wlecę do Lyra’s Song. Poświęcam więc większość czasu na czytanie i analizowanie ewentualnego planu dalszej podróży. Nie mam specjalnych preferencji. Zastanawiam się, czy brnąć dalej w kierunku granic galaktyki? Chyba jednak nie ciągnie mnie aż tak daleko. Nie mam parcia, żeby zaliczyć najbardziej odległe regiony galaktyki. Przyjdzie na to jeszcze kiedyś czas. Przede mną i tak jeszcze wiele miesięcy spędzonych samotnie na tym wielkim statku. Dodatkowo towarzyszy mi ciągłe przekonanie, że przebywanie na niej jest poniekąd marnotrawstwem miejsca. Nie narzekam na Anakondę, ale momentami żałuję, że się nią wybrałem. Jest mało zwrotna, a poszukiwanie większych powierzchni pod lądowania zajmuje nierzadko więcej czasu, niż mniejszą jednostką by się to odbyło. Zaletą niewątpliwą tego statku jest miejsce na wyposażenie. Mam podwójny moduł naprawczy oraz dwa łaziki na pokładzie. O ile te pierwsze mają większy sens bytu, to dwa łaziki niekoniecznie. Owszem, to zapas dający poczucie bezpieczeństwa, ale czy faktycznie potrzebny? Używam obu SRV, ale tylko dlatego, że sobie nimi żongluję. Ostatnio wybieram wersję w czerwonym malowaniu. Tylko i wyłącznie z subiektywnych powodów.

[Obrazek: 4D9EXWS.png]

Pokład jest ogromny, a ja na nim sam jak palec… Widok z mostka nie należy do najlepszych. Przez cały czas widać ogromny dziób statku. Utrudnia to widoczność podczas manewrowania w okolicach lądowisk. To cena komfortu, ponieważ reszta przestrzeni jest po prostu wielka. Kajuty mieszkalne są bardzo obszerne i tak wygodne, że absolutnie nie brakuje mi niczego. Mógłbym rozegrać w centralnej części nawet jakiś mecz futbolowy. Pomimo tego, właśnie ten ogrom miejsca mnie zaczyna drażnić i coraz częściej myślę o mniejszym statku. Dziwne, ale tęsknię za moim zgrabnym Kraitem Phantomem. Może i mniejszy, ale nie raz się sprawdził i jest równie wystarczający. Jestem pewien, że na kolejną wyprawę, którą mam już w głowie, polecę właśnie nim. Jeden łazik w zupełności mi wystarczy, a odnośnie modułów naprawczych… trzeba będzie bardziej uważać. Muszę jedynie pomajstrować przy nim z inżynierami. Te parę lat skoku w tą, czy w tą nie sprawi mi różnicy. Zresztą moja Anakonda też nie należy do wybitnie dopracowanych jednostek.

[Obrazek: FkQ5Qqo.png]

Nie ukrywam, że samotność mnie cieszy, ale są momenty, że zaczynam tęsknić za domem. O ile dla takich ludzi jak ja, słowo „dom” oznacza cokolwiek konkretnego. Tą funkcję przecież zawsze spełnia  mój statek. Niezależnie którym lecę, pomijając może jednostki bojowe, które nie są specjalnie komfortowe, ale przecież ich przeznaczenie jest inne. Mam bardziej na myśli przebywanie w systemach domowych. W każdej chwili można wspólnie poopowiadać ciekawe historie w barze „11 Parseków”, przerywając je od czasu do czasu patrząc w głębię ciemnozielonych oczu Jade „Maliny” Rokatanskiej o bystrym i przenikliwym spojrzeniu. Co za kobieta… I ten jej charakter! No cóż, rozmarzyłem się…
Eksploracja, to wbrew pozorom ciężka praca. Mozolne badanie systemów, ich analiza i opisywanie bywa nużące. Lubię to, ale pół roku w podróży i myśl, że co najmniej tyle samo jeszcze spędzę w drodze powrotnej budzi we mnie czasami takie wspomnienia. Kończę więc ten sentymentalny poniekąd raport. Pora sięgnąć do zapasów i nalać sobie szklaneczkę „Świńskiego Ryja”, a następnie patrząc przez okna Columbusa zatopić się w oczach „Maliny”…

[Obrazek: DC4hcHw.png]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Neural Log - CMDR ShiMan ShiMan 32 16,015 09.08.2022, 19:56 UTC
Ostatni post: ShiMan
  CMDR MAGNUM354 MAGNUM354 10 11,067 07.11.2021, 18:03 UTC
Ostatni post: MAGNUM354
  [LORE] [CMDR RUSAŁKA] Dziennik pokładowy misji "Czerwona Panda". Rusałka 6 3,075 24.03.2021, 12:44 UTC
Ostatni post: Rusałka
  CMDR DYoda DYoda 64 61,328 16.02.2019, 21:45 UTC
Ostatni post: DYoda
  Dziennik pokładowy: Cmdr Mathias Shallowgrave Mathias Shallowgrave 41 49,403 20.01.2019, 03:14 UTC
Ostatni post: Mathias Shallowgrave



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości