Historia pewnej podrózy
#1
Gdyby ktoś przyszedł do mnie i opowiedział całą historię nigdy bym w nią nie uwierzył. Jest bowiem tak nierealna, że aż niemożliwa. Jednak jest ona prawdziwa. Dlaczego? Bo to ja ją pisałem, bo jestem jej częścią.

      Zacznijmy jednak od początku. Komandor Damian Alexander D. Valsione, jeden z tych szaleńców którzy chcieli podporządkować sobie kosmos i poznać wszystkie jego tajemnice. Minęły cztery lata po tym jak ukończyłem kursy pilotażu które pozwoliły mi spełnić swoje marzenie którym było latanie wśród gwiazd w bezkresie kosmosu. Jak to zwykle bywa miało to swoje plusy i minusy, wzloty i upadki. Jednak nie o mnie miała być ta historia, a o przygodzie która mnie spotkała i wyzwaniu które stało się celem na tyle trudnym że zajęło mi lata mego życia.

     Pamiętam, był to listopad 3003 roku. Siedziałem wtedy w jednym z barów na Maskelyne Vision wraz ze starym druhem z początków moich lotów. Popijając laviańską brandy wspominaliśmy braci i siostry których już nie ma wśród nas. Część spotkał wypadek, część nie miała szczęścia podczas spotkań z obcymi, niektórzy po prostu zrezygnowali z tej roboty. Wnosząc jeden z kolejnych toastów, zobaczyliśmy jak do knajpki wpada grupa młodzików, może z ośmiu chłopaków. Cieszyli się jak dzieci i pokazywali sobie i otoczeniu swój powód do euforii. 

 - No tak, okres egzaminów na wolnego pilota. pewnie też tak wyglądaliśmy po naszym ostatnim - skomentowałem ich głośnie zachowanie i wróciłem do kufelka co raz przysłuchując się hałasowi jaki wywołała wesoła gromadka. 


      Skończyła nam się butelka wiec podszedłem do baru zamówić kolejna kolejkę. Zbliżając się do baru usłyszałem jak "Młodziki" kłócą się ze starym wiarusem i weteranem kosmosu o to czy podróż do środka naszej matczynej galaktyki jest możliwa i ile by zajęła. Dyskusja zainteresowała mnie na tyle że postałem chwilę przy nich nasłuchując. Emerytowany pilot opowiadał że był tam wielokrotnie w czasie swoich lat w marynarce kosmicznej. Opowiadał niestworzone historie o olbrzymiej czarnej dziurze jaka znajduje się w centrum Mlecznej Drogi. Jeden z nowicjuszy wyśmiał spokojnego emeryta stwierdzając że komu by się chciało latać w takie miejsca jeszcze z czarnymi dziurami w układzie. Później zaczęli się przepychać między sobą i wykłócać czy taka podróż ma sens i czy jest możliwa. W tym czasie mój druh zniecierpliwiony trochę oczekiwaniem na swój trunek podszedł do hałasującej grupki w poszukiwaniu mnie i swojej brandy. Chcąc trochę mi dogryźć za to że musiał tyle czekać luźno rzucił że na spokojnie bym tam doleciał nie patrząc ile by mi to zajęło, mało tego po drodze na dowód swojej podróży zeskanuje każdy obiekt w mijanych układach...

 - Że nie dam rady ? Barman, potrzymaj mi piwo - zakrzyknąłem i zaczęliśmy ustalać szczegóły wyprawy. 

     Miałem wyruszyć niezwłocznie, statek i jego wyposażenie zależało ode mnie. Barman odstawił mój trunek do specjalnej lodówki która miała zachować jego ważność do mojego powrotu. Stali bywalcy śmiali się z mojej odwagi lub też głupoty ale najgorsze w tym wyzwaniu miało się dopiero wydarzyć i to dopiero był powód do kpin i śmiechu. 

     Przechadzając się korytarzami doku zdałem sobie sprawę ze swojej mało ciekawej sytuacji. Pech chciał że wszystkie moje większe statki zdolne do pokonywania dużych odległości zostały odesłany na rutynowy przegląd i miały wrócić za kilka dni. Oczywiście była jedna maszyna która została w doku. Mój pierwszy statek jakim przyszło mi latać.... Wysłużony ale wciąż sprawny Sidewinder o dumnej nazwie Szkrab. I jak ja mam teraz wszystkim powiedzieć czym zamierzam wykonać niefortunny zakład ? Nic to - jak to powiedział pewnie dzielny żołnierz jeszcze z okresu dawnej Ziemi. Zaparkowałem wszelkie potrzebne graty, zapas pożywki na kilka lat, bo pewnie tyle zajmie mi podróż patrząc optymistycznie. wymieniłem parę podzespołów takich jak skaner by był jak najwydajniejszy, a także silnik. Musiałem też pożegnać się z osłonami na rzecz fuel scoopa i dodatkowego zbiornika paliwa, które zajęły najwięcej miejsca. No i to by było na tyle jeśli chodzi o przygotowanie. Poszedłem do baru oznajmić że jestem gotowy do wyprawy, tyle co się nasłuchałem że lepiej się poddać niż lecieć czymś takim to głowa mała. Wyśmiewali mnie na każdym kroku praktycznie, łącznie z "młodzikami" po egzaminie. jedynie Stary Wiarus pijący teraz z moim kumplem oraz barman czekali na mnie uśmiechnięci 

 - Dasz radę chłopcze, widać to po Tobie - rzekł weteran

 - Tylko wróć cało - dodał stary druh 

 - Ta flaszka będzie tu na Ciebie czekać - dodał barman i uśmiechnął się unosząc kciuk w górę

     Pozostało mi tylko wrócić doków. Uściskałem kumpla i znajomych którzy postanowili mnie pożegnać. Wśród nich były nowe twarze. "Młodziki" z baru, dwóch chłopaczków i dziewczyna. Przeprosili że wplątali mnie w taki zakład, a także dodali że wierzą iż mi się uda i będą czekać na mój powrót. uścisnąłem im tylko dłonie i z uśmiechem rzuciłem - na koniec świata i jeszcze dalej - kolejna oklepany tekst jaki kiedyś za dziecka usłyszałem i który pamiętam do dziś. Wskoczyłem do kokpitu i po chwili zacząłem uruchamiać poszczególne podsystemu modląc się by coś nagle nie wybuchło. W końcu Szkrab nie był odpalany od ponad dwóch lat. Udało się, wszystkie kontrolki zapaliły się na zielono, teraz tylko poprosić o pozwolenie na wylot i moja podróż się tak naprawdę zacznie... Witaj bezkresna przestrzeni, żegnaj cywilizacjo. Jeszcze możesz zawrócić mówiłem sobie ale chęć poznana nieznanego była silniejsza.... 

     Bo takie jest przecież życie Eksploratora Kosmosu, to chęć poznania nieznanego ciągnie nas na takie wyprawy i chyba tego właśnie potrzebowałem w moim monotonnym życiu. 


cdn... oby xD
Wszechświat nie jest dobry ani zły. On po prostu jest.

Jest dla nas zbyt duży, a biorąc pod uwagę jego wiek, zamieszkaliśmy go dopiero przed chwilą. 

W końcu upomni się o Ciebie, bo choć nie ma pojęcia o naszym istnieniu, zabija nas za każdym razem, gdy ma ku temu okazję.
Odpowiedz
#2
M.O.A.R
[Obrazek: yes-moar-of-that-biden.jpg]
[Obrazek: 102165.png]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Myrton Grunwald - historia prawdziwa. Myrton Grunwald 0 1,014 02.01.2018, 23:57 UTC
Ostatni post: Myrton Grunwald



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości