Dziennik pokładowy: Cmdr Trufel Aubaris
#31
Meldunek nr 33: 3306-11-07

Właściwie nie wiem, dlaczego zatrzymałem się w Engoks VD-S c20-0. Po prostu księżyc planety AB przykuł moją uwagę dużą ilością sygnałów geologicznych oraz kolorem powierzchni. Dawno nie lądowałem na kamienistych planetach. Ostatnio najczęściej były to powierzchnie na wskroś skute lodem. Tym razem jednak podczas skanowania sondami planety 1A zaciekawił mnie wygląd terenu. Liczne góry i olbrzymie kratery z pewnością wskazują na działanie rozbijających się asteroid i odłamków kosmicznych, a te muszą owocować dużą ilością powstałych w tych procesach minerałów i rzadkich pierwiastków.

[Obrazek: 3R4Jt6r.png]

Planeta jest mała i wystarczą zaledwie 2 sondy, aby wskazały aż 14 sygnałów. Przy promieniu zaledwie 637 km to duże zagęszczenie. Wybieram na chybił trafił 12 sygnał. Jest po jasnej stronie i właściwie tylko tym się kierowałem. Ląduję tylko w celu odnalezienia rtęci, której nie mam zbyt dużo w ładowni.

[Obrazek: z0ZmrI3.png]

Z odległości powierzchnia wydawała się na bardziej nierówną. Po wylądowaniu okazało się, że w okolicy nie ma zbyt dużo wzniesień, a nawet jeśli są, to bardzo łagodne. Mój cel, to niezbyt gęsto usiane gejzery krzemionki. Teren zwyczajnie przeciętny. Jak zwykle bardzo niska grawitacja, czego nie lubię. Spodziewałem się przynajmniej ciekawych widoków, ale jedyny godny uwagi, to ten na pobliską planetę.

[Obrazek: FExmQVf.png]

Faktycznie. Nie wiem, po co tutaj wylądowałem. Może jestem już lekko znudzony bezsensownym poszukiwaniem minerałów? W zasadzie mam ich pełną ładownię… Co prawda brakuje mi niektórych, ale w rozumieniu, że nie „pod korek”. Chyba nie ma pierwiastków rzadkich, których bym nie posiadał w ogóle. Dlatego snuję się po powierzchni wpatrując się z coraz mniejszym entuzjazmem w radar łazika. Znajduję kilka skałek z rtęcią, po którą się tutaj wybrałem, ale poza nią reszta poszukiwań wypada bardzo słabo. Moja pierwsza ocena planety nie sprawdziła się. Może wybrałem nieodpowiednie miejsce? Nie podejmuję kolejnej próby, pomimo tego, że kolejne sygnały są w niedalekiej odległości. Zwyczajnie straciłem wiarę na szczególne znaleziska i wyjątkowość tego miejsca.

[Obrazek: LermknR.png]

Z nudów robię jeszcze mały objazd okolicy i podziwiam piękno gejzerów, o ile można w ich przypadku użyć tego rodzaju przymiotu. W barze „11 Parseków” słyszałem różne określenia na ich temat… Nie tracąc czasu pakuję się na statek i opuszczam pospiesznie ten jałowy teren. Na szczęście zaledwie 15 skoków dalej trafia mi się system, w którym znajduję aż 2 Wodne Światy. To Bloo Dryoae SD-Z d1-0. Miła odmiana, bo od dłuższego czasu leciałem przez region zawierający niemalże same lodowe planety. Jeszcze kilkanaście, może kilkadziesiąt skoków i będę w sektorze Lyra’s Song.
Odpowiedz
#32
Meldunek nr 34: 3306-11-12
W dzisiejszym meldunku cofnę się do mojego pobytu w Bloo Dryoae QN-N c9-0, kiedy to składałem naszej społeczności najlepsze życzenia z okazji 5-lecia naszego istnienia. W meldunku nr 28 pokazałem tylko w skrócie zdjęcia z wykonanego przeze mnie napisu. Sama planeta okazała się jednak interesująca nie tylko z powodu owej inskrypcji, ale fumaroli, które na niej odnalazłem. Już zbliżanie się do planety A2 spowodowało moje większe bicie serca.

[Obrazek: 0wHWZee.png]

Widoczne rozpadliny i kratery, ale także wyraźne rozbryzgi przy niektórych z nich wskazywały na niedawne oddziaływanie odłamków kosmicznych lub uderzeń innych ciał. Lubię planety z charakterem, a ta właśnie mi się taka wydała. Po zbliżeniu się do powierzchni ukazały się dodatkowe drobiazgi, które spowodowały, że gęba mi się uśmiechnęła. Chodzi o wyraźne pęknięcia i rozpadliny. Widok był wyjątkowo przyjemny dla mojego oka.

[Obrazek: dsoIOPB.png]

Po mozolnym wykonaniu napisu przy grawitacji 0,05G udałem się dalej w głąb, w kierunku 13-tego sygnału geologicznego. Moim oczom ukazało się pokaźne pole fumaroli powstałych w wyniku wydobywającej się spod powierzchni płynnej magmy. Pomimo panującej na planecie temperatury 834 K (ok 560 st. C) masa uległa zakrzepnięciu formując te specyficzne twory natury. Niektóre z nich są jeszcze czynne, dlatego musiałem się trochę skupić, aby nie uszkodzić łazika podczas zbierania surowców.

[Obrazek: rBiaRsJ.png]

Po bliskim przyjrzeniu się ich strukturze widać, że budowały się stopniowo. Etap po etapie magma zastygała w trakcie wypływania.

[Obrazek: UYdu3vV.png]

Pobyt w tym miejscu uważam za udany z kilku powodów. Po pierwsze uhonorowałem istnienie Skrzydlatej Husarii, po drugie udało mi się uzbierać trochę cennych materiałów, a po trzecie planeta okazała się przyjemnym w odkrywaniu miejscem. Opóźniony meldunek w czasie uważam za zamknięty.
Odpowiedz
#33
Meldunek nr 35: 3306-11-22

Po osiągnięciu sektora Lyra’s Song wyznaczam kurs na Pueliae IT-H d10-1 (Mgławica Pueliae) znajdujący się na pograniczu Hawking’s Gap i Norma Expanse. Mogę uznać , że to około 1/3 mojej podróży. Sektor Lyra’s Song dosłownie „zaliczam”. Nie zabawiam tutaj zbyt długo. Od początku nie zamierzałem głęboko w niego wlatywać. To nawet nie był plan, najzwyczajniej przebiegała przez niego moja trasa. Kilkanaście skoków dalej jestem już w sektorze Hawking’s Gap. Początkowo mijane systemy są mało ciekawe i nawet nie mam za dużo co się o nich rozpisywać. Dopiero Grie Dryou MX-A d1-6 mnie zaciekawia. Nieduży system zawierający zaledwie 9 ciał niebieskich, z czego 2 planety z wyraźnymi sygnałami geologicznymi. W dodatku obie z grawitacją ok 1 G. Wymarzone miejsca, aby wylądować i zobaczyć, co kryją. Pierwsza z nich jest oddalona zaledwie 288 Ly od słońca układu.

[Obrazek: XaryxRL.png]

Bliżej powierzchni planety widać już, że jest podłoże jest bardzo jednolite i nie powinno sprawiać problemów w przemieszczaniem się. Dzięki temu nie mam też problemu z miejscem do lądowania. W zasięgu wzroku widzę wydobywającą się parę z gejzerów. Są dosyć gęsto rozsiane.

[Obrazek: g0vlXnN.png]

Łazik grzecznie wykonuje polecenia i trzyma się podłoża. Po dojechaniu w pobliże sygnału geologicznego okazuje się, że gejzery nie są zbyt duże i są oddalone od siebie na tyle znaczne, że nie trzeba się specjalnie gimnastykować, aby je ominąć.

[Obrazek: PjBuXpM.png]

Nie tylko powierzchnia jest przyjazna, ale nawet wgłębienia w terenie mają łagodne spady.

[Obrazek: MAJqh7q.png]

Zachęcony miłymi doświadczeniami na planecie postanawiam pójść za ciosem i sprawdzić drugą, niedaleko położoną planetę nr 2. Ma zbliżone parametry do przed chwilą odwiedzonej. Jest tylko odrobinę większa i różni się barwą powierzchni. Jest też znacznie bardziej „doświadczona” bombardowaniem przez kosmiczne odłamki.

[Obrazek: u18m2wH.png]

Po wylądowaniu, które również jak poprzednio nie sprawiło kłopotów, ukazuje mi się rozległe pole fumaroli. Wysoka temperatura powierzchni od razu powoduje, że wydobywająca się z wnętrza planety zawartość zamienia się w postać lotną.

[Obrazek: YzCCRxA.png]

Powierzchnia sprawia wrażenie lodowej, ale taką nie jest. To drobny pył, który nie unosi się spod kół i jedynie pozostawia po nich ślady. Fumarole za to obfitują w rzadkie pierwiastki. Znajduję całkiem sporo wanadu i rtęci. Planeta jest szczodra także w antymon i german.

[Obrazek: 9iJmYCh.png]

Obszar sygnału geologicznego na szczęście nie jest mocno rozległy i dosyć szybko objeżdżam okolicę. Nie ukrywam, że zawsze na planetach z grawitacją około 1G wychodzi to sprawnie. Łazik wchodzi dobrze w zakręty i trzyma się podłoża, co ułatwia manewrowanie, a kryształy z pierwiastkami spadają szybko, co ułatwia ich zbieranie.

[Obrazek: 2ZN17pI.png]

Wracam na statek. Obie planety nadające się do lądowania odwiedzone. Nie planowałem lądować, ale zachęcony przyjazną grawitacją skusiłem się i nie żałuję. Pora udać się w dalszą drogę.
Odpowiedz
#34
Meldunek nr 36: 3306-12-01

Jestem w Hawking’s Gap. Nie liczę ile wykonałem skoków od ostatniego raportu. Lecę przed siebie w kierunku centrum. System za systemem, bez specjalnych emocji, ale przecież od samego początku wyprawy zakładałem taki scenariusz. Mijam mało wartościowe miejsca, przy czym Grie Dryou WJ-X d2-3 odwdzięcza mi się aż pięcioma terra formowalnymi planetami o wysokiej zawartości metalu (HMCW). Zaraz po dokładnym skanowaniu powierzchni sprawdzam kondycję statku. Korpus w świetnym stanie, chociaż powłoka wyraźnie zaznaczona zębem setek skoków.

[Obrazek: vQ0bWTe.png]

Sprawdzam też stan modułów i jestem zadowolony. Nie ma najmniejszych powodów do niepokoju. Jedynie kondycja elektrowni na poziomie 92% może odrobinę wprowadzać lekki niedosyt, ale to jeszcze daleko od możliwości wystąpienia jakichkolwiek problemów. Jako jedyna nie nadaje się do naprawy, chociaż dwa moduły AFMU czekają w gotowości.

[Obrazek: cU9bc3Q.png]

Nie zabieram się za naprawę pozostałych elementów, ponieważ poziom 98-99% nie skłania mnie nawet do myślenia o takiej konieczności. Świadomy dobrej kondycji statku lecę dalej i wkrótce trafiam na Nyeakao ML-F c14-0. Zaciekawia mnie planeta nr 1 w systemie ze swoim wynoszącym równiutko 1 G. Jest położona zaledwie 9 ls od głównej gwiazdy układu, co oznacza, że będzie jasno i… gorąco. Analiza danych potwierdza moje przypuszczenia. 1060 K (blisko 787 st. C), to chyba najgorętsza planeta, na jakiej do tej pory w tej wyprawie lądowałem. Tym bardziej jestem ciekawy tego miejsca.

[Obrazek: Wkx49ps.png]

Już po wylądowaniu wiedziałem, że się nie pomyliłem. Wielkie słońce układu wyraźnie paliło powierzchnię. Jej kolor i piaszczysta struktura wyraźnie wskazywała, że wszystko, co mogło być w stanie ciekłym już dawno odparowało. Nawet łagodne krawędzie wydm wskazują, że suchy jak wiór pył usypuje się samoistnie. Pomimo tego łazik jest sterowny, głównie za sprawą odpowiedniej wartości grawitacji.

[Obrazek: KobBZeL.png]

Na powierzchni tej bogatej w metale planety usiane są stosunkowo rzadko nieduże gejzery. Buchające z nich lotne pary metaliczne osadzają się na krawędziach otworów w postaci białawego osadu.

[Obrazek: u4ERsKE.png]

Same gejzery nie są zbytnio intensywne i wiele z nich jest mało aktywna. Mam wrażenie, jakby planeta od tego upału nie miała już sił na walkę z temperaturą pobliskiego słońca, które swoją bliskością wzbudza szacunek i respekt.

[Obrazek: JZ7ayXv.png]

Nie spędzam tu dużo czasu. Nie chcę nadwyrężać możliwości termicznych łazika. Pomimo jego przygotowania na trudniejsze warunki mam świadomość, że pomimo tego dostaje w kość. Poza tym wylądowałem tutaj z czystej ciekawości. Materiałów mam na tyle dużo, że upychanie ich na siłę nie ma sensu. Kierunek centrum galaktyki, a po drodze Norma Expense.
Odpowiedz
#35
Meldunek nr 37: 3306-12-15

Przyznaję. Powoli jestem znudzony ciągłym i mozolnym skanowaniem systemów. Moja wyprawa trwa blisko pół roku. Myślę sobie, że już po takim czasie mam prawo być znużonym. To skłania mnie do myślenia o przybraniu trasy powrotnej. Nie zrezygnuję z przelotu przez centrum. Nie jestem jeszcze na takim etapie, ale też nie chcę doprowadzać siebie do stanu, w którym z obrzydzeniem będę patrzyć na kolejne skoki przed siebie. Poza tym stęskniłem się już trochę za cywilizacją. Pomimo wszystko nadal lubię ten styl życia i wielokrotnie piękno kosmosu wynagradza mi monotonię.

[Obrazek: Auj9Js0.png]

W drodze trafiają się czasami odrobinę ciekawsze systemy jak Pleia Aihm CB-O c6-2, gdzie pośród 38 planet większość kusi ilością sygnałów geologicznych. Planeta 1A ma ich nawet 32.

[Obrazek: igINrO6.png]

Nie decyduję się jednak tam na lądowanie, ale kilkanaście skoków dalej robię to na planecie 1 w systemie Plua Aihm VT-I b23-1. Co mnie skłoniło do tego? Nie wiem. Może wskazania skanera, że znajdę tam rtęć i selen? A może moje ulubione 1G? Może to jednak znużenie i chęć oderwania wzroku od czerni otchłani kosmosu za oknem.

[Obrazek: pG3Ld8z.png]

Zbliżając się do powierzchni zdaję sobie sprawę, że planeta wygląda niemalże identycznie, jak ta z mojego ostatniego raportu. Temperatura, co prawda niższa, ale 828 K nadal jest wysoką wartością. Przyziemienie Columbusa tylko mnie utwierdza. Wydaje mi się, że kolor odrobinę ciemniejszy. Może bardziej wpadający w rdzawo-czerwony.

[Obrazek: JW7HJpB.png]

Ponownie trafiam na fumarole buchające parami krzemionki. Jest też więcej rzadkich pierwiastków. Rtęć i wanad znajduję bardzo często. Niemniej jestem tym widokiem już też znużony. Gejzery, fumarole i inne dziury w planetach są praktycznie stałym i powtarzalnym widokiem. Marzy mi się jakiś biologiczny twór. Nawet odkryty przez moich poprzedników. Nie ma co narzekać. Lecę dalej w nadziei, że gdzieś na to trafię…
Odpowiedz
#36
Meldunek nr 38: 3306-12-21

Obiecywałem już sobie wielokrotnie, że nie będę lądował. Wiele razy opuściłem systemy, w których były liczne miejsca, które pewnie warto było sprawdzić. Niestety, ale sadzanie statku na planetach stało się dla mnie w pewnym sensie rutyną. Ostatnio wręcz powiało nudą. Może dlatego, że kusiły mnie podobne miejscówki. Poprzednie dwa lądowania na gorących planetach blisko główniej gwiazdy. Nawet kolorystyka powierzchni niemalże identyczna. Wlatując do systemu Pria Aihm FF-Y b1-2 ponownie nie miałem na myśli lądowania. Skanowanie systemu i spojrzenie na księżyc A planety B1 wzbudził jednak we mnie zaciekawienie. Prawdopodobnie wyraźnie zarysowania sieć kanionów spowodowała, że postanowiłem przyjrzeć się jej z bliska.

[Obrazek: R4EKd5S.png]

Przy podejściu do planety zauważyłem pełną sieć kraterów. Planeta, niczym twarz starca była nimi gęsto naznaczona. Dopiero bliżej powierzchni dostrzegłem, że ich głębokość była spora. Wyglądały niczym wyschnięte koryta rzeki. Fioletowo różowy kolor na tle ciemno beżowej powierzchni planety dodatkowo je podkreślał.

[Obrazek: AZqH8UK.png]

Jeden z wybranych sygnałów wyraźnie prowadził mnie na dno kanionu. Miałem obawy, czy uda mi się znaleźć gdzieś dogodne miejsce na duży statek. Zwłaszcza, kiedy przyglądałem się mocno górzystej powierzchni jego dna. Kilka tygodni temu miałem podobną sytuację i długie poszukiwania równego podłoża zakończyły się fiaskiem.

[Obrazek: BJ9TwWr.png]

Poszukiwania na lądowanie zacząłem znacznie wcześniej, niż standardowo to czynię. Przeważnie ląduję około 1,5 km przed celem. Dzięki temu statek nie wpływa tak znacznie na zakłócanie skanera w łaziku, a dojazd do samego miejsca geologicznego nie jest problemem. Jeszcze blisko 1,2 km przed centrum sygnału podłoże nie wskazywało na to, że bez problemu posadzę maszynę.

[Obrazek: jUqPzdE.png]

Na szczęście w tym miejscu kanion okazał się całkiem szeroki i po kilku chwilach znalazłem na tyle przyjazną i płaską powierzchnię, na której bezpiecznie Columbus postawił swoje wielkie łapy podwozia.

[Obrazek: nVv63Um.png]

Powierzchnia skuta twardym, jak skała lodem wręcz połyskiwała poświatą reflektorów łazika. Trudno się dziwić, skoro na planecie panuje temperatura 99 K (-175 st C). Pewnie też z tego powodu ciecz płynąca niegdyś w tym korycie odparowała w ciągu długiego czasu działania tak ekstremalnych warunków.

[Obrazek: Qpo6TRP.png]

Odnalazłem zaledwie lekko ziejące mini gejzery. Wskazania skanera mówią, że to wyziewy dwutlenku węgla, ale kiedy przyglądam się, jaki kolor z nich się wydobywa, to śmiem wątpić, czy aby tylko ten skład jest w nich zawarty. Na szczęście łazik chroni mnie przed wpływem tego typu substancji i nie zagłębiam się dalej w jego analizę. Sama powierzchnia teoretycznie jest równa, ale w praktyce jazda jest bardzo uciążliwa. Lód i mała przyczepność kół oraz grawitacja wynosząca zaledwie 0,09G bardzo utrudnia poruszanie się. W dodatku planeta niczym się nie odwzajemnia. Mam wrażenie, że tak, jak jej mroczny wygląd, tak i przeszłość wpływa na moje postrzeganie tego miejsca. Skracam mój pobyt praktycznie do minimum i wracam na pokład Columbusa. Start i wylot poza działanie grawitacji planety, przy tak niskiej jej wartości nie sprawia najmniejszego kłopotu.
Odpowiedz
#37
Meldunek nr 39: 3306-12-23


Mijam sektor Norma Expanse i jestem mniej więcej w jego środku. Początkowo kierowałem się na Sagittarius A*, ale zmieniłem trochę plany. Lecę w stronę Eorl Auwsy SY-Z d13-3468, gdzie znajdują się malowniczo położone ruiny Guardianów. Przede mną ok 170 skoków. To i tak po drodze do centrum Galaktyki.
Sam sektor Norma Expase nie wnosi mi nic ciekawego. Generalnie mija pod znakiem rutynowej podróży. Owszem, przytrafiają się systemy z licznymi planetami (niekiedy w liczbie 40), ale nawet nie chce mi się lądować. Trochę już mi się znudziło podziwianie gejzerów i fumaroli. Z uporem szukam sygnałów biologicznych, do których jakoś nie mam szczęścia.

[Obrazek: V0wbfvk.png]

Tymczasem na horyzoncie pojawiła mi się coraz bardziej widoczna mgławica Pueliae. Wyróżnia się barwą wpadającą w głębokie fiolety i ciemny granat. Z daleka sprawia wrażenie bardzo skondensowanej. Pomimo, że to mała mgławica, to mam wrażenie, że jest najbardziej intensywnie zagęszczona z dotychczas widzianych. Położona między ramieniem Norma a ramieniem Carina-Sagittarius.

[Obrazek: XswOzOr.png]

Była jednym z moich celów podróży w kierunku centrum galaktyki. Planowałem to już po wkroczeniu do sektora Lyra’s Song, a nawet jeszcze wcześniej, bo we wrześniu. Chociaż wtedy była jedynie alternatywną wersją trasy.

[Obrazek: Er2XZhz.png]

Jak zwykle w okolicach samej mgławicy większość systemów jest już odkryta, ale to nic nadzwyczajnego. Przecież nie mnie jednego ciągnie, aby ją podziwiać w pełnej okazałości. Poza nią nie spotkałem po drodze nic ciekawego. Rutynowy lot.

[Obrazek: PwDDShD.png]

Kolejnym etapem w drodze do centrum będzie odwiedzenie ruin Guardianów w pobliżu centrum galaktyki. Przede mną niemały kawałek trasy. Mam nadzieję, że lecąc od tej strony spotkam nieodkryte układy. W końcu to mogła być dosyć popularna trasa…
Odpowiedz
#38
Meldunek nr 40: 3306-12-27

Trasa uzgodniona z Leo i wyznaczona. Lecę w kierunku guardiańskich ruin położonych w Eorl Auwsy SY-Z d13-3468. Traktuję to jako cel typowo turystyczny. I tak lecę w kierunku Sagittariusa A*. W tamtym rejonie znajduje się spore skupisko mgławic i nawet przez moment przechodzi mi przez głowę plan ich obejrzenia, ale pozostawię to na następną wyprawę. Przynajmniej będę miał konkretny cel. Tymczasem jestem coraz bliżej sektora Norma Expance. Wlatuję do Puele VT-H d10-3, gdzie moją uwagę przykuwa planeta AB1. Poza jakimiś szczególnymi przypadkami nie miałem już zamiaru lądować, ale jakimś dziwnym trafem właśnie ta planeta przykuwa moją uwagę.

[Obrazek: z10ho7F.png]

Myślę, że duża ilość sygnałów geologicznych, bliskość gwiazdy (zaledwie 63 Ls) i grawitacja 1,43 G spowodowała, że postanowiłem ją zbadać. Poza tym lecę już dosyć długo i chociaż chcę coraz bardziej intensyfikować lot, to mam dziwne przeczucie, że może być na niej coś ciekawego…

[Obrazek: bxa9jzb.png]

Wybieram 8 sygnał i spokojnie, aczkolwiek z uwagą ląduję. Nie ma to, jak przyzwyczajenia z niskimi grawitacjami. Ostatnio wręcz doszukiwałem się planet z jej wartością ok 1 G, a tutaj mam 1,43 G. Wiem, że to żaden problem, ale rutyna może zgubić, a ja jestem ponad 22 000 Ly od domu i nie życzę sobie niespodzianek.

[Obrazek: Kuiujx9.png]

Powierzchnia planety usłana jest fumarolami i małymi, ale niezwykle aktywnymi gejzerami, co nie dziwi z uwagi na panującą tu wysoką temperaturę. Tak bliskie położenie od gwiazdy klasy F, rozgrzewa planetę AB1 do 1059 K (ok 786 st. C). Magma ma tutaj więc postać półpłynną i wydobywając się na powierzchnię buduje mozolnie spore fumarole.

[Obrazek: 82WATOq.png]

Widać po mniejszych egzemplarzach, że proces ten nie trwał długo. To pole jest w fazie tworzenia, co wieszczą kolejne otwory bardzo aktywnych gejzerów. Wyraźnie się odczuwa, że planeta żyje i jeszcze wiele się na niej wydarzy.
Nie spędzam na powierzchni za dużo czasu. Nie chcę nadwyrężać możliwości mojego łazika,  a poza tym i tak to lądowanie było tylko przerywnikiem w drodze. Pakuję się do Columbusa i lecę dalej.
Odpowiedz
#39
Meldunek nr 41: 3306-12-28

Wleciałem do Norma Expance. Wydarzyło się to dwa skoki dalej od mojego ostatniego meldunku. Postanowiłem przyspieszyć podróż w kierunku ruin Guardianów, żeby znaleźć się tam na przełomie roku. To niewiele czasu i ok 180 skoków do celu. Pomimo szybszego tempa lotu mozolnie badam systemy. Udaje mi się od czasu do czasu trafić na bardziej wartościowe układy, jak np. Blia Ain KF-L b23-0, gdzie planeta A5, to terraformowalny High Metal Content World otoczony pięknymi pierścieniami asteroid.

[Obrazek: ohi7FU2.png]

Przy okazji dokładnego skanu sprawdzam również ich zawartość i okazuje się, że zawarte tam są bogate złoża platyny i painitu oraz inne ciekawe minerały. Ale co mi po tym, skoro ani nie mam sprzętu do kopania, ani odpowiedniej ładowni. Poza tym zapakowany statek takim balastem utrudnił by mi dalszą podróż. Pokonuję więc dalej skok za skokiem mocno przykładając się do tempa podróży. Po drodze trafiają się ciekawsze układy, jak Byooe Aim ZL-F b53-11, gdzie znowu skanuję podobną planetę, ale tym razem bez pierścieni.

[Obrazek: 74vGKG6.png]

W Eowyg Aoscs GQ-Y d85 odkrywam dwa Wodne Światy i dwie terraformowalne planety High Metal Content World, a cała wartość układu, to ok 6 mln Cr. O dziwo, po pokonaniu ponad 1000 skoków takie perełki trafiały mi się stosunkowo rzadko. Skanuję je więc dokładnie ciesząc moje oczy widokiem skutych lodem biegunów planet typu WW.

[Obrazek: bqXA6XN.png]

Znużenie coraz bardziej daje mi się we znaki i postanawiam mocno skrócić czas podróży. Po konsultacji z Leo odnośnie kondycji mojego statku decyduję się na zwiększenie zasięgu dzięki energii gwiazd neutronowych. Chcę na koniec roku znaleźć się w ruinach Guardianów. Columbus jest w doskonałym stanie, a ładownia jest pełna materiałów do ewentualnej syntezy komponentów naprawczych. 

[Obrazek: OTEPhZD.png]
Z trasy wyznaczonej gwiazdami neutronowymi zbaczam tylko na tankowania. Skoki teraz mają znacznie powyżej 240 Ly. Przez cały czas staram się utrzymywać sprawność napędu FSD na poziomie nie niższym, niż 90%. Co kilka skoków zatrzymuję się więc w systemie blisko neutronówek i dokonuję naprawy. Pomimo krótkich przerw pokonuję trasę znacznie szybciej, niż tradycyjną metodą. Dlatego tego samego dnia wlatuję do sektora Arcadian Stream.

[Obrazek: njfKs0u.png]

Jestem coraz bliżej Centrum, co od razu widać po znacznym zagęszczeniu ilości gwiazd. Praktycznie gdzie nie spojrzeć, tam jasno. Dawno nie widziałem takiego zjawiska, dlatego mój mózg odnotowuje nareszcie jakąś odmianę.

[Obrazek: 6FU80Jp.png]

Kolejne skoki przybliżają mnie do celu, chociaż on samym w sobie nie jest. Traktuję go jako jeden z punktów, przez który przelecę. Im bliżej Centrum, tym większe zagęszczenie gwiazd. Widok staje się coraz bardziej imponujący. Super masywna czarna dziura, którą jest Sagittarius A* przyciąga takie obiekty z dużą siłą. Część z nich „wkrótce” pochłonie…

[Obrazek: 0TWoP6V.png]

Widok za szybą jest tak gęsto usiany gwiazdami, że nawet cztery mgławice, które są w zasięgu wzroku nikną w masie rozświetlonych punktów na horyzoncie. Do celu mam niewiele. Zatrzymuję się w Ongaihn RY-J b50-32, systemie z zaledwie jednym czerwonym karłem klasy M. Oddalam się od niego na bezpieczną odległość po uprzednim uzupełnieniu paliwa. Postanawiam spędzić w tym systemie noc i nabrać sił przed dalszym lotem. Kolejne 3 dni zapowiadają się intensywnie. Tym bardziej warto nabrać sił, aby nie być zbytnio zdekoncentrowanym.
Odpowiedz
#40
Meldunek nr 42: 3307-01-01

Ostatni etap do wyznaczonego sobie pośredniego punktu pokonuję w większości wykorzystując gwiazdy neutronowe. Jest to dosyć szybka metoda przemieszczania się, ale również wymagająca. Nie tylko dla pilota, który musi wykazać się odpowiednią techniką i precyzją, ale także dla statku, który w wyniku dużej porcji energii traci na sprawności napędu FSD. Każdy taki skok obniża jego możliwości o ok 2%, co oznacza, że trzeba zatrzymywać się co pewien czas i dokonywać bieżących napraw. Proces nie jest skomplikowany, ale spowalnia podróż i wymaga dodatkowych czynności, o których w normalnym trybie nie trzeba myśleć. Wykorzystuję przeważnie do tego systemy, w których uzupełniam paliwo. To także zajmuje więcej czasu, niż przy klasycznych skokach. Paliwa wystarcza mi na około 4-5 skoków, ale wtedy tankowanie jest odpowiednio dłuższe. Dodatkowo statek ulega większemu narażeniu na temperaturę, co wymusza większe skupienie.

[Obrazek: 3Kxvyg4.png]

Założony cel, czyli system Eorl Auwsy SY-Z d13-3468 osiągnąłem w ostatni dzień roku 3306, ale dopiero Nowy Rok 3307 spędzam w ruinach Guardianów. Jako pierwszy cel wybrałem ABC 1 H, która posiada jeden taki obiekt. Ogólnie jest ich tutaj trzy, ale pozostałe dwa znajdują się na księżycu ABC 3 C.

[Obrazek: rk0Rf7G.png]

Pierwsze ruiny, to budowle typu Alpha. Obecnie wiemy już znacznie więcej dzięki inżynierowi Ram Tah, który w styczniu 3303 roku udostępnił powszechnie algorytm do odczytu zaszyfrowanych przez Guardian danych. Teraz już powszechnie korzystamy z dobrodziejstw technologii, które opracowali.

[Obrazek: 5c3v5ZE.png]

Eksplorację zaczynam od bramy, która jest nieaktywna i od wieków nieużywana. Uległa kompletnemu zablokowaniu. Do środka dostaję się forsując mur. Na szczęście uległ już takiej degradacji, że w kilku miejscach ma łagodny i niski podjazd. Pozostawiam więc statek na zewnątrz okazując szacunek tej starożytnej rasie i dostaję się do środka łazikiem.

[Obrazek: xBssue4.png]

Opustoszałe miejsce budzi we mnie lekki wewnętrzny niepokój, ale zarazem ekscytację. Wewnątrz jest ponuro i tajemniczo. Wiem, że kiedyś miejsce to tętniło życiem, a cywilizacja, która tutaj przebywała miała niezwykle wysoki poziom rozwoju technicznego. Paradoksalnie zniszczyła ich technologia, którą sami stworzyli, bowiem inteligentne maszyny zwane „Constructs” doprowadziły do ich zagłady, chociaż miały im służyć jako siła robocza i wojsko.

[Obrazek: a3nXbE0.png]

Oprócz zwiedzenia samych ruin skanuję przy okazji obeliski i pylony, dzięki czemu pozyskuję zestaw danych typu Alpha. Nie są mi niezbędne, ale przy okazji inżynierowania jakiegoś kolejnego statku będą jak znalazł. Budowla nie jest jakaś wielka, dlatego jej objazd zajmuje mi niewiele czasu. Wracam do statku i lecę w kierunku kolejnej planety, gdzie znajdują się dwie inne ruiny.

[Obrazek: xnv8PgD.png]

Przemieszczenie się w pobliże kolejnej planety zajmuje chwilę. Nie są mocno oddalone od siebie. Tym razem mam do czynienia z obiektami typu Beta. Oznacza to, że układ wybudowanego kompleksu jest inny, a obeliski zawierają inne dane.

[Obrazek: ATMYFkE.png]

Już na pierwszy rzut oka widzę inny układ budowli. Ląduję w pobliżu miejsca, gdzie są wyraźne braki muru okalającego obiekty wewnątrz. Będzie mi łatwiej dostać się do środka.

[Obrazek: 5X42KpW.png]

Tym razem obeliski i pylony występują w większych grupach. Jest też takich grup więcej. Tym razem objazd wszystkiego zajmuje mi odrobinę więcej czasu, chociażby z uwagi na to, że teren jest bardziej rozległy.

[Obrazek: GErnsOh.png]

Ponownie wyciągam zaszyfrowane dane Guardian, tym razem z uwagi na charakter obiektu są typu Beta. Mam też inne wrażenie z tego miejsca. Przez to, że jest bardziej rozległe i rozproszone nie mam poczucia takiego mistycyzmu tego miejsca. Jedynie w obrębie grup pylonów podczas ich skanowania odczuwa się specyficzne wibracje. Podobnie jest, kiedy spod powierzchni wysuwają się z łoskotem obeliski.

[Obrazek: maH1Sr4.png]

Na dzisiaj wystarczy. Wracam na Columbusa i odlatuję w kierunku gazowego giganta, czyli planety ABC3, gdzie udaję się na odpoczynek. Na spokojnie opracowuję plan lotu w kierunku Sagittariusa A*, który jest moim następnym punktem podróży. Noc spędzę spoglądając na pierścienie, które mam widoczne przez okno moje kajuty sypialnej.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Neural Log - CMDR ShiMan ShiMan 32 15,412 09.08.2022, 19:56 UTC
Ostatni post: ShiMan
  CMDR MAGNUM354 MAGNUM354 10 10,852 07.11.2021, 18:03 UTC
Ostatni post: MAGNUM354
  [LORE] [CMDR RUSAŁKA] Dziennik pokładowy misji "Czerwona Panda". Rusałka 6 2,936 24.03.2021, 12:44 UTC
Ostatni post: Rusałka
  CMDR DYoda DYoda 64 60,504 16.02.2019, 21:45 UTC
Ostatni post: DYoda
  Dziennik pokładowy: Cmdr Mathias Shallowgrave Mathias Shallowgrave 41 48,679 20.01.2019, 03:14 UTC
Ostatni post: Mathias Shallowgrave



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości