Dziennik pokładowy: Cmdr Trufel Aubaris
#11
Meldunek nr 10: 3306-07-31
Osiągam cel. Mgławica Mewy otula mnie praktycznie z każdej strony. Od dawna wiem, że mgławice wyglądają lepiej, jak się na nie patrzy od zewnątrz. Jest w nich jednak pewna magia, która pcha mnie w ich środek. Tak, jakbym miał tam znaleźć coś niezwykłego… No i nie znajduję! Skoro jednak pokonuję odległości, to myślę, że głupio by było nie zobaczyć ich od środka. To tak trochę jak ze Świńskim Ryjem. Dotknąć butelki, a się nie napić…

[Obrazek: RA5PH9y.png]

Skoro już dotarłem, postanawiam posadzić statek na jednej z tutejszych planet. Tylko po to, aby spędzić tutaj trochę czasu. Kręcę się łazikiem zbierając materiały do syntezy i oglądam z powierzchni wszechobecną mgławicę. Nie czarujmy się, ale z bliska jest mniej ciekawie. Nie żałuję jednak, że dotarłem w to miejsce.

[Obrazek: R7g4t9j.png]

Pakuję łazik do ładowni z poczuciem zadowolenia. Wiem, że nie wolno zbyt wiele oczekiwać po mgławicach. To tylko miejsce, które można i nawet warto zobaczyć. Bez zbędnych oczekiwań.

[Obrazek: TsguTNE.png]

Opuszczam planetę i proszę Verity o wyznaczenie nowego celu. W pobliżu jest mgławica Rosette. Tak, wiem… Też się ze mnie uśmiała…

[Obrazek: dikPTEW.png]
Odpowiedz
#12
Meldunek nr 11: 3306-08-08
Rosette Nebula jest w zasięgu wzroku. Dosłownie kilka skoków dalej widać ją jak na dłoni. Do celu nie mam daleko. Region Slegeae, przez który przelatuję po drodze jest już częściowo odkryty. Pomimo tego skanuję dokładnie system za systemem. Wszakże interesuje mnie najbardziej odnalezienie form biologicznych. To jest mój właściwy cel podróży.

[Obrazek: kGUUUA1.png]

W systemie jest aż 31 ciał niebieskich, ale zaciekawiła mnie powierzchnia planety A5, która niczym czarna magma z połyskującymi odbiciami przykuła moją uwagę. Dawno nie miałem okazji poruszać się po tego typu podłożu, dlatego decyduję się na lądowanie. Tym bardziej, że sondy wskazują jakieś ciekawe obiekty geologiczne.

[Obrazek: 1z80YoX.png]

Podchodząc do powierzchni zauważyłem gejzery z siarkowymi wyziewami. Grawitacja na poziomie 1,25G pozwala na swobodne poruszanie się. Zdecydowanie wolę takie przyciąganie. Łazik nie podskakuje jak szalony i jest bardziej posłuszny przy manewrach.

[Obrazek: Ff6SqvR.png]

Podłoże jest ubite i stabilne, ale wkoło rozciąga się istne pole siarkowych wyziewów. Momentami gęsta mgła utrudnia widoczność. Natomiast zestawienie kolorystyczne niemalże czarnej planety z zielonym dymem stanowi ciekawy widok. Strach pomyśleć, jak bardzo toksyczne może być to, co się wyrzuca z siebie ta planeta…

[Obrazek: WA8IsZG.png]

Temperatura na zewnątrz wynosi 202 K (-71,5 C), co można uznać za całkiem znośną.
Jak zwykle zbieram surowce do syntezy i rzadsze pierwiastki. Idzie to łatwo i sprawnie. Kolejna zaleta podwyższonej grawitacji. Uznaję, że poprzestanę na zbadaniu tylko tego punktu geologicznego, chociaż planeta wskazuje jeszcze 3 inne tego typu obiekty. Myślę, że dalsze jej  badanie pod tym katem nie ma sensu. Pakuję łazik do ładowni i ruszam dalej.
Odpowiedz
#13
Meldunek nr 12: 3306-08-15
Budzę się w dobrym nastroju. Śniły mi się same dobre rzeczy, dlatego poranna toaleta dodatkowo wprowadza mnie w wyśmienity nastrój. Jedyne, co muszę zrobić, to przerwać nudę skanowania systemów i znaleźć gdzieś jakieś ciekawsze miejsce do pokręcenia się łazikiem. Tego mi brakuje. Wraca to do mnie co i rusz. W takiej podróży przed siebie, kiedy przemierza się otchłań kosmosu, lądowanie jest prawdziwą odmianą. Wlatuję do Phroea Phio LR-A a82-1. System zawiera 30 ciał niebieskich i bardzo dużo sygnałów. Oczywiście część z nich może być hotspotami w pierścieniach lub pasami asteroid, ale i tak warto sprawdzić to dogłębniej. Jak zwykle z wrodzonej ciekawości i doli eksploratora robię dokładne badanie systemu. Planeta 8A zawiera aż 48 sygnałów geologicznych i ma przyciąganie na poziomie 0,13 G. To jedna z wyższych wartości w tym systemie. Pozostałe planety z miejscami geologicznymi mają od 0,03 do 0,08 G. Nie lubię aż tak niskiego ciążenia, bo jazda po planecie jest utrudniona, a zbieranie pierwiastków wręcz testem cierpliwości. Wybieram więc tą o największym przyciąganiu. Lądowanie na tego typu planetach to pestka, ale tym razem pomimo, że pozornie planeta wydaje się płaska, to teren jest bardzo górzysty, a sygnały geologiczne są umiejscowione w kanionach.

[Obrazek: gk3M15j.png]

Zbliżając się coraz bliżej wiedziałem, że lądowanie będzie bardziej wymagające niż mi się wcześniej wydawało. Już wiem, że zdecydowanie na plus będzie jednak to niskie przyciąganie planety, ale czy znajdę odpowiednie miejsce do posadowienia Columbusa?

[Obrazek: WuKbFn0.png]

Przeczułem sprawę… Poszukiwanie miejsca, gdzie tak wielka jednostka jak Anakonda nie było łatwizną. Sporo czasu straciłem, aż wreszcie się udało. Balansowanie potężnym statkiem pomiędzy pagórkami i ustawienie go w odpowiedniej pozycji oraz odnalezienie miejsca, gdzie wszystkie łapy podwozia znajdą stabilny grunt zajęło mi masę czasu.

[Obrazek: CQbcwGU.png]

Objazd łazikiem dodatkowo pokazał, że wybranie tej planety nie było dobrą decyzją. Nierówny teren, niska grawitacja, bardzo niska temperatura (zaledwie 44 K) i 82% powierzchni pokrytej lodem dało mi w kość. Jakiekolwiek wzniesienia były trudnymi do pokonania. Przebolałbym to, gdybym chociaż wzbogacił się o jakieś cenne łupy w postaci pierwiastków, ale niestety…
Jedyna nagroda, to wyraźnie widoczna z powierzchni Mgławica Rosette. No cóż, może i nie zebrałem nic ciekawego do ładowni, ale zawsze to jednak jakieś kolejne doświadczenie. Ruszam dalej w kierunku sobie wyznaczonym. To tylko klika skoków stąd.

[Obrazek: 80jd4Tv.png]

Meldunek nr 13: 3306-08-16
Pozostawiam kiepskie wspomnienie z ostatniego, średnio udanego lądowania w Phroea Phio LR-A a82-1. Przede mną w pełnej krasie Mgławica Rosette. Jest tylko punktem w podróży. Tłumaczę się? Owszem… Po prostu muszę nawigować w jakimś kierunku i mgławice stały się pretekstem. Prawdę powiedziawszy kompletnie nie planowałem ich zwiedzania ruszając w wyprawę. Serio! No ale skoro wyznaczyłem kierunek na pierwszą, później drugą… no to stały się motywem przewodnim. Tak, czy inaczej Rosette jest na wyciągnięcie ręki. Jestem w rejonie Col 107 Sector.

[Obrazek: 1DIup3S.png]

Zbliżam się jeszcze bardziej. Nie wlatuję jednak do samego centrum, które mieści się w systemie Rosette Sector CQ-Y d59. Z pewnej odległości chcę zobaczyć „kwiat róży”, który rzekomo przypominała jej odkrywcy Lewisowi A. Swiftowi. Pomyśleć, że została dostrzeżona już w 1865 roku! Przybyłem w jej okolice 1441 lat później. Przy czym ja dysponuję nowoczesną techniką, a jej odkrywca musiał ją godzinami wypatrywać przez swój teleskop z Ziemi w systemie Sol. Podziwiam i szanuję. Ja jestem właśnie tuż obok niej. Około 5 200 lat świetlnych od Ziemi, z której została zauważona pierwszy raz. Szczerze? Ja nie widzę w niej niczego z róży, ale jest ładna. Po prostu ładna…

[Obrazek: 5CAxxXx.png]

Co dalej? Obieram kierunek na system Haffner 18 LSS 27, czyli NGC 2467 (Skull & Crossbones Nebula). Do celu ok 12 000 lat świetlnych. Włączam maksymalny skok, pomimo tego komputer wskazuje mi blisko 200 skoków. Nie szkodzi. Nigdzie się nie spieszę. W dalszym ciągu żywię nadzieję, że znajdę jakieś formy biologiczne lub inne formy życia.
Odpowiedz
#14
Meldunek 14: 3306-08-19
W odległości kilku skoków od Rozety systemy są już odkryte. Normalka. Jakby nie patrzeć, to okolica turystyczna. Nie jeden pilot chciał obejrzeć takie obiekty z ciekawości lub podobnie jak dla mnie bywają punktem w podróży. Po drodze przelatuję przez Schee Phio BD-K c25-33. Czwarta planeta systemu, to gigant gazowy III klasy. Mijam go lecąc do pobliskiej planety 4a, która kusi mnie sygnałami, ale rezygnuję z lądowania na niej. Pomyślałem, że nie ma sensu przyziemienia Columbusa. Wolę delektować się widokiem pierścieni gazowego giganta.

[Obrazek: TXrtCiR.png]

Kocham pierścienie. Są dla mnie magiczne. Widziałem ich wiele, ale najzwyczajniej je uwielbiam. Krążące odłamki skalne i lodowe bryły bogate w złoża minerałów. Nie ma sensu ich skanować, ponieważ i tak nie mam sprzętu wydobywczego na moim statku. Szkoda, ale w przypadku jednostek eksploracyjnych nawet, gdyby dało się w takowy wyposażyć statek, to i tak ładownia zapełniła by się w moment i spieniężenie urobku będzie kłopotliwe. Lecieć z rudą jakiegoś surowca przez tysiące lat świetlnych mija się z celem.

[Obrazek: eBKaFXR.png]

Zatrzymuję się tutaj na nocleg. Ustawiam statek w takiej pozycji, żeby widzieć przez okno mojej kajuty sypialnej planetę w pełnej krasie. Cieszę się w duchu, że jak otworzę jutro oczy przywita mnie ten sam widok. Jeszcze przez chwilę walczę z opadającymi powiekami…
Odpowiedz
#15
Meldunek nr 15: 3306-08-19
Jeszcze wczoraj zarzekałem się, że odpuszczam sobie lądowanie na planecie 4a, ale po przebudzeniu poczułem dziwną chęć sprawdzenia tego niewielkiego ciała niebieskiego. Aż 17 sygnałów geologicznych na planecie o promieniu zaledwie 665 km. Wystarczyły zaledwie 2 sondy do je sprawdzenia. Odczyt pokazuje mi, że nie ma w składzie lodu, a blisko 91% jej składu to skały. Reszta, to metale, co może dobrze wróżyć jeśli chodzi o zbiory surowców. Jednak obejrzę to z bliska.

[Obrazek: 24DXIka.png]

Sadzam Columbusa dosłownie w środku pola fumaroli. Nie lubię tak, ale po opuszczeniu statku upewniam się, że nic nie zniszczyłem. Statek jest wielki, na szczęście nie doprowadziłem do dewastacji żadnego z tych tworów natury.

[Obrazek: c61QIZt.png]

Ruszam na zwiedzanie okolicy. W tle widzę pierścienie planety 4. Widok jest piękny. Powierzchnia jest gładka i nawet niskie przyciąganie nie przeszkadza w manewrowaniu. Badam okolicę i dokumentuję znalezisko dla przyszłych pilotów.

[Obrazek: G6FWOTO.png]

Planeta mała, ale uszczęśliwia mnie wieloma minerałami. Masowo znajduję tutaj Cynę, Wolfram i Itr. Cenne pierwiastki, które później wymienię sobie u Tradera gdzieś w systemach zamieszkałych.
[Obrazek: q2q7UuB.png]

Ostatni rzut oka na pole fumaroli i opuszczam tą swoją drogą zimną planetę. Delikatnie podrywam statek, ale na szczęście niska grawitacja ułatwia zadanie. Pozostawiam po sobie jedynie kłęby pyłu z planety i dosłownie po chwili opuszczam system.

Meldunek nr 16: 3306-08-23

W drodze do NGC 2467 (Skull & Crossbones Nebula) trafiam początkowo na wiele kompletnie nudnych systemów. Zawierają jedynie po kilka lodowych planet, ale po odleceniu na odległość ok 1100 lat świetlnych trafiam na coraz więcej rozbudowanych systemów. Trafiają się miejsca z dwoma lub trzema gigantami gazowymi. Takie miejsca kumulują geologiczne sygnały na wielu planetach układu. Tak jest również w Scheau Phoea CL-B b47-4, gdzie odnajduję 5 gigantów gazowych. Część z nich ma przepiękne pierścienie.

[Obrazek: d0G9UPm.png]

Pomimo wielu intrygujących miejsc do sprawdzenia opuszczam system bez lądowań i dosłownie chwilę później docieram do Scheau Phoea CK-P c22-22. Ponownie znajduję wiele miejsc do sprawdzenia, ale na jednej z planet widzę liczne sygnały geologiczne. To planeta B1 położona blisko brązowego karła klasy L. Analiza składu wskazuje na bogate złoża rtęci, rutenu, niobu i germanu. Pierwiastków przeze mnie nadal poszukiwanych. Postanawiam skorzystać z okazji i poszukać ich na powierzchni.

[Obrazek: mQAkQyg.png]

Bliskość brązowego karła powoduje, że na planecie utrzymuje się wysoka temperatura. 695 K, czyli ponad 420 C. Na szczęście współcześni naukowcy przez wiele lat doskonalili technikę i obecne łaziki są przystosowane do takich warunków. Jedno jest pewne. Nie będzie miejsca na błędy…

[Obrazek: LDUGFYb.png]

Planeta podziurawiona jest gejzerami jak sito. Muszę się skupić lawirując pomiędzy wyziewami spod powierzchni, które mogą wystrzelić mój łazik w otchłań kosmosu. Nie jest łatwo, ale równa powierzchnia upraszcza sprawę.

[Obrazek: pqrPimJ.png]

Na moje szczęście zbiory są obfite. Nie muszę zbyt dużo się przemieszczać. Odległości pomiędzy znaleziskami są małe i występują niezwykle często. Zapełniam szybko ładownię w najrzadsze pierwiastki i upajam się widokiem dobrze rozświetlonym przez pobliską gwiazdę.

[Obrazek: Dr38JDO.png]

Wysoka temperatura zwiększa zapotrzebowanie na paliwo w łaziku. Systemy podtrzymania temperatury wewnątrz pojazdu pracują bardziej intensywnie, niż na chłodniejszych planetach. Dwukrotnie syntezuję paliwo, więc zbieram także podstawowe surowce. Nie wybrzydzam i zbieram fosfor oraz siarkę, które cały czas utrzymuję na maksymalnym poziomie w ładowni.

[Obrazek: dGG60Sb.png]

Pakuję się do Columbusa i spokojnie opuszczam pole grawitacji planety. Kilka kliknięć w mapę w celu sprawdzenia dalszej trasy. Wszystko w porządku. Systemy sprawne. Lecę dalej. Oby bez przeszkód.
Odpowiedz
#16
Meldunek nr 17: 3306-08-25
Życie w kosmosie, w pełnej samotności jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Czas płynie zupełnie inaczej. Oprócz zaspokojenie podstawowych potrzeb fizjologicznych jedyną robotą poza lataniem jest myślenie. Ja się do tej wyprawy specjalnie nie przygotowywałem. Mam na myśli aspekt psychiczny. Ot, stęskniłem się za przemierzaniem wszechświata we własnym stylu. Nie chciałem, żeby ta podróż stała się gonitwą za czymkolwiek. Chciałbym jedynie zapisać się w kartach historii, jako komandor, który odnalazł gdzieś w kosmosie ślady życia.

[Obrazek: 32NxK39.png]

Zauważyłem, że odpowiada mi eksploracja. Jestem panem  swojego czasu, ale niestety wiąże się to z syndromem osamotnienia. Przebywanie z dala od zamieszkałych systemów przez tak długi okres czasu powoduje, że nawet rozmowa z komputerem pokładowym bywa zajmująca. Postanowiłem nie przekomarzać się więcej z Verity i nasze stosunki się poprawiły. Jestem dla niej łagodniejszy, a ona odwdzięcza się tym samym. Przytrafia nam się nawet wejść w jakieś dyskusje na tematy naukowe. Wszystko przez to, że na tym wielkim statku jestem sam jak palec.

[Obrazek: GJSO5vl.png]

Samotne przebywanie na mostku i wpatrywanie się w czarną otchłań przed sobą wywołuje czasami retrospekcje. Staram się przypomnieć swoje dzieciństwo na statku, kiedy stałem jako mały chłopiec za plecami innych pilotów i przyglądałem się ich pracy. Wydawaniu komend i podejmowaniu decyzji. Wtedy wydawało mi się to takie trudne i niemożliwe. Dzisiaj sam siedzę na mostku potężnego statku i decyduję o jego i swoim losie.

[Obrazek: 08ByrvY.png]

Eksploracja, to teoretycznie rutyna. Skok, tankowanie przy gwiazdach, skan systemu i dalej w drogę. Ale to właśnie każdy skok jest ryzykiem, które może zakończyć się wleceniem zbyt blisko gwiazdy lub spotkaniem z czarną dziurą, która pochłonie mnie niczym piekło. Jest też za każdym razem nadzieją, że spotkam coś niezwykłego, a moje odkrycie uszczęśliwi ludzkość i spowoduje, że rzesza naukowców będzie miała cel do badań.

[Obrazek: nm1omEI.png]

Krzepiące dla mojego serca są informacje, o fantastycznej postawie braci husarskiej i jej wręcz bohaterskiej walce z Thargoidami. Codziennie z wypiekami na twarzy odczytuję raporty i duma mnie rozpiera. Wyniki w walce są tak imponujące, że nawet gdyby pozostałe eskadry połączyły swoje siły, to nie były by w stanie osiągnąć wyniku Skrzydlatej Husarii! Wierzę w Was, że wkrótce wojna z tym thargoidzkim ścierwem dobiegnie końca, a o Waszej postawie przez kolejne stulecia będzie przekazywana niczym legenda o najdzielniejszych pilotach The Winged Hussars! Trzymam kciuki i bacznie kibicuję z dalekiego kosmosu.
Odpowiedz
#17
Meldunek nr 18: 3306-08-30

Muszę nadrobić raporty. Mam tyle wolnego czasu, a ich składanie mi nie idzie. Snuję się po wielkim statku i sam przed sobą szukam wymówek. A przecież wystarczy po prostu zasiąść w mojej kajucie i przez chwilę się skupić. I tak moje postępy z podróży docierają do Was z wielkim opóźnieniem, ale teraz uzbierało się już tego dużo. No nic. Spróbuję to w końcu nadrobić.
W drodze do Skull&Crossbones Nebula przelatuję przez systemy z grupy Qiefoea. Generalnie nic ciekawego, ale jeden z nich przykuwa moją uwagę i ląduję. To Qiefoi ET-O d7-75.

[Obrazek: MmiZAm5.png]

Planeta B3 kusi mnie ulubioną przeze mnie grawitacją z wartością 1,28 G. Już pewnie zauważyliście, że jeśli mam coś wybrać jako obiekt do sprawdzenia, to zawsze wybiorę planety z większą grawitacją, ale jak takich nie ma, to nie wybrzydzam. Akurat te jest w miarę równa i przyjemna do jazdy. Trzeba jednak uważać na intensywnie wydobywające się rozgrzane opary krzemianowe z rozsianych tu i ówdzie licznych gejzerów. Temperatura 528 K (ok 255 st.c) to także nie przelewki i również nakazuje na wzmożoną czujność.

[Obrazek: y51R247.png]

[Obrazek: vi0snxE.png]

Lecąc dalej przez nic nie wnoszące do mojego życia systemy z grupy Eafoppy dolatuję do Eafoff TJ-I c9-21, który wynagradza mi dotychczasową posuchę w postaci aż 4 terraformowalnych planet HMCW (High Metal Content World) i jednego Świata Wodnego (WW). Łącznie w systemie wzbogacam się o ok 8,5 mln Cr. To nic niezwykłego w takiej podróży, ale w tej monotonii polepsza samopoczucie. 6 skoków dalej znów system (Eafoff XY-S d3-82), z którego „wyciągam” kolejne 6 mln Cr. Ho, ho… czyżby bogatszy region mi się trafił? Niestety, ale dobra passa szybko się kończy i kolejne skoki nic mi nie przynoszą. Pal licho z pieniędzmi, ale wieje zwyczajnie nudą i rutyną. Do tego stopnia, że postawiam przez chwilę zająć się konserwacją modułów. Ich sprawność spadła w nich zaledwie o 2-4%, ale daję chwilę dronom naprawiającym, bo lubię, jak wszystko w statku jest na 100%.

[Obrazek: e3erTb2.png]


Krótko po tym wlatuję do regionu Hypou, gdzie co i rusz widzę systemy znacznie bardziej rozbudowane. Hypou Aip UV-A b1, to jeden z nich, w którym znajduje się 30 ciał niebieskich, z czego część terraformowalnych i niezwykle dużą ilość sygnałów geologicznych. Na planecie 3a notuję ich 46, a na 3b 44 takie miejsca. Myślę sobie, że warto spojrzeć z bliska na takie zjawisko. Do lądowania wybieram planetę 3a, ponieważ po analizie składu chemicznego przyrządy wskazują liczne występowanie selenu. Obie mają niskie grawitacje i ekstremalnie niskie temperatury poniżej 100K, co oznacza, że są skrajnie lodowe. Obie znajdują się bardzo blisko gazowego giganta z wodnym życiem.

[Obrazek: DalEvL3.png]

Teren nie jest łatwy do pokonywania łazikiem. Zaledwie 0,13 G, wyboista powierzchnia pokryta lodem sprawia, że często mam problemy z przyczepnością kół. Na większych wzniesieniach pojazd się zsuwa i ponowne podjazdy są praktycznie niemożliwe. Trzeba ponownie zjechać i omijać przeszkody.

[Obrazek: 8g9wHD5.png]

Sama okolica usiana jest licznymi fumarolami, ale pomimo niezbyt przyjaznego terenu planeta i wybrany przeze mnie sygnał nr 20 wręcz wynagradza trudy jazdy z nawiązką. Liczba obiektów do zbierania pierwiastków wręcz zaskakuje.

[Obrazek: 0d9p6Mq.png]

Obłowiony, z pełną ładownią wracam na statek. Cel osiągnięty. Zebrałem sporo selenu i innych, ważnych dla mnie minerałów. Planeta mało przyjazna, ale zasobna.

[Obrazek: IoGvKYp.png]

Zachęcony bogactwem systemu postanawiam sprawdzić jeszcze planetę 3b. Jest blisko, więc nie stracę zbyt dużo czasu na dolot do niej. Grawitacja nieznacznie mniejsza, pozostałe parametry zbliżone, czyli lodowa powierzchnia. Wybieram miejsce i podchodzę do lądowania.

[Obrazek: N2wy6tQ.png]

Po zbliżeniu do powierzchni okazuje się, że sygnał geologiczny znajduje się na zboczu kanionu. Bo wielu próbach nie znajduję miejsca, żeby posadzić statek klasy Anakonda. Oddalam się i wyznaczam inny sygnał geologiczny. Sytuacja podobna, ale po dłuższym poszukiwaniu stabilnego podłoża udaje mi się wylądować. Krótko po tym żałuję decyzji… Jakże mi wstyd, jeśli kiedyś wypowiedziałem słowa o tym, że nie rozumiem jak można się zawiesić łazikiem. Otóż można…

[Obrazek: pvv8RLr.png]

Teren jest tak nierówny i trudny, że jakiekolwiek próby przejazdu wiążą się z wielokrotnymi próbami ruszenia łazika z miejsca. Można dostać szału! Kilkadziesiąt minut walki, aż w końcu poddaję się i z wielkim trudem wracam na statek. Jestem szczęściarzem, że udało mi się powrócić. Bywały trudne sytuacje na planetach, ale ta powierzchnia zmęczyła mnie. Jedyne, co przytrafiło mi się tu dobre, to widok na pobliską planetę z pierścieniami. Wynoszę się stąd czym prędzej.

Meldunek nr 19: 3306-08-30

Parę skoków dalej od mojego poprzedniego raportu zaczyna się region Scoilz, gdzie odnajduję trochę ciekawsze miejsca. To już nie są systemy z pojedynczymi planetami lub kilkoma zwykłymi planetami lodowymi. Ten rejon, to niemalże pełny zakres znanych nam gigantów gazowych, a przy nich duże grupy planet z wieloma sygnałami geologicznymi. Takich miejscówek jest po kilka, a czasami nawet kilkanaście na planecie. Skan wskazuje raczej niskie grawitacje i temperatury. Nie decyduję się na lądowanie, ponieważ jeszcze niedawne doświadczenia siedzą mi w głowie. Natomiast te systemy, to formacje ze średnią ilością 20-35 planet. Nie są nawet rzadkością takie, które mają powyżej 50 planet.

[Obrazek: s4H7YaK.png]

Odnajduję też Wodne Światy i terrafomowalne planety typu HMCW. Co prawda wybrałem się dla chwały, a nie dla pieniędzy, ale jak wpadnie parę Kredytów na pokrycie kosztów wyprawy, to miło. Oczywiście wykonuję skany i zachowuję dane w CODEX dla potomnych. Wyzbywam się jeszcze lekko zaległych w głowie przykrych doświadczeń z Hypou i ponownie podejmuję decyzję o lądowaniu. Wybieram w systemie Scoilz JH-D d12-7 planetę 1.

[Obrazek: TfMW5kB.png]

Jej urok polega na otaczających ją pierścieniach i… grawitacji na poziomie 2G. Samo lądowania trochę bardziej wymagające, niż wiele ostatnich, ale przebiega gładko i bez problemów.

[Obrazek: bmRQEPx.png]

Powierzchnia jest rewelacyjnie podświetlona odbijającymi się promieniami od pierścieni, ale także dzięki bliskości słońca w układzie. Jest równo i przyczepnie. Systemy kontroli ciśnienia w łaziku i mój kombinezon ładnie redukują różnice temperatur i ciążenia. Nie odczuwam nic negatywnego.

[Obrazek: bz9i8rM.png]

Zbiory właściwie słabe, ale otoczenie i jazda po planecie sprawiają mi frajdę, jakiej nie miałem już od dawna. Może to kwestia tego pięknego światła?

[Obrazek: jsPe1ZR.png]

Na planecie spędzam trochę czasu, w zasadzie bez specjalnego celu. Postanawiam spędzić tutaj noc. Wracam na pokład Columbusa, ale nie odlatuję na orbitę. Pozostaję na powierzchni przyglądając się pierścieniom.

[Obrazek: qtetQHY.png]

Rano budzę się zaskoczony w dalszym ciągu trwającym blaskiem. Jest tak jasno, że światło wręcz razi w oczy. Ustawiam nawigację na grupę systemów Phae Aescs i po spędzonej tutaj dobie odlatuję w wyznaczonym kierunku.

[Obrazek: 7iln73g.png]
Odpowiedz
#18
Meldunek nr 20: 3306-09-11
W regionie Phae Aescs natrafiam na systemy częściowo już odkryte. To jednak pojedyncze, a nie nagminne przypadki. Wygląda na to że trafiłem na szlak poprzednich odkrywców tego rejonu. Jestem ok 12 000 lat świetlnych od zamieszkałych systemów, więc jeszcze nie tak daleko, żeby liczyć na zupełny brak bytności innych pilotów przemierzających wszechświat. Poza tym okolice mgławic są częściej odwiedzane, wiec nie jestem tym specjalnie zaskoczony.
Około 20 skoków od poprzedniego raportu znajduję system Phae Aescs AP-I d9-1, w którego skład wchodzą trzy Wodne Światy i dwa Światy o wysokiej zawartości metalu (HMCW).

[Obrazek: 3CYCWQ6.png]

Sumiennie dokonuję skanów, wpisów w CODEX i przy okazji przytulam odrobinę kredytów na życie. Jestem już bardzo blisko jednego z celów podróży. Coraz bardziej widać w oddali mgławicę Skull&Crossbones. Bliskość tego typu obiektów zawsze wzbudza u mnie ekscytację

[Obrazek: 2jOnQ4C.png]

Przyglądam się tej mgławicy i po raz kolejny nie bardzo wiem skąd wzięła się nazwa? Nie mam pojęcia jak to widział jej odkrywca, William Herschel. Po raz kolejny przychodzi mi do głowy refleksja o zestawieniu współczesnej techniki i czasów jej odkrywcy. Nie wiem, jak w 1784 roku można było dostrzec, zdefiniować i opisać naukowo mgławicę NGC 2467 i nazwać ją „Skull&Crossbones” przy użyciu zapewne kiepskiej jakości teleskopu… Dzieli nas 14 stuleci i jestem pełen szacunku dla odkrywcy w porównaniu do ówczesnych możliwości.
W każdym razie pozostaje mi dosłownie jeden skok do wykonania i znajdę się w sektorze samej mgławicy. Zrobię to po odbyciu odpoczynku. Muszę się zregenerować. Co prawda ostatnie dni nie były jakoś szczególnie męczące, ale dla higieny zdrowia staram się prowadzić regularny tryb życia. Pracuję w określonych godzinach, a resztę dnia przeznaczam na sprawy osobiste. W przypadku samotności w kosmosie nie ulegam dzięki temu znużeniu. Tak mi jest dobrze… Jutro czas na mgławicę.

[Obrazek: jWV4lxa.png]
Odpowiedz
#19
Meldunek nr 21: 3306-09-12
Całą noc wierciłem się w łóżku. Chyba przez to, że podświadomie jestem podekscytowany dzisiejszym planem odwiedzin mgławicy Skull&Crossbones. Trochę mnie to dziwi samego… Przecież z mgławicami jestem obyty i nie są dla mnie niezwykłym wydarzeniem. A jednak… Są w pewnym sensie niezwykłe same w sobie. Każda podobna do innej z punktu widzenia astro-fizycznego, a jednak są osobliwościami. Wszakże każda z nich jest obszarem formowania się nowych gwiazd, a to oznacza, że powstaje w nich „życie wszechświata”. Fajnie oglądać takie zjawiska z bliska. Chyba właśnie ten fakt powoduje u mnie taki stan specjalnego podkręcenia.

[Obrazek: HWWwbAR.png]

Pierwszy skok do systemu Skull and Crossbones Neb. Sector NO-Q b5-0 przybliża mnie do jej środka, Kolejne dwa skoki wprowadzają mnie niemalże w samo centrum, ale jak zwykle do samego systemu Haffner 18 LSS 27 nie wlatuję. Wystarczy mi jego bliskość na wyciągnięcie ręki. Paradoksalnie w samym środku systemu, które jest centrum mgławicy przeważnie nie widać nic więcej, jak w jego pobliżu. Od dawna odwiedzam systemy oddalone o kilka lat świetlnych od samego wnętrza tego typu obiektów. Tym razem powielam mój sprawdzony schemat. Po prostu delektuję się widokiem olbrzymich obłoków gazu i pyłu zdobiących młode, jasnoniebieskie gwiazdy.

[Obrazek: Oyexnmo.png]

Kolejny cel osiągnięty. Zastanawiam się przez chwilę gdzie lecieć dalej. Hmm…Analizując mapy dociera do mnie, że w tym sektorze to chyba ostatnia znana mgławica. Po wspólnej i jak zwykle burzliwej debacie z Verity przybieram kurs na gromadę gwiazd Hyon (Hyuedau UY-S e3-5), a następnie lot w kierunku NGC 3603, czyli gromady otwartej znajdującej się w gwiazdozbiorze Kila. Stamtąd będę miał dwie drogi. Jedną z nich będzie powrót w stronę HR 8444 przez centrum galaktyki lub dalsze zmierzanie w stronę Pueliae Nebula (Pueliae IT-H d10-1). To jednak szmat drogi i obawiam się, że i tak do końca roku nie uda mi się powrócić. Decyzję podejmę jednak po osiągnięciu kolejnych punktów podróży. Wyznaczam kurs na Hyon i ruszam w dalszą drogę.
9 skoków od Skull and Crossbones Nebula wlatuję do Phooe Aescs BB-I b51-0. System wita mnie jednocześnie czerwonym i brązowym karłem oddalonymi od siebie zaledwie o 3 lata świetlne. Nie ryzykuję przelotu pomiędzy tymi gwiazdami, ale tankuję delikatnie okrążając czerwonego karła, z którego szybciej pobieram wodór starając się zbytnio nie przegrzać konstrukcji statku.

[Obrazek: rOSywrF.png]

O dziwo gwiazdy łagodnie puszczają mnie ze swojego pola odziaływania, a sam Columbus podgrzewa się zaledwie do 67%. „Honk” systemu ujawnia 17 ciał niebieskich. Po dokładniejszym zeskanowaniu okazuje się, że planeta 1C ma kilkanaście sygnałów geologicznych i dlatego podejmuję decyzję o jej bliższym zbadaniu. Odrobinę kręcę nosem analizując dane planety. Wiem, że niska grawitacja na poziomie 0,16 G nie ułatwi podróży po powierzchni, jednak skład planety to prawie 67% skały, a 33% to metale. Ponadto planeta jest zasobna w selen, którego w dalszym ciągu poszukuję.
Szybko i bez problemu podwozie statku znajduje stabilny grunt i po kilku chwilach zaczynam podróż po planecie łazikiem. Od centrum sygnału geologicznego jestem zaledwie kilkaset metrów.

[Obrazek: F31egHW.png]

Gdzieniegdzie spod powierzchni wypływa metaliczna magma. Temperatura 738 K (prawie 465 C) nie jest zbyt przyjazna, ale na szczęście łazik nie odczuwa tego specjalnie. Pomimo tego, że systemy utrzymania temperatury wewnątrz kabiny również dają radę, robi mi się jakoś cieplej w kombinezonie. To chyba mój mózg trochę jest przewrażliwiony…

[Obrazek: PANAtXt.png]

Zmęczony trudami niskiej grawitacji, zapylonego podłoża i kiepskich zbiorów postanawiam odnaleźć jakieś sensowne miejsce na nocleg. Jeszcze kilak skoków i trafiam do Hypi Ain YK-X b1-0, gdzie znajduję 24 ciała niebieskie. Pomyślałem, że warto zatrzymać się tutaj na chwilę i bardziej przyjrzeć się temu miejscu. Podlatuję w okolice gazowego giganta klasy II i wyłączam tryb super prędkości, nakazuję Verity stabilizację systemów podtrzymania kontrolowanego dryfowania i udaję się do kajuty na spoczynek.

[Obrazek: PhQlian.png]
Odpowiedz
#20
Meldunek nr 22: 3306-09-13
Jestem w Hypi Ain YK-X b1-0 . Przystępuję do szczegółowej analizy systemu. Poranne skany wskazują na planecie 4c aż 49 sygnałów geologicznych. Podejmuję po raz kolejny decyzję o lądowaniu na tej lodowej planecie. Już z bliska widzę, że jej powierzchnia jest mocno naznaczona bombardowaniami meteorytów. Pełna kraterów i kanionów. Takie miejsca zawsze są wypełnione minerałami naniesionymi wprost z przestrzeni kosmicznej.

[Obrazek: 1RTAt10.png]

Lądowanie jest bardzo łatwe, ponieważ grawitacja niemalże nie istnieje. 0,06G to praktycznie nic. Podniesiony pył z powierzchni dosyć długo opada. Będzie podobnie z kryształami, które wystrzelone energią mojego działka laserowego opadać będą wieki. Bardziej jednak interesuje mnie jak wygląda ta planeta z bliska.

[Obrazek: 92u9G0e.png]

Przemieszczam się z najwyższą uwagą pomiędzy gejzerami strzelającymi co pewien czas salwami dwutlenku węgla. Przy temperaturze zaledwie 93 K zetknięcie się łazika z tak zimnym gazem może doprowadzić do poważnych uszkodzeń. Odpuszczam sobie jakieś większe poszukiwania surowców. Zadawalam się tym, co jest pod ręką.
W zacienionej części wyziewy są bardzo efektowne. Wszystko za sprawą przechodzących promieni przez słup wyrzucanego gazu. Bardziej przypominają siarkowe gejzery, chociaż wiem, że to tylko złudzenie.

[Obrazek: qadfKME.png]

Jeszcze chwilę staram się prowadzić zgrabnie łazik po powierzchni, ale grawitacja bliska zeru zaczyna mnie coraz bardziej irytować. Pora wracać na pokład statku.

[Obrazek: ubArKGF.png]

Zrażony doświadczeniami tego miejsca odpuszczam sobie badanie kolejnych sygnałów na tej planecie. Mało tego, nawet w tym systemie! Potrzebuję 24 skoków, żeby odnaleźć kolejne interesujące mnie miejsce. To Hypi Ain QY-V b43-0, a w nim 38 ciał niebieskich. Dzisiaj nie mam już siły się nim zająć. Na nocleg decyduję się w okolicy gazowego giganta z życiem na bazie amoniaku, czyli planety 8.

[Obrazek: NiW3Qys.png]

Jutro podejmę decyzje o tym, czy gdzieś znajdę jakieś pole do prowadzenia badań. Tymczasem sięgam po szklankę i nalewam odrobinę „Świńskiego Ryja”. Stęskniłem się za jego działaniem…
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Neural Log - CMDR ShiMan ShiMan 32 16,585 09.08.2022, 19:56 UTC
Ostatni post: ShiMan
  CMDR MAGNUM354 MAGNUM354 10 11,244 07.11.2021, 18:03 UTC
Ostatni post: MAGNUM354
  [LORE] [CMDR RUSAŁKA] Dziennik pokładowy misji "Czerwona Panda". Rusałka 6 3,192 24.03.2021, 12:44 UTC
Ostatni post: Rusałka
  CMDR DYoda DYoda 64 62,225 16.02.2019, 21:45 UTC
Ostatni post: DYoda
  Dziennik pokładowy: Cmdr Mathias Shallowgrave Mathias Shallowgrave 41 50,135 20.01.2019, 03:14 UTC
Ostatni post: Mathias Shallowgrave



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości