Baza danych -- Bio pilotów TWH
#11
[Obrazek: 0f0517da3485d610e11f452a9fa0e4c2.jpg]

Philip Blaine

- Rety, Ty też szukasz Philipa? Mam nadzieję, że nie chodzi o jakieś długi?... Że tylko informacji o nim, i powiedzieli Ci, że mogę Ci coś na jego temat powiedzieć? Który ptaszek to wyćwierkał oczywiście nie powiesz, bo nie wiesz... jasne.. Na jakiegoś dziennikarzynę to nie wyglądasz.. *przez chwilę przygląda się uważnie, po czym macha ręką* A, zresztą... nie jestem jego ochroniarzem, żeby kryć mu tyłek....
Widzisz, Phil pojawił się tu w okolicy jakoś na początku 3302-go. Skąd przyleciał i po co - tego nikomu nie chciał mówić - ale faktem jest że nawiązał kontakt z szefującymi tu Husarzami, i nawiązał z nimi współpracę - o ile wiem trwa ona do dziś. Jaki jest? Z jednej strony ciężko powiedzieć, bo zbyt rozmowny chłop to z niego nie jest. Kiedy jest już na stacji, często przesiaduje w "11 Parsekach" - powiadają, że zna się z braćmi Vistula - chociaż, cholera, nie wiem czy "zna się" to akurat trafne określenie - w każdym razie, nawet jeśli nabroi w barze, to nie wylatuje, przynajmniej już teraz, z ich pomocą - ot skiną mu bez słowa, że starczy a on zbiera się momentalnie i go nie ma. Jak coś uszkodzi, zawsze zostawia na odchodne kredyty właścicielce. Co, że niemożliwe? To powiem Ci co sam raz na oczy widziałem. Widzisz, nikt nie lubi, jak go obcy bez powodu zaczynają nagabywać o to co porabia, ile zarabia.. kapujesz o co chodzi. No więc pewnego razu jakiś, ciut już wstawiony, pilot zaczepia go i coś tam mu chrzani, że skąd Blaine miał kasę na coś tam, że on widział jak on niby nielegalnym szmuglem ludzi się trudni - a Phil jak go nie trzaśnie... Więc co on niby porabia? A skąd ja, cholera, mam wiedzieć? Sam idź go spytaj, może będziesz miał więcej szczęścia od tamtego podpitego gnojka.
On sporo lata, to fakt- i często na długo znika ze stacji.. diabli wiedzą, gdzie go nosi. Cóż, reputacji "tego świra w Sidewinderze" nie wyrobił sobie bez powodu. Co? To nie słyszałeś, że tak o nim mówią? O, bratku, możemy się założyć, ze jak Phil wróci do Baru, to to przezwisko znów będzie za nim podążać. Widzisz, teraz go nigdzie nie znajdziesz - bo znów poleciał w cholerę. Choć, jeśli wierzyć temu co tu wygadywał przed odlotem, to nie do końca w cholerę - poleciał do Centrum. Po co? Bo ja wiem, powiadają, że chodzi o jakiś kretyński zakład - sęk w tym, że wybrał się tam właśnie Sidkiem. No i czego się gapisz, jakby Ci pół flaszki Ryja wlali na raz do gardła? Jest jak mówię. To cały on. Z jednej strony odwali numer w stylu "nie będzie mi się ten Pytong wpierdzielać przede mnie na podejściu do stacji!" - co? Aa, to inny jego numer. Po prostu raz jakiś burak uparł się, że wciśnie się Pytonem przed jego Sidka. I co? No i skończyło się na interwencji miejscowych stróżów porządku, a właściciel Pytonga płacił potem Philowi za uszkodzenia statku, chociaż co do tego do czego doszło na płycie lądowiska, zanim dotarli do nich porządkowi i ich rozdzielili to krążą różne, sprzeczne, historie.. Tak więc możesz powiedzieć, że przynajmniej częściowo to może być świr - ale nawet jeśli to świr, to jeden z tych pozytywnych. Z drugiej bowiem sam raz widziałem jak pomagał raz na ulicy jakiemuś dzieciakowi. Siedziała taka sierota wciśnięta gdzieś w zaułek między budynkami, nikt na nią uwagi nie zwracał. Nikt poza Philipem.
Tak więc, to nieprzewidywalny gość, ale myślę, że jaki by się z pozoru nie wydawał, w środku to poczciwy chłop - może tylko czasem ma łeb narwany, ale to chyba cecha wszystkich młodych..
"Heavier than a star, no place is too far

Not even space and time can touch this ship of mine"


- Keldian, "F.T.L."

Galnet  "Echo Przestrzeni"
Odpowiedz
#12
[Obrazek: NuC5eA3.jpg]


Sol, Wojsławice 21.08.3303
Ściśle Tajne-
Biuro Zwalczania Zamachów
Przeciwko Prezydentowi
Zacharemu Hudsonowi

Raport wywiadowczy

2330303/01/3302


Prezydent Hudson
do rąk własnych


Została pozyskana informacja z osobowego źródła informacji, że CMDR Brachu planuje zamach na Pana Prezydenta. 

Dane osobowe: CMDR Brachu, data i miejsce urodzenia nieznane.

Cechy szczególne: duży biust, płeć nieokreślona, podobno mężczyzna. Widywany w malowaniach statków: Tactical Ice. Brak możliwości określenia płci wynika prawdopodobnie z uszkodzeń w kodzie DNA w wyniku działania bomby M profesora doktora Wiktora Kuppelwieser na jednego z przodków CMDR Bracha.

Genealogia: Potomek Jakuba Wędrowycza i atamana Semena Korczaszki. Jakub W. jest znanym do tej pory pijakiem, hulaką, egzorcystą. Uwielbiał pędzić bimber a w szczególności pić prytę truskawkową własnej produkcji. Jednak najbardziej znany jako zamachowiec na rodzinę Bardaków. Najprawdopodobniej zamordował 12 osób z rodziny Bardaków.

Truskawkowa pryta uznana jest w Federacji za najniebezpieczniejszą truciznę.

Informacje o przebiegu służby:
1. Do dnia 26.04.3302 roku wolny strzelec, wykonywał kilka misji dla Federacji. 
2. Od dnia 26.04.3302 r. przyjęty jako Kadet do TWH (system domowy HR 8444, 206,72 Ly).
3. Od dnia 24.01.3303 r. Margrabia Marchii HIP 109549.
4. Lord Protektor jednej frakcji pirackiej. Trwają prace nad ustaleniem, której.
5. Ranga w Federal Navy - Warrant Officer.
6. Ranga w Imprial Navy - Squire.

Z niepokojem informuję Ekscelencję, że nie wiedzieliśmy z kim mamy do czynienia. Niestety w niektórych systemach nie ma za wielu chętnych ku służbie w Marynarce.

Rear Admiral

Marek Wojciech Bardak
Dyrektor Biura
I Zastępca Szefa Kontrwywiadu
Dowództwa Floty Federacji
[Obrazek: 24648.png]


   







Odpowiedz
#13
Leszek O. urodzony na Ziemii 12.04.3271 w Europie Centralnej w kraju o nazwie Polska. 
Umiłował nowoczesne technologie i w tym kierunku się szkolił. 
Pracował w dziale IT firmy Lakon, jednak zamiłowanie do wyścigów myśliwcami sprawiło, iż utracił stanowisko. 
Zatrudnił się jako kurier na stacji Galileo, gdzie poznał Annę swoją żonę. 
Ponieważ jego wybranka pracowała w banku na tej olbrzymiej stacji otrzymał kredyt na preferencyjnych warunkach, za który kupił pierwszego Sidewindera. 
Zatrudniła go Agencja Zatrudnienia Oraz Rekrutacja Utalentowanych Strzelców (AZORUS). 
Po roku Agencja została zlikwidowana, a jej piloci zatrudnieni w elitarnych agencjach wywiadowczych.
Leszek nie chciał być szpiegiem, postanowił latać z towarem, aż dorobił się statku Cobra MK III.
Wtedy otrzymał ofertę od wojska bardzo korzystną, początkowo tylko na transport towaru lub danych.
Nie uszło nikogo uwadze, że komandor pochodzi z Elitarnej grupy. Po paru misjach, z których jego podwładni wyszli cało tylko dzięki jego umiejętnościom, zaczęto nazywać go Azorus. 
Z uwagi na jego wierność i zaciekłość w walce oraz znakomite umiejętności tropienia często nadawano mu również przydomek AZOR (dawniej imię psa-udomowionego zwierzęcia ziemian). 

Latając dla Federacji otrzymał rangę Admirała, a wkrótce po tym urodził mu się syn, którego nazwał Raf-ael. 
Jego Żona w dalszym ciągu pracuje na stacji Galileo w banku udzielając kredytów na nowe statki oraz preferencyjnych warunków ich ubezpieczeń. 
Z uwagi na złe praktyki Federacji, cmdr. Azorus zaczął pracować dla Imperium pod przywództwem Aisling Duval, gdzie otrzymał honorowy tytuł "King". 
Dostał jednak informację od żony, że może zatrudnić się w elitarnej grupie "The Winged Hussars" posiadającej korzenie z jego ojczyzny. 
Bez zastanowienia postanowił spróbować swych sił. 26.04.3303 został przyjęty pod skrzydła Husarzy, a dalsze jego losy dopiero miały odmienić jego życie oraz wielu istnień w galaktyce...
Zaangażowanie jakie wprowadzało go w ruch oraz oddanie sprawie dostrzegli dowódcy. 
W krótkim czasie został Margrabią systemu stołecznego husarzy HR 8444. 
Broniąc systemy husarzy przed wrogiem, Azorus nie spodziewał się, że najgorsze dopiero nadejdzie. 

Sonda odnaleziona w plejadach nadawała sygnał, który miał dopełnić jego przeznaczenie, a wiadomość brzmiała:
TANGO

ALPHA
ROMEO
GOL
OSCAR
INDIA
DELTA
SIERRA

Nadchodziła inwazja Targoidów...
Odpowiedz
#14
(16.11.2015, 01:48 UTC)Mathias Shallowgrave napisał(a): (...) Jego imię i nazwisko to najprawdopodobniej jeden z wielu aliasów, aczkolwiek nie jest to pewne (...)

Mnie to nazwisko bardzo kojarzy się z pewnym metalowym coverem: Biggrin Biggrin Biggrin

https://www.youtube.com/watch?v=DMHo_kPwEDw
Odpowiedz
#15
_________________________________________________
rok 3294, listopad
_________________________________________________

 
[Obrazek: jDsHZT.png]
 _________________________________________________
 
                  ___CFG___
                                 oddział w Cytadeli Dublin
 
   16 listopada 3294 roku.
 
Raport z przyjęcia więźnia NCA-XX0289 - sporządzony na podstawie danych z centrali, wywiadu środowiskowego, zeznań
skazanego jak i poszkodowanego, oraz wyników badan medycznych.
 
Bio: Skazany, lat 19, urodził się i żył w Cytadeli Dublin, nigdy jej nie opuszczając. Rodzice klasy pracującej. Sytuacja
finansowa rodziny - poniżej przeciętnej. Niekarany. Choć brak solidnych dowodów, z różnych źródeł można stwierdzić, że
jest członkiem małej grupy przestępczej M.Ch.T. (Grupa, właściwie gang, o niskiej szkodliwości społecznej. Głównie zajmują
się szmuglerstwem, paserstwem, i lichwiarstwem). Skazany, prawdopodobnie, zajmował się windykacją.
 
Przestępstwo: Atak na tle politycznym. Pobity pilot federacji będący na przepustce, w ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie
z trudem składał zeznania. Brak świadków i dowodów (monitoring dzielnicy kontrolowanej przez M.Ch.T nie działa od wielu
miesięcy). Sąd uznał jednak słowo pilota za wystarczający dowód.
 
Wyrok: za naruszenie nietykalności, uszczerbek na zdrowiu, oraz ryzyko wywołania reperkusji politycznych u sił federacji,
Sohte Ghauril został skazany na dwadzieścia (20) lat wiezienia.
 
                (pod raportem ktoś zostawił ręcznie napisana notkę)
 
   Marv, nie piłuj za bardzo tego gówniarza. To w gruncie rzeczy porządny chłopak, znam też jego ojca. No dobra, może i jest
w tym gangu, ale kto w tych czasach nie kombinuje? Nie każdy może zbijać kokosy latając dla Mahona. A ten raport to czysty
żart. Wszyscy wiedzą jak było naprawdę. Delegacja z Federacji bawiła u Edka, a piloci z eskorty rozbijali sie po barach i
klubach, myśląc, że im wszystko wolno. Nikt nie mówi o tym, że kilku ichnich narwańców, ze "Skrzydła 17", zdemolowało
lokal w dzielnicy, co to niby należy do tego M.Ch.T. Poturbowali przy tym trochę klienteli i kelnerkę. Uszło im na sucho, bo
władze dostały odgórny rozkaz, żeby ich nie ruszać, bo skandal, i takie tam. Jak się domyślasz, Sohte dopadł potem jednego
z pilotów. Ot cała historia. Gdyby nie ta cholerna polityka, dostałby najwyżej 6 miesięcy, może nawet w zawieszeniu.

   p.s. Marv, ty łajzo, pewnie masz to wszystko głęboko w rzyci. W razie co, ojciec chłopaka powiedział, że zapłaci jeśli to
pomoże.
 
====================================================================================================
 
Raport medyczny - NCA-XX0289
    na dzień 16 listopada 3294
 
stan fizyczny - w normie.
stan psychiczny - kilka uwag, nic alarmującego - Introwertyk, zamknięty w sobie. Umysł analityczny, silnie logiczny. Lekka
socjopatia upośledzająca kontakty międzyludzkie. Badany czuje się przytłoczony degradacją kultury i obyczajów, upadkiem
wartości, prezentuje jawną nienawiść do społeczeństwa.
 
*****************************************************WAŻNE*****************************************
   Wykryto anomalię podczas badania DNA (badanie powtórzono dwa razy). Niespotykany poziom zgodności kodu
genetycznego ze wzorcami narodowości Starej Ziemi, skłonił nas do przeprowadzenia dodatkowych testów. Na ile pozwoliły
dostępne instrumenty (w dość przestarzałym już laboratorium, co zgłaszamy co kwartał, bez efektów), doszliśmy do hipotezy,
że badany jest klonem. Jego aktualna dokumentacja musiała zostać sfałszowana. Wyjątkowym (i fascynującym!) jest fakt, że
biorąc pod uwagę poziom zgodności DNA, badany jest klonem człowieka żyjącego przeszło tysiąc lat temu.
   Jako iż prawa dotyczące norm klonowania zostały, w sposób nad wyraz oczywisty, złamane, pozwoliliśmy sobie napisać
donos bezpośrednio z systemu komunikacji poziomu medycznego. Prosimy więc, by nie fatygować się z pisaniem drugiego
donosu (ci na górze nienawidzą jak się im spamuje).
 
                dr J. Geber

_______________________________________________
lata 3294-3297
_______________________________________________

   Z losem skazańca Sohte nie pogodził sie nigdy. Ani na chwilę, ani na sekundę, nie przestawał być zły na niesprawiedliwość jaka
go spotkała. Wielu jego kamratów z M.Ch.T. siedziało za podobne występki, nigdy dłużej niż dwa lata. On dostał dwadzieścia. Nie
poddając się, cały przysługujący mu czas rekreacyjny spędzał w sieci (w jej okrojonej, monitorowanej wersji dostępnej dla
więźniów za dobre sprawowanie). Wertował wirtualne tomy prawa, szukał kruczków prawnych, szukał adwokatów, którzy
podjęliby się jego sprawy. Niestety nie przyniosło to żadnych owoców.

   Druga gnębiąca go sprawa był raport medyczny, który trwał w jego głowie wypalony jak mantra. Klon. Filozofia, którą się
kierował w życiu, jego etos podparty logicznym myśleniem pozwolił mu zaakceptować ten fakt. Nie wierzył w koncept duszy, więc
idealna kopia człowieka także jest człowiekiem. Nie czuł się ani trochę gorszy od innych. Nie mógł tylko rozgryźć jak do tego mają
się jego rodzice. Czy są jego rodzicami?

   Gdy grzebanie w meandrach prawa zawiodło, znudzony zanurzył się w historię Starej Ziemi, skąd niby miał pochodzić jego
"oryginał". Naród Polaków zapisał się na kartach historii jako awanturniczy, uparty, wyniosły, honorowy i waleczny. Polska upadała
raz za razem, zawsze jednak podnosząc się, odbudowując. Sohte nie chciał przypisywać sobie zasług ludzi żyjących 1000 lat temu,
ale mimowolnie poczuł się dumny. Odpaliły, zagrzebane w molekułach ciała, instynkty przynależności i braterstwa. Szybko odnalazł
informacje o potomkach tych dzielnych ludzi. Choć minęło milenium, oto na rubieżach, nigdy do cna niewygasły płomyk wybuchał
nowym, jasnym ogniem. Skrzydlata Husaria - frakcja, której czyny odbijają się echem w całej galaktyce.

   Sohte przysiągł sobie, że kiedy stąd wyjdzie, jeśli stąd wyjdzie, zrobi wszystko co w jego mocy by do nich dołączyć.
 
_____________________________________________________
rok 3297, marzec
_____________________________________________________
 
                (ręcznie napisany list)
 
   Marv, czytaj uważnie i ze zrozumieniem. To rozkaz! Ostatni rozkaz jaki Ci wydaję. Zanim wrócisz z urlopu, mnie już tutaj nie Będzie.
Przenoszą mnie do kolonii karnej, na jakimś księżycu, nie wiem nawet gdzie. Mam nadzieję, że mnie chociaż nie zdegradują i
nadal będę szefem bloku. Piszę do Ciebie list, żeby nie zostawić żadnych śladów w sieci. Widzisz, cała sprawa jest monitorowana, i nie
wolno nam o niej mówić. Spal ten list jak tylko skończysz czytać. A, co to w ogóle za sprawa, wyczytasz poniżej.

   Pamiętasz jak Geber wysłał donos o nielegalnym klonie? Cholerna serwerownia w laboratorium miała akurat awarię, jak zwykle
zresztą, i koniec końców wiadomość wyparowała. A my myśleliśmy, że nikt się tym po prostu nie interesuje. Myliliśmy się.

   Tydzień temu przysłano serwisantów (zaznaczyliśmy w kalendarzu jako nowe święto systemowe), którzy odświeżyli całą strukturę
komunikacji. No i znalazła sie wiadomość Gebera. Wysłała się automatycznie. Wyobraź sobie, że już nazajutrz przyszli agenci, nie
wiem skąd, ale papiery w porządku i z góry też dostałem potwierdzenie. Zabrali klona, wyczyścili z serwerów wszystkie wzmianki o
nim, jakby go tu nigdy nie było. Udało mi się zerknąć w holoprojektor jednego z agentów, dostałem za to w mordę, aż mnie
zamroczyło. Gościu musiał mieć nieliche wszczepy, bo nawet nie widziałem ruchu ręki. Ale co zobaczyłem to moje - skasowali mu
wyrok w centralnej bazie danych. Jest teraz czysty jak łza.

   Za niedostarczony donos winę ponoszę ja, wszak jestem szefem bloku. Powinienem zignorować sugestie Gebera i samemu wysłać
raport, dla pewności. Psia mać!

   Marv, dlaczego Ci to wszystko piszę, ryzykując jeszcze bardziej? Zastanawiasz się pewnie, bo przecież nawet się nie lubimy?
Odkładając na bok nasze swary, piszę Ci: uważaj na Gebera! Nie mam dowodów, cholera, nawet poszlak. Ale coś jest nie tak.
Wyczytałem coś z tej całej sytuacji, z jego wyrazu twarzy, z kilku spojrzeń, które wymienił z agentami. Może nawet specjalnie nie
wysłał tej wiadomości, żeby mnie wrobić? Może chodziło o tego klona, cenny jest czy coś? Nie wiem. Miej oko na doktora, dobrze Ci
radzę.
 
   Żegnaj Marv. Spal ten list.
 
_____________________________________________________
lata 3297-3302
_____________________________________________________
 
   Nie otrzymawszy zbyt wielu wyjaśnień, Sohte dostał drugą szansę. Powrócił do rodziny, wolny, bez wyroku, który ciążyłby w
papierach i gwarancją, że jego status jako klon, nigdy nie wyjdzie na jaw. Musiał jednak spełnić kilka warunków. Po pierwsze, nie
mógł wrócić w szeregi M.Ch.T. Po drugie, miał nigdy nie wspominać nikomu, ani samemu nie dociekać informacji o swoim pochodzeniu.
Po trzecie, zapisać się do Akademii Federacji Pilotów. Przekazali mu też słownie hasło, którego miał wypatrywać w przyszłości.
Powiedzieli, że gdy przyjdzie czas, gdy zostanie wezwany, musi się stawić. W końcu jest im winny swoją wolność, a może i życie.

   Zgodził się. Musiał.
 
[Obrazek: WaHexl.png]
 
____________________________________________________
lata 3302-3303
____________________________________________________

   Choć otrzymał swoją licencję pilota, Sohte postanowił wstrzymać się od dołączenia do Husarii. Nie chciał wstępować w ich
szeregi jako, jak sam o sobie myślał, "gołodupiec w Sidewinderze". Bez prawdziwego doświadczenia (poza lotami ćwiczebnymi),
bez reputacji, i ze stówą na koncie, która jak mniemał, nie wystarczyłaby nawet na dotarcie z rodzimego Gateway do husarskiej
stolicy HR8444.

   Latał po systemach Przymierza jako kurier, czasem upychając też ładownie jakimś dobrym towarem. Kredyty płynęły wolno,
postanowił więc zaryzykować. Wykorzystując swoje kontakty w M.Ch.T. przemycał do Cytadeli Dublin trefne, bardzo opłacalne
towary. Szmuglował dla nich, ale do samego gangu już nie należał, obszedł tym samym zakaz nałożony na niego przez
tajemniczych agentów.

   Legalnie, czy nie, bogacił się, a jego nowa Cobra mk3 nabierała odpowiedniej reputacji. Wkrótce pozwoliło mu to dołączyć do
Przymierza. Przeszło rok był kurierem kontraktów i umów handlowych mocarstwa, dorobił się przy tym sporej sumy kredytów.
 
____________________________________________________
rok 3303
____________________________________________________

[Obrazek: Edku1P.png]
 
   15 października
 
   Jako doświadczony pilot, teraz już statku klasy Python, Sohte został przyjęty do frakcji The Winged Hussars w randze kadeta.
Czekał go miesięczny okres próbny. Stosując taktykę "nie wychylaj się, rób swoje" awansował na Husarza.
 
   10 grudnia
 
   W dość osobliwych okolicznościach, zwanych „Incydentem ze ŚWIŃSKIM RYJEM”, które zostaną na chwilę obecną pominięte,
Sohte wszedł w posiadanie niebieskiego Sidewindera. Wykonując sentymentalny lot maleńkim stateczkiem, wspominał swoje
pierwsze kroki w przestrzeni.

   Ikonka wiadomości zamrugała do niego. W tytule widniało hasło dane mu przed laty przez agentów, a w treści tylko
"The Neutron Star Project" i nazwa systemu, do którego miał się zapewne udać.

   Postanowił ruszyć bezzwłocznie. Spłaci swój dług i powróci góra za kilka dni. Husaria nawet nie zauważy, że go nie było.
 
_____________________________________________________
rok 3304
_____________________________________________________


    12 stycznia
 
- Sohte Ghauril, ktoś ma od niego jakieś wieści?
- Nic nowego. Ostatni zapis to start z hangarów Maskelyne Vision, 10 grudnia.
- Hmm...
- Myślisz, że nawiał?
- Nie, nie wyglądał na takiego. Jakieś szczegóły z jego ostatniego dnia?
- Eee... To było tydzień po "Incydencie ze ŚWIŃSKIM RYJEM"
- Cholera... Tylko tydzień po, siadł za stery? Wciąż mógł mieć z pól promila. Chociaż nie, amatorem nie był.
- To może zestrzelony? Rozesłać patrole?
- Gdzie? Po całym sektorze? Ech, roześlij po husarzach sygnaturę statku, którym odleciał. Żadne poszukiwania, nie ma sensu, po
   prostu jak natrafią na jakieś szczątki, wraki, niech skanują.
- A tymczasem wykreślamy z list.
- Czekaj. Przenieś konto w stan uśpienia. Przestrzeń pełna jest niespodzianek.
 
   11 luty
 
- A nie mówiłem, przestrzeń pełna jest niespodzianek.
- No mówiłeś, mówiłeś. Jaka decyzja?
- W sumie nie widzę przeszkód. Tłumaczył się, że nie było to zależne od niego, prosi o ponowne przyjecie w nasze szeregi. Tylko
   jeden szkopuł, prosi też, by nie wypytywać o to gdzie był i co robił.
- No nie dziwię się. Eagle, którym przyleciał jest gorący. To patrolowiec federacji.
- Wiesz, że nie myślę o nich zbyt ciepło.
- Wiem, wiem. To co, pełna reaktywacja?
- Bez przesady. Jak mu zależy, niech się wykaże. Kadet.

_____________________________________________________

"Reszta jest milczeniem" (ewentualnie graniem)
"Ale istnieje przecież Sarmatia
Istnieje gdzieś Terra Felix"

Jacek Kaczmarski
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości