Husarski Horyzont
#1
[Obrazek: zamOQjU.jpg]

Kolonia powraca! Tak jak zapowiadałem zaczynam kolejny, podwójny pisarski projekt! Dlaczego podwójny zapytacie? W tym wątku prowadzone będą dwie oddzielne historie, które oznaczone będą kolorami Czerwonym oraz Niebieskim. Pierwsza z nich, czyli czerwona, a zarazem poważniejsza będzie mocno zakorzeniona w Elitowym oraz Husarskim Lore i jak najbardziej należy odbierać ja jako element tegoż. Opowiada losy postaci Tammy Colon znanej Wam z Husarskiej Koloni. Opowieść Niebieska będzie tym co z kolei Quarion lubi najbardziej, a zatem historią o wiele bardziej nastawioną na luz, zabawę oraz znane z Husarskiej Koloni epatowanie seksem. Husaria co prawda się w niej pojawi, ale tylko sporadycznie w niektórych momentach, a fabuła zabierza nas daleko poza Maskelinkę. W tej opowieści wystąpi między innymi Nana Valencia i kto wie może jeszcze ktoś inny? Wszystko może się zdarzyć! 

Jeżeli nie czytaliście Husarskiej Koloni jest ona dostępna pod tym Linkiem. Czy jej znajomość jest konieczna by czytać Husarski Horyzont? Raczej nie, jednak w ten sposób ominie Was kilka ciekawostek dotyczących pojawiających się tutaj postaci, ich wcześniejszych losów, a także może pojawić się kilka drobnych pytań o ich motywacje. Jeżeli chodzi o samą historię przedstawianą w wątku będzie ona całkowicie świeża i nie trzeba znać Koloni aby się nią cieszyć.

Zanim jednak rozdzielimy historie zaczniemy od części wspólnej, a mianowicie Epilogu Husarskiej Kolonii. Zarówno Epilog jak i części wspólne dla obu pisanych opowieści oznaczone będą kolorem żółtym.

No to co? Gotowi na drugi sezon? Horyzont Wraca do domu! Lecimy!


Husarska Kolonia - Epilog cz.1. - Zagubiony Rastaman

5...4...3...2...1...
W ostatniej chwili udało mi się wyłączyć napęd FSD. Valencia i Colon spojrzały na mnie pytającym wzrokiem, jednak ja wiedziałem, że głos, który przed chwilą usłyszałem w radiu nie był żadnym zakłóceniem ani bugiem w konstrukcji matrixa.
- Halo! - krzyknął znajomy głos - Słyszycie mnie ziomkowie?!
Przysunąłem usta do niewielkiego mikrofonu znajdującego się w okolicach lewego panelu nawigacyjnego, tuż obok klawiatury, tyłek Valencii sprawiał jednak, że nie mogłem do niego dostać, co było rzeczą dość niefortunną.
- Co robisz? - spytała Valencia, gdy w końcu postanowiłem po prostu ją zrzucić z fotela.
Spojrzała na mnie z ziemi urażonym wzrokiem jakbym przed chwilą zabił jej kota.
- Nie słyszałaś tego? - odparłem i będąc w pełni władzy nad wszystkimi swoimi kończynami sięgnąłem po mikrofon - Tu Horyzont, odbiór - powiedziałem rześko.
Valencia już chciała się zbliżyć na swoje miejsce, ale postanowiłem wstać i korzystając z dobrodziejstwa zero g uniosłem się w powietrzu niczym mały ptaszek.
- Dobrze cię słyszeć Ziom! - powiedział przez radio uradowany głos.
Byłem pewien, że rozmawiam z kimś kogo wydawało mi się tydzień temu pochowałem kompletnie martwego. Puściłem głos na tryb głośnomówiący.
- Nie wierzę, że żyjesz! - rzekłem - Jak to możliwe do jasnej i ciasnej?!
Głos przez chwilę milczał, a ja byłem pewien, że intensywnie się zastanawia.
- No obudziłem się w nocy w jakiejś szafie czy coś no i poszedłem se na spacer - parsknął w końcu Neko.
Gdy Valencia usłyszała głos Rastafarianina aż podskoczyła z radości, niestety zapomniała, że na statku nie było grawitacji co sprawiło, że przeleciała tuż obok mnie. Patrząc na nią byłem zachwycony zaawansowaną fizyką jej cycków w warunkach zerowej grawitacji. 
- Ała! - krzyknęła waląc w sufit. Szczęśliwie udało jej się zasłonić rękami przed rąbnięciem czaszką o sufit w ostatniej chwili co oszczędziło jej zapewne sporego guza na głowie. Dziewczyna chwyciła się przerażona jednego z prętów, i zawisła w powietrzu - Kurna Neko żyje? - spytała gdy w końcu odzyskała kontrolę
- Najwyraźniej - odpowiedziałem i kopnąłem nogą fotel pilota aby podlecieć w jej kierunku. - masz tu mikrofon Nabie.
- Neko! Neko żyjesz? - pisnęła do odbiornika fal dźwiękowych.
- No jacha! - stwierdził Neko. Usłyszałem przy tym, że zrobił dość mocny wydech. Zapewne nawet w tej chwili jarał.
Colon, która siedziała na fotelu drugiego pilota wydawała się być dziwnie rozbawiona. Gdy tylko nasze spojrzenia się spotkały Tammy rzuciła mi uwagę w swoim stylu.
- Niezły z ciebie lekarz, gratulacje.
Podrapałem się po swoich niebieskich niczym ocean atlantycki włosach, które sprawiłem sobie zaraz po tym gdy Federacja Pilotów zaktualizowała wszystkie statki wprowadzając do nich system wirtualnych luster. W trzydziestym trzecim wieku można było zrobić sobie operację plastyczną praktycznie nie ruszając się z miejsca! O dziwo nikt  nie zwrócił uwagi na tę zmianę.
- Tadek dlaczego masz takie niebieskie włosy?
A jednak.
- Bo mogę - powiedziałem z dumą do Valencii. Po dwóch latach kiszenia się w tym cholernym hełmofonie w końcu pozwolili mi zmienić fryzurę.
Mina Valencii dobitnie sprawiała wrażenie zastanawiającej się nad moją poczytalnością.
- No tak, Ty nie wiesz co to jest Federacja Pilotów i te ich restrykcje jak z jakiejś Korei.
- Wracamy po niego? - Wtrąciła Colon, która już znalazła źródło sygnału wysyłanego przez Neko. Znajdował się on w dolinie kilka kilometrów za Wzgórzem Pand.
Popłynąłem z powrotem w kierunku fotela pilota. Usiadłem i skierowałem statek z powrotem w kierunku powierzchni planety.
- Valencia, moja droga, czym byłoby odczuwanie przeciążenia statku, gdyby nie twój tyłek wżynający mi się w kolana podczas gdy statek osiąga pełną moc? - rzuciłem iście poetyckim zdanie w kierunku swojej nieformalnej żony - zatem z łaski swojej młoda damo czy mogłabyś zająć przeznaczone ci miejsce?
Valencia chociaż wciąż miała lekkiego focha o to zrzucenie przed minutą podleciała w moim kierunku i spełniła  prośbę. Dałem pełny ciąg, Anaconda zafrugotała, zapiszczała i ruszyła z kopyta z powrotem w kierunku naszego Earthlika, przeciążenie wbiło mnie w Fotel, ale tyłek Valenci rekompensował tą drąbną niedogodność z nawiązką. Weszliśmy w atmosferę planety, zrobiło się nieco cieplej i gdy już miałem przez to gorąco zacząć zrzucać z Valencii ciuchy (w końcu na pewno było jej jeszcze cieplej) tarcie o atmosferę zmniejszyło się a chwilę później szybowaliśmy już ponad pokrywą chmur. Przez czas naszej nieobecności na Wzgórzu Pand wyraźnie się rozpogodziło. Ominęliśmy je rzucając spojrzenia w kierunku opustoszałej już Kolonii i ruszyliśmy w stronę doliny skąd pochodził sygnał Neko. Na miejscu znajdowała się niewielka rzeczka, a przy rzeczce zagajnik z tym, że ten zamiast drzew pełen był rosnącej wszędzie marichuany.
No to już wiem, dlaczego ten głupek siedział tutaj tyle czasu! - pomyślałem.
Wylądowaliśmy na polance tuż obok narkotykowego zagajnika i opuściliśmy statek korzystając z windy dla srv. Tuż przy granicy zagajnika siedział Neko trzymający w rękach dżointa oraz mały mikrofon i transponder, który musiał jakoś tutaj przytaszczyć z Koloni. Podniósł głowę i spojrzał na nas tymi swoimi błędnymi i kompletnie naćpanymi oczami.
- Ty głupi głupku! - ryknąłem w jego kierunku i puściłem się biegiem przez polanę - Ty durny, wiecznie ujarany matole!
Gdy tylko stanąłem przed nim Neko wyciągnął w moją stronę blanta. Już miałem go zabrać kiedy na scenę wkroczyła Colon. Wykręciła mi rękę tak mocno, że aż zawyłem z bólu, a kopniakiem wytrąciła z rąk Neko skręta, który wylądował gdzieś na trawniku. Neko niezruszony po prostu podniósł go z ziemi i zapalił ponownie.
- Maszyny debilu - zagrzmiała wściekle Colon - bierzemy ćpuna i spadamy zanim się zorientują
- Dobrze już dobrze tylko zostaw mnie wariatko!
Colon zwolniła uścisk, a ja zacząłem intensywnie masować obolałe nadgarstki 
- dobra Neko - poleciłem - kij z tym ziołem, spadamy stąd!
- Jak to spadamy? - spytał przerażony Neko i wiedziałem, że chodzi mu o zagajnik
- Walić to zielsko mówię, w bańce zamówimy se cuttera wypakowanego po brzegi tym cholerstwem.
Neko nie do końca zrozumiał o co chodzi, ale tylko z sobie znanych przyczyn wstał i ruszył chwiejnym krokiem w kierunku Horyzontu.
- Skoro tak to na co czekamy Ziomy? - rzucił przez ramię i szedł na windę gdzie czekała już Valencia i Rene, którzy pomogli mu wgramolić się na stalową kładkę. Colon i ja ruszyliśmy za nim. Winda zazgrzytała i poniosła nas z powrotem w górę. Cała nasza grupka  znalazła się w hangarze SRV, a chwilę później wszyscy byliśmy już z powrotem w kokpicie. Statek oderwał się od powierzchni planety i opuścił atmosferę. Brak grawitacji powrócił co niezwykle spodobało się Neko, który zaczął latać niczym superman.
- Łaaaaaaał - zahuczał przelatując tuż nad moją głową - Ale motyw!
Będąca wiąż w cieżkim stanie Fitzgerlad spojrzała na Neko z zazdrością z kolei ja po raz ostatni upewniłem się, że nie słyszę w radio żadnych innych niepokojących sygnałów. Wznowiłem odliczanie.

5...4...3...2...1...
Horyzont z impetem wskoczył do witchspace
Odpowiedz
#2
Będę śledził z najwyższą przyjemnością.
Uwielbiam takie klimaty i życzę powodzenia w snuciu opowieści. Smile
Oczywiście rep leci w ciemno. Smile
[Obrazek: 57877.png]
Odpowiedz
#3
Husarska Kolonia - Epilog cz.2. - Powrót do domu

Delacy-Tango-Echo-Delta - usłyszałem znajomy, kobiecy głos ze stacji będącej centrum systemu HR 8444 - z tej strony kontrola lotów Maskelyne Vision, poproś o pozwolenie na dokowanie jeśli chcesz wylądować, ale zaraz, zaraz, chwileczkę!
- Jakiś problem moja droga? - spytałem przez komunikator, jednak nie zmieniłem wektora podejścia i już zaledwie pięć kilometrów dzieliło Horyzont od śluzy wielkiego, kosmicznego miasta. Światła pochodzące z mającej ponad dwa kilometry średnicy, zawieszonej w próżni metropolii błyszczały do mnie niczym lampki bożonarodzeniowe na świątecznej choince i tak samo jak ów relikt odległych czasów cieszyły mój wzrok - oznaczały one bowiem coś czego nie widziałem od dawna - cywilizację. Pobyt w Koloni tak bardzo się wydłużył, że w pewnym momencie niemal zapomniałem skąd naprawdę pochodzę, jednak ten orbitujący leniwie wokół księżyca pewnego zapomnianego gazowego giganta produkt nieskrępowanej ludzkiej myśli technicznej z pełną mocą przypomniał mi, że przyszło mi żyć w czasach, w których podróże kosmiczne są zwykłą, szarą codziennością, a ta chwilowa przerwa, spowodowana rozbiciem statku była jedynie niefortunnym wypadkiem przy pracy.
Wracam do domu.
- Tango Echo Delta - powiedział ponownie głos przez radio - Zanim udzielimy ci pozwolenia na dokowanie siły bezpieczeństwa Husarii przeprowadzą dodatkowe skanowanie.
- Kurna co? - spytałem gniewnie - Czy ty wiesz z kim rozmawiasz dziewczynko?
Wszyscy członkowie załogi spojrzeli na mnie z niepokojem.
- Mamy problem - stwierdziła Colon spoglądając przez okno na prawą flankę - zza krawędzi stacji wyleciała potężna Federalna Korwetta z wysuniętymi hardpointami, z lewej pojawił się Imperialny Cutter. 
Od razu rozpoznałem te statki. Cutter należał oczywiście do Komandora Krutka, a Korweta do Kyokushina. Obaj byli członkami potężnego skrzydła bojowego Błyskawica i wiedziałem, że gdyby tylko otworzyli ogień z mojej Anacondy pozostałaby jedynie sterta pogiętego metalu.
- Dostaliśmy informację, że możesz podszywać się pod zaginionego w akcji Oficera Skrzydlatej Husarii - wyrecytował protokolarnym głosem Krutek - zachowaj spokój i poczekaj na szczegółową weryfikację tożsamości. 
- Przecież to ja Teddy, nie poznajesz mnie? - ryknąłem przez radio
- Taki modulator głosu na pierwszym lepszym bazarze możesz se kupić - stwierdził ostro Kyokushin. 
Na wyświetlaczu hud wyskoczyła mi informacja, że elektrownia horyzontu została namierzona przez potężne działa Korwety. Valencia wyczuła moje napięcie i również ją ogarnął stres. Sytuacja stawała się coraz mniej przyjemna i nawet Neko, który jeszcze chwilę wcześniej jarał na fotelu dżointa zgasił go i zamilkł. Skanowanie trwało stanowczo zbyt długo i w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że wstrzymuję oddech. W końcu jednak usłyszałem ponownie głos Krutka, tym razem powiedział on wesołym tonem.
- Tadek gdzieś ty się do cholery podziewał? - spytał zadowolony - Ale nam stracha napędziłeś!
Odetchnąłem z głęboką ulgą i zauważyłem, że to samo uczyniła reszta ekpiy, oczywiście oprócz Colon, która była niewzruszona jak głaz.
- Ja wam? A co miało znaczyć to skanowanie?
- Myśleliśmy, że może jesteś jakimś Thargoidem czy coś - stwierdził wesoło Kyokushin - witaj w domu Oficerze!
Na lewym wyświetlaczu zamigotało powiadomienie, że dostałem pozwolenie na dokowanie. Ucieszony pchnąłem do przodu przepustnicę i wleciałem do śluzy. Po chwili zobaczyłem błękitne neony, lądowiska i budynki wnętrza jednej z najbardziej zaawansowanych technologicznie stacji w galaktyce, a zarazem domu Skrzydlatej Husarii. Valencii na widok tego miejsca wręcz zaparło dech i wyglądała na rozkojarzoną nie wiedząc na czym ma zawiesić oko - czy to na startujących i lądujących statkach kosmicznych, tłumach ludzi załatwiających swe codzienne sprawy w obrębie doków czy gigantycznych holo reklamach zachęcających podróżników do odwiedzenia Baru Jedenaście Parseków, obejrzenia najnowszego filmu Suicide Squadron czy w końcu odsłuchania najnowszych wiadomości z galaktyki serwowanych przez Komandora Robinusa. Tętniące życiem Maskeline Vision było miejscem, do którego ściągali ludzie z całej galaktyki dlatego tłum krzątający na stacji był mieszanką pełną kolorów i różnorakich kultor. Przy wypakowanych po brzegi towarami z najbardziej egzotycznych miejsc bańki Cutterach i Lakonach stali handlarze rzadkimi towarami takimi jak chociażby Laviańska Brandy czy Kubki z Hutton. Należący do Imperium Achenarskiego piloci zazwyczaj nosili białe, długie szaty z licznymi zdobieniami podkreślającymi ich wysoki status społeczny, ponadto zachowywali w wyniosły sposób, jakby próbując dać wszystkim wokół do zrozumienia, że każdą rzecz, nawet handlowanie rybą robią ku chwale Cesarzowej Lavginy. Z kolei handlarze przy lakonach najczęściej ubrani byli w proste, robocze ciuchy i wyglądali jakby dosłownie przed chwilą urwali się cudem pościgowi SDC. Kilkoro z nich żywo wykłócało się o cenę sprzedaży swoich towarów podając coraz to bardziej absurdalne argumenty, takie jak chociażby, że to nie sprawdzili cen przed wyjazdem, albo, że po drodze spotkali Nitka i jego kolegów ponosząc przy tym straty zarówno rzeczowe jak i moralne. Tam gdzie lądowiska nie były zajmowane przez statki towarowe stały potężne maszyny bojowe, a wiele z nich należało do pilotów Husarii. Podchodząc do lądowania widziałem kilka znanych jednostek takich jak Spear of Khaine Calvariana, The CockRoach Crazieda czy Queen of Rust dasketha. Będący ich właścicielami Husarze załatwiali w milczeniu swe sprawy na terenie doków, a ja krzyknąłem w duchu z radości w końcu widząc sylwetki znajomych mi osób. 
- Komandorze TeddyPanda zyczymy miłego pobytu w domu - powiedział głos kontroli lotów, a po chwili dodał jeszcze - cieszymy, że wróciłeś cały i zdrowy.
Wysunąłem podwozie i obniżyłem lot zbliżajac się powoli do swojego lądowiska. Gdy tylko to zrobiłem, jakiś cholerny Asp Eksplorer przeleciał z boostem tuż ponad kadłubem Horyzontu, kompletnie nie zawracając sobie głowy względami bezpieczeństwa. Spojrzałem na panel nawigacyjny i parsknąłem śmiechem. Był to Dziadunio, okręt należący do Quariona. Otworzyłem połączenie.
- Widzę, że humor dopisuje co? - zagadnąłem go i wypuściłem ze statku drona, który dał mi obraz wszystkiego co znajdowało się wokół. Quarion latał po stacji swoim Aspem dosłownie jakby chciał pobić rekord prędkości w złamaniu wszystkich przepisów ruchu kosmicznego.
- A żebyś wiedział - odparł Quarion i wykonał karkołomny manewr na wyłączonej asyście. Jego statek zrobił zgrabny półobrót ustawiając się dziobem naprzeciw Horyzontu tak, że widziałem jego uśmiechniętą twarz, a następnie powoli zbliżył się do kokpitu Anacondy w taki sposób, że jedyne co nas dzieliło to dwie ściany z hartowanego szkła 
- A więc to jest ta laska Valencia - powiedział patrząc na dziewczynę, która siedziała obok mnie na fotelu pilota - faktycznie są duże - dodał z uznaniem po czym odwrócił głowę do Colon.
- Spieprzaj - warknęła Tammy, na co ten wyszczerzył do niej swoje białe zęby i zwrócił się z powrotem do mnie
- Coś ta czarna nie w sosie - rzekł nieco skonsternowany
- Norma - odparłem wzruszając ramionami
Quarion odpowiedział tym samym, po czym wskazał głową na upalonego ziołem Neko, który próbował właśnie zrozumieć sposób działania pokładowego ekspresu do kawy. W tej chwili był na etapie klikania w losowe klawisze wylewając przy tym sporą część płynu na podłogę.
- To Neko - przedstawiłem go, uwierz mi, że pod tymi dredami naprawdę kryje się człowiek.
Quarion zaśmiał się cicho po czym wskazał na siedzącego na tyłach czarnoskórego, muskularnego mężczyznę.
- Rene McClain - wyjaśniłem - miejscowy, bardzo chciałby zostać pilotem
Rene pomachał do Quariona swoją potężną dłonią, ale szok kulturowy jakiego doznał sprawił, że nie mógł wydusić z siebie ani jednego słowa.
- Da się załatwić - powiedział Quarion, a następnie zerknął w kierunku leżącej na szpitalnym łóżku starszej kobiety, która wydawała się być kompletnie niewzruszona całym zamieszaniem, jakie wokół niej panowało.
- Fitzgerald. Mocno oberwała w Koloni, jest kompletnie sparaliżowana.
- Stanie na nogi - stwierdził pewnie Pilot
- Oczywiście. Mógłbyś załatwić jakiś pojazd do transportu rannych? - spytałem patrząc przez ramię na znajdującą sie za moimi plecami, przywiązaną gruby pasami do podłogi prycz.
- Zrobi się - odpowiedział Quarion
- Dobra schodzę - rzekłem i położyłem miękko statek na lądowisku. Silniki horyzontu zgasły i wraz z Valencią wstaliśmy z fotela głównego pilota.

[Obrazek: dPJPbsR.png]

To będzie bardzo długi dzień - pomyślałem ruszając w stronę drzwi windy.
Odpowiedz
#4
Pierwszy post informacyjny Tongue :

- Osoby (jeśli jakieś są), które czytały Kolonię i czytają nową serię zapewne dziwią się "magicznemu" powrotowi Neko. Podjąłem decyzję aby przywrócić tę postać do życia z dwóch powodów - pierwszy to fakt, że nowa opowieść nie jest już w świecie Rimworlda (w Rimworldzie faktycznie zginął), jednak Husarski Horyzont nie rozgrywa się już w tej grze i nie musi stosować się do jej zasad, wydaje mi się że szkoda było uśmiercać tak fajną i chyba lubianą postać, dlatego aby zadowolić zarówno siebie jak i Was Neko powrócił i będzie ważnym elementem niebieskiej opowieści Smile Odrobina magii nikomu nie zaszkodzi Biggrin

- Nie ma już screenów z Rimworlda, ale Husarski Horyzont będzie za to wykorzystywał różne grafiki z sieci oraz z Elite pasujące do sytuacji, pininterest jest normalnie kopalnią fajnych obrazków Biggrin
Odpowiedz
#5
Cieszę się, że znów zacząłeś pisać. Czekam na dalszą część opowieści Smile
Odpowiedz
#6
Husarski Horyzont - Opowieść Niebieska - Na Maskelyne
(opowieść niebieska czyli - Valencia, Neko,Teddy)

Wielkie tytanowe drzwi rozszerzyły się na boki, a za nimi ukazał się długi, biały korytarz. Podłoga była wyłożona śliskimi płytkami, które odbijały światło z zawieszonych na niskim suficie lamp. Z prawej strony, zza ciągnącego się przez całą długość tunelu okna widać było zarys olbrzymiej, ziemiopodobnej planety, a także śmigające nad nią statki kosmiczne, a także zawieszone na dalszym planie stacje orbitalne. Valencia podeszła do szklanej barierki, która oddzielała chodnik od zadbanego, zielonego trawnika, na którym posadzono niewielkie, egzotyczne rośliny, chwyciła się mocno za poręcz i zaczęła w skupieniu obserwować kosmiczny pejzaż, który rysował się tuż przed jej oczyma. 
- Jak to możliwe - wyszeptała po chwili i odwróciła się w moją stronę z zaniepokojoną miną.
Zrobiłem kilka kroków i stanąłem obok niej opierając się plecami o barierkę. 
- To? - spytałem splatając ręce i wskazując głową na planetę za swoimi plecami.
- Nie rozumiem waszego świata - stwierdziła Valencia splatając ze sobą palce dłoni - jak to możliwe, że jeszcze przed chwilą byliśmy na stacji kosmicznej orbitującej wokół jakiejś pozbawionej życia planety, a teraz widzę to? - wskazała palcem na earthlike'a.
- To symulacja - wyjaśniłem - tak naprawdę patrzysz na sporej wielkości hologram, jeśli chcesz mogę tu wstawić coś innego.
Za pomocą swojego multinarzędzia w kilka kliknięć zmieniłem ustawienia hologramu, a za oknem ukazała się różowo-błękitna mgławica Welon. 
- Och - pisnęła dziewczyna z zaskoczeniem - czyli to co widzę nie jest prawdziwe?
Pokręciłem głową.
- I tak i nie - rzekłem - w czasie podróży zdarza mi się wykonywać szczegółowe mapy topograficzne odwiedzanych miejsc, a także zapisy video oraz zdjęcia. Wsadzam to potem w komputer a on wykonuje dla mnie taką oto animację. 
Wypowiadając te słowa wyłączyłem symulację. Korytarz w mgnieniu oka zalał się jasnym światłem, a za szklaną ścianą ukazała się tętniąca życiem, luksusowa dzielnica komercyjna stacji Maskelyne Vision. Na zawieszonym ponad centrum sporego dziedzińca holograficznym panelu reklamowym rotował kilkumetrowy model najnowszej wersji statku kosmicznego Fer-de-Lance ze stajni Zorgon Peterson. Przechodnie w dole często zwracali na niego uwagę, tak majestatyczne wrażenie robił. Budynki otaczające dziedziniec zostały wykonane z lśniącego materiału w barwie bieli i pomarańczy, chociaż sporą część ich popłaci zajmowały cyfrowe billboardy i uśmiechnąłem się do siebie, gdy zobaczyłem, że jeden z nich przedstawia ubranego w retro hełm niedźwiedzia spoglądającego w gwiazdy. 

[Obrazek: G0V6Y4a.png]

Życie na stacji kosmicznej trwało non stop, nie było tutaj dnia ani nocy, a każdy mieszkaniec ustalał swój cykl dobowy w sposób indywidualny, było to widać zwłaszcza w miejscu, w którym znajdowało się moje mieszkanie. Zawsze kiedy tutaj wracałem zastawałem spory ruch. Będąc od tak długiego czasu pilotem statku kosmicznego uznałem, że kupno apartamentu w tej dzielnicy będzie idealną przeciwwagą dla pustki i ciszy jaka otaczała mnie podczas podróży. Nic tak nie przypominało człowiekowi, że jest częścią wielkiego, galaktycznego społeczeństwa jak możliwość obserwacji na żywo miejsca gdzie jego życie pulsowało w szaleńczym tempie, zasilana przez nieustający przepływ informacji, towarów i produktów kultury masowej. Stacyjniacy, jak ich nazywałem nie myśleli zbyt często o podróżach kosmicznych, nie mieli na to czasu w natłoku codzienności, która wgniatała ich w podłogę niczym sztuczna grawitacja, wywołana ruchem portu wokół własnej osi. Jedynie co bardziej zuchwali z nich odważali się wyściubić nos w otwartą przestrzeń oferując często bajońskie sumy kredytów za przewiezienie ich w konkretne miejsca. Na szczęście ta dzielnica zamieszkana była w dużej mierze przez osobistości w mniejszym lub większym stopniu związane z życiem w przestrzeni, a także przez najbogatszych pilotów, członków Skrzydlatej Husarii czy lokalnych celebrytów. Dobre miejsce dla Oficera TWH, w którym jego widok nie był niczym szczególnym, co pozwalało cieszyć się stu procentową prywatnością.

- Colon doszła już do siebie? - zagadnęła Valencia unosząc brew - nie wyglądała za dobrze po wczorajszej imprezie.
Wyszczerzyłem zęby do dziewczyny kiwając głową.
- Dostałem od niej wiadomość - odparłem wskazując palcem na przypięte do mojego kombinezonu multinarzędzie - po tym jak jej duma została tak nadszarpnięta chyba zaszyła się w "Zaciszu".
Valencia parsknęła śmiechem.
- Ten błysk w oku Quariona, kiedy rzuciła się na niego jak jakieś zwierzę! - Valencia zrobiła bojową pozę przedrzeźniając wczorajszą Tammy.
- No w życiu nie widziałem jej tak napalonej! - przyznałem obserwując grę aktorską Nany.
Dziewczyna postanowiła zdublować Colon i rzuciła mi się na szyję.
- Argh, duszę się! - krzyknąłem, ale czując na sobie jej bufory dodałem naprędce - nie przestawaj!
Gdy w końcu się odkleiła sięgnąłem do multinarzędzia i odblokowałem wszystkie drzwi, które znajdowały się po lewej stronie korytarza. Kompleks posiadał kilka odrębnych sekcji, gdyż kiedyś znajdowała się tutaj sporych rozmiarów galeria handlowa. Po tym, gdy zakupiłem to miejsce całkowicie zmieniłem jego przeznaczenie, dzieląc je na kilka odrębnych od siebie sekcji. Tak więc pierwsze drzwi prowadziły do miejsca, które nazywałem kwaterą oficerską i było wyposażone we wszystkie niezbędne narzędzia służące do pełnienia mojej funkcji. Mieściła się tam sala konferencyjna, zbrojownia, centrum komunikacji oraz biblioteka Skryby, gdzie zazwyczaj pisałem Newsletter (o ile byłem w tym czasie na Maskelyne). Za kolejnymi wrotami mieściała się małej pracowni, gdzie edytowałem zdjęcia i składałem filmy. Pomieszczenie to, zazwyczaj były zawalone najróżniejszym sprzętem fotograficznym, dronami filmowymi i kamerami, których nie używałem od miesięcy, jednak wzorem fanatycznego zbieracza zawsze powtarzałem sobie, że "mogą się jeszcze przydać". Ostatnie drzwi prowadziły do właściwego mieszkania i gdy tylko Valencia pozwoliła mi się ruszać, ruszyłem w ich stronę, a dziewczyna poczłapała wartko za mną.

Gródź rozsunęła się, a ja po raz pierwszy od miesięcy byłem w domu. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że umieram z głodu. Spojrzałem na rozciągający się za nieregularnie wijącą się, śliską ścianą dziki las i momentalnie zapomniałem, że stacja znajduje się w kosmosie. Valencia patrzyła raz to na mnie, raz na dziewiczy krajobraz za oknem, ale już nie musiałem jej mówić, że i ten widok był hologramem. Za pomocą kilku prostych poleceń włączyłem śpiew ptaków, szum wiatru i lekki deszcz. Byłem na swojej ojczystej planecie, na dalekim Azeban.

[Obrazek: eSmVfKx.jpg]

Usłyszałem jak burczy mi w brzuchu. Zaświeciłem wszystkie lampy i wszedłem do skrzydła kuchennego, gdzie przy półokrągłej ścianie znajdował się owalny stół wraz z czterema fotelami z oparciem, a nieco dalej przy jednej z niewielu prostych ścian w tej części domu stał rząd mebli kuchennych oraz sięgająca niemal pod sufit lodówka. Otworzyłem ją i odetchnął w duchu widząc, że przed wylotem zostawiłem w środku sporo żywności. W środku były taki smakołyki jak chociażby wielkie kalmary z Marchii Kolonii (poprosiłem o ich dostawę Komandora Milka, który robił trasę HR 8444 - Kopernik co najmniej raz w tygodniu), kilka butelek Azurowego Mleka z Lestii czy chociażby potrawka z ryżu Jarouańskiego, ja jednak bez zastanowienia chwyciłem duży garnek, w którym znajdował się uwielbiany przez wszystkich Husarzy Bigos Domowy! Wsadziłem naczynie do znajdującej się obok lodówki kuchenki mikrofalowej i nastawiłem licznik na dwie minuty.

W tym samym czasie Valencia usiadła już przy stole i jakimś cudem zdołała znaleźć dwie duże szklane miski.
- Zabierz jeszcze trzecią! - poleciłem
- Spodziewasz się kogoś? - spytała wstając i wygrzebując dodatkowe naczynie z wiszącej szafki.
- Neko wczoraj za bardzo się zjarał - powiedziałem - kazałem go tu odesłać jednemu z Kadetów - wyjaśniłem.
- Aha - bąknęła dziewczyna wyciągając sztućce.
- Poczekaj chwilę - odparłem i przeszedłem przez futrynę, za którą położony był salon. Neko spał na kanapie głośno przy tym chrapiąc - Wstawaj gościu! - ryknąłem budząc go. 

[Obrazek: nv82VoA.jpg]

Neko podniósł głowę znad kanapy i popatrzył na mnie swoim błędnym wzrokiem po czym osunął się z powrotem kładąc głowę na prawym przedramieniu.

Kiedy wróciłem Valencia już jadła.
- Ten debil nie wstanie - oznajmiłem
Valencia na te słowa niemal wypluła wszystko co miała w ustach.
- Co?
- Niszzzz - odparła z ustami pełnymi bigosu
Usiadłem przy stole i również zacząłem jeść. 
- Za kilka godzin mam spotkanie z Hetmanem - powiedziałem wkładając sobie do ust duży kawał mięsa
- O szo chozi? - spytała Valencia żując bigos
Przepyszny smak bigosu domowego pieścił kubki smakowe niemal tak intensywnie jak robiły to moje dłonie z cyckami Valencii w słoneczne, letnie poranki w Kolonii. Zawiesiłem się chwilowo na myśl o tym wspomnieniu.
- Musimy zdecydować co zrobić z Colon - odparłem w końcu - ta dziewczyna jest naprawdę wyjątkowa.
Valencia rzuciła mi gniewne spojrzenie.
- Nie w taki sposób kurde - dodałem z wyrzutem przełykając kolejny kęs - w życiu nie widziałem aby ktoś tak dobrze walczył wręcz.
- Macie ją zamiar wcielić do Husarii - rzekła Nana popijając bigos wodą mineralną, którą znalazła najwyraźniej w lodówce
- Nie oficjalnie - rzekłem po krótkim namyśle - Dowództwu przydałby się bardziej ktoś, kto nie świeci logiem TWH od razu gdy wskoczy do systemu.
Valencia zmarszczyła brwi. 
- Tajny Agent?
- Coś w tym stylu - stwierdziłem drapiąc się po czole - szukaliśmy kogoś o odpowiednich umiejętnościach długo zanim się rozbiłem na tej cholernej skale.
Valencia odłożyła swoją miskę, wzięła jeszcze jeden łyk wody i wstała z krzesła.
- W takim razie chodźmy się zabawić! - krzyknęła - mamy jeszcze trochę czasu! 
Odpowiedz
#7
Dopiero miałem czas przeczytać całość Smile
No jednym tchem złapałem Biggrin Oby tak dalej Smile

PS. Zdradzać służbowe tajemnice?!... Kobiecie?!... Jak się Hetman dowie... Tongue

Aha... PS. NEKO ŻYJE!!!! BiggrinBiggrin
Odpowiedz
#8
(24.04.2017, 21:06 UTC)Quarion napisał(a): PS. Zdradzać służbowe tajemnice?!... Kobiecie?!... Jak się Hetman dowie... Tongue

Ciii może się nie wyda Biggrin

(24.04.2017, 21:06 UTC)Quarion napisał(a): Aha... PS. NEKO ŻYJE!!!! BiggrinBiggrin





Open-mouthed_smile
Odpowiedz
#9
Husarski Horyzont - Opowieść Czerwona - Sprawdzian
(opowieść czerwona czyli Tammy Colon)

Kiedy Teddy zadzwonił do Tammy ta właśnie miała kłaść się spać. Cały poprzedni dzień spędziła szukając odpowiedniego miejsca zakwaterowania na Maskelyne Vision i w końcu je znalazła - było to małe mieszkanie położone na terenie doków stacji, a raczej nora, do której ktoś postanowił wyrzucić nieużywane meble i zużyty sprzęt. W pomieszczeniu było ciemno, duszno i roztaczał się w nim nieprzyjemny zapach, jakby miejsce było nie odwiedzane przez wiele lat. Jak się dowiedziała niegdyś mieściła się tu kryjówka przemytników, jednak odkąd Husarzę przejęli stację rozpoczęli walkę z przestępczością na całym jej terenie co zmusiło do ucieczki wielu z nich. Pozostałością po tych czasach była spora ilość tego typu dziur, a także powtarzanych przez miejscowych legend o ukrytych na stacji skarbach najbardziej znanych łotrów, którzy zmuszeni do szybkiego opuszczenia systemu pozostawiali swe najcenniejsze zdobycze w zapieczętowanych kryjówkach, licząc, że pewnego dnia, gdy potęga Husarii osłabnie powrócą tu i odzyskają wszystko razem z utraconą władzą

Póki co jednak nic się na to nie zapowiadało. 
- Tammy jesteś tam? - powiedział Tadek przez komunikator, po dźwiękach z otoczenia wydedukowała, że jest w jakimś zatłoczonym miejscu, a niespokojny oddech wskazywał, że wyraźnie się spieszył
Colon usiadła na zakurzonym, skrytym w cieniu fotelu wbijając paznokcie w syntetyczną skórę, którą był obity.
- Właśnie miałam się kłaść spać - warknęła
- W takim razie będziesz musiała zmienić plany - odparł Teddy poważnym tonem - zbieraj się, idziemy do Hetmana.
- Teraz?! - krzyknęła wściekle - Ten was Guru nie mógł sobie znaleźć innej pory?!
Colon z wściekłością kopnęła mały stolik, który stał tuż przed fotelem. O dziwo dodało jej to energii by wstać.
- Nie mógł, bo to nie jest oficjalne spotkanie - w pośpiechu wyjaśnił Tadek - wiesz gdzie znajduje się centrala dowództwa TWH?
- Co trzeci drogowskaz o tym mówi - powiedziała ironicznie Tammy
- Będę czekał na miejscu, masz pół godziny

[Obrazek: 3jwBK14.jpg]

Kwatera Hetmana nastrojem, który panował wewnątrz przypominała Colon jej własną norę choć była o wiele większa i urządzana w minimalistycznym, jednak bardzo luksusowym stylu. Pomieszczenie skryte było w półmroku i panowała w nim nieznośna cisza, jakby ktoś zatrzymał wszystkie systemy stacji. Przez duże, ustawione w centrum komnaty okno wykonane w gotyckim stylu wpadały strumienie szarego światła, które ukazywały na swej drodze unoszące się w powietrzu drobinki kurzu. Tuż przy oknie ustawiono olbrzymi fotel, przypominający raczej tron niż zwykły mebel. Siedziała na nim skryta w mroku, wysoka postać i chociaż Tammy nie widziała jej twarzy mimowolnie poczuła bijącą od niej siłę.  Poczuła jak Tadek kładzie jej rękę na ramieniu, po czym pcha ją lekko do przodu prosto w snop światła w taki sposób, by osoba siedząca na tronie mogła się jej lepiej przyjrzeć.

- To ona Hetmanie - powiedział Teddy. 
Odwróciła do niego głowę, lecz na jego twarzy nie zobaczyła ani cienia napięcia, przeciwnie, wydawało się, że z trudem zachowuję powagę, podczas gdy Tammy czuła ciarki na plecach, co nie zdarzało się jej praktycznie wcale. Klimat tego miejsca dosłownie odbierał jej dech, jakby ktoś zamienił ją z powrotem w małą, płochliwą dziewczynkę, w dodatku czuła, że postać z tronu wnikliwie ją obserwuje.
- Wiem o tym Skrybo - odpowiedział Hetman. Miał szorstki, poważny głos, który emanował pewnością siebie i spokojem. Colon w mgnieniu oka poczuła respekt do tego człowieka. Zdawało się jakby każde słowo, które wypowiada było konsekwencją głębokich przemyśleń niczym starannie rozplanowany traktat dyplomatyczny.
Przez kilka chwil panowała głęboka cisza podczas której sylwetka Hetmana tylko nieznacznie poruszyła się na swoim tronie, w końcu jednak Hetman wstał i zrobił kilka kroków do przodu, tak, że w końcu mogła zobaczyć jego twarz. Była to osoba w średnim wieku, jednak już teraz pokryta licznymi zmarszczkami i kilkoma małymi bliznami oraz jedną dużą w okolicach szyi. Miał on starannie przystrzyżoną, wielką brodę, krótko ścięte brązowe włosy, wysunięte kości policzkowe i duży nos. Z oczu o ciemnej barwie emanował spokój i wieloletnie doświadczenie. Tammy dokładnie tak go sobie wyobrażała gdy jeszcze skrywał się w mroku. 
- Jestem Mathias Shallowgrave - oznajmił - Wielki Hetman Skrzydlatej Husarii
Colon skinęła głową na znak szacunku, w tym czasie zorientowała się, że Tadek gdzieś zniknął.
- Teddy sporo mi o tobie opowiadał - powiedział Hetman czytając jej w myślach i nalewając krwistoczerwonego wina do dwóch lampek z butelki umieszczonej na niewielkim stoliku po czym przekazał jej jedną z nich. Tammy z niepewnym uśmiechem przyjęła dar.
- Dziękuję - szepnęła upijając drobny łyk, a potem kolejny, większy. Wino ze stolika było bez wątpienia najlepszym trunkiem jaki piła w swoim życiu i domyślała się, że jego butelka musiała kosztować fortunę. Gdy tylko skończyła rozkoszować się jego smakiem Hetman przyzwał dziewczynę do centrum komnaty. Zrobiła powoli kilka kroków, a Mathias zaprosił ją skinieniem głowy do podążania za nim, po chwili oboje stanęli przy wielkim, gotyckim oknie, za którym malował się widok na otwarty kosmos. Przywódca Husarii patrząc w gwiazdy na chwilę się zamyślił po czym odwrócił do niej i rzekł:
- A więc powiedz mi Tammy Colon - upił łyk wina - dlaczego zdecydowałaś się wstąpić do Skrzydlatej Husarii?
Tammy poczuła, że to nie jest zwykłe pytanie, a jakiś rodzaj testu. Przez chwilę zastanawiała się jakiej odpowiedzi udzielić, a później co ten człowiek pragnął od niej usłyszeć. Skrzydlata Husaria była frakcją dobrze znaną nawet w miejscach oddalonych o setki lat świetlnych od HR 8444 i ludzie opowiadali o niej jako o sile stojącej niemal na równi z mocarstwami takimi jak Imperium czy Federacja przy czym o wiele bardziej zwartą w swoich strukturach i systemem władzy opartym na ścisłej hierarchii, dlatego kiedy pierwszy raz spotkała Tadka nie mogła uwierzyć, że jest on Oficerem właśnie tej frakcji. Znała opowieści o skrzydłach bojowych takich jak Feniks czy Błyskawica, ponoć należący do niej piloci byli żywymi legendami, nie tylko w swoich stronach, z kolei Koalicja Graniczna, której byli członkami zawdzięczała swoją pozycję głównie dzięki staraniom pilotów TWH. Chociaż Husarze byli organizacją założoną ledwo niecałe dwa lata temu kontrolowali już znaczącą część pogranicza, a w skład jej terytoriów wchodziło ponad dwadzieścia systemów gwiezdnych, w tym odległa baza w Colonii. Wszystko to składało się na obraz, który można było opisać jednym słowem.
- Potęga - odparła Tammy i zaskoczyła ją jej własna szczerość. To prawda, nigdy nie chciała być w Husarii ze względu na pieniądze, które proponował jej Teddy czy przygody jakie mogły ją w niej czekać. Colon pragnęła w swoim życiu tylko jednego i wiedziała, że Husaria mogła to zaoferować. Chciała czuć się silna, chciała być niezwyciężona, dlatego właśnie zgodziła się na propozycję Tadka.
Hetman uśmiechnął się kącikiem ust i wziął kolejny łyk wina, a Colon zrobiła to samo. Poczuła wtedy, że się rozumieją, a odpowiedź, której udzieliła zadowoliła Mathiasa.
- Od długiego czasu poszukujemy odpowiedniego kandydata, zwłaszcza po rozwiązaniu Feniksa - stwierdził, a jego ton przybrał o wiele cieplejszą barwę niż miał przed momentem - kogoś, kto kontynuowałby jego pracę bez wcielania formalnie do TWH
- Co ma Pan na myśli? - spytała czujnie Tammy, nieco zaskoczona nagłą szczerością Hetmana
- Teddy pokazywał mi zapisy video z kamer w czasie pobytu w Kolonii - ciągnął Mathias nie zwracając uwagi na jej pytanie
Colon przeklęła w myślach. Sondy, które służyły im do mapowania całego obszaru Koloni w czasie rzeczywistym najwyraźniej nagrywały też wszystko co się w niej działo. Tadek może i często zachowywał się jak przygłup, ale nie bez powodu człowiek stojący obok niej wybrał go jako swojego Oficera. Ten zboczony cwaniak nieprzerwanie wykonywał swoje obowiązki dla Husarii i Tammy zaczęła mentalnie obrzucać się obelgami obiecując sobie jednocześnie, że nigdy więcej go nie zlekceważy.
- Domyśliłam się tego - powiedziała Colon próbując okłamać zarówno Mathiasa jak i siebie, niestety w obu przypadkach nie wyszło. Hetman rzucił jej lekceważące spojrzenie człowieka, którego nie da się oszukać.
- Teddy słał do mnie szczegółowe raporty na twój temat każdego dnia - zaczął objaśniać Hetman - biorąc poprawkę na czas standardowy niemal trzy miesiące spędził na obserwowaniu czy się nadasz.
- Co?! - krzyknęła Tammy po czym zakryła rękami usta - Jak to obserwował?
Hetman parsknął gorzkim śmiechem jakby spodziewając się jej reakcji.
- Co prawda mógł wrócić znacznie wcześniej, ale nalegał aby przedłużyć misję, zwłaszcza po tym kiedy poznał tą no... Victorię czy jak tam jej było. Chłopak już od dawna nikogo nie miał więc się zgodziłem.
Tammy wybałuszyła na niego oczy wciąż nie do końca rozumiejąc co mówi. Nie mogła uwierzyć, że została tak wykiwana i przez cały ich pobyt na Wzgórzu Pand niczego nie podejrzewała. 
- No i pojawił się Rój - dodał przywódca Husarii biorąc kolejny łyk wina. Colon trzymała swoją lampkę nieruchomo i zdała sobie sprawę, że wciąż była niemal całkowicie pełna - Nalegał żeby bardziej je zbadać. Wiesz, że mogą one mieć związek z buntem SI na jednym ze statków pokoleniowych?
Colon zamrugała mocno i już chciała poprosić Mathiasa by ją uszczypnął. By zabić tę myśl wypiła jednym haustem całe wino ze szklaneczki po czym nie mogąc opanować emocji uderzyła pięścią w okno tak mocno, że zapiekły ją knykcie. 
- Chce mi Pan powiedzieć, że mogliśmy wrócić w każdej chwili? - spytała w końcu zrezygnowana
Mina Hetmana mówiła wszystko. Na jego twarzy gościł triumfalny uśmiech, a jego oczy iskrzyły niczym osadzone w oczodołach diamenty. 
- Horyzont to jeden z najnowocześniejszych statków eksploracyjnych we flocie Husarii moja droga. Myślisz, że byle EMP i lekkie rąbniecie w skały jest w stanie go unieruchomić na aż tyle czasu? - odparł łagodnie Hetman niczym zwycięzca przedstawiający pokonanemu wrogowi korzystne dla siebie warunki układu zawieszenia broni.
Przekleństwa, które przechodziły przez głowę Tammy były tak gorszące, że aż sama poczuła się nimi obrzydzona. Tadek, ten cholerny debil, erotoman i alkoholik zagrał centralnie na czubku jej nosa, a ona dała się wykiwać niczym sześcioletni dzieciak. Pod pozorem konieczności naprawienia statku cały czas sprawdzał jej umiejętności radzenia sobie z problemami i stresem, nieprzerwanie oceniał też jej umiejętności walki nie raz narażając przy tym swe życie. Teraz była pewna, że gdyby tylko sytuacja stała się zbyt niebezpieczna i stwierdziłby, że nie mają szans Horyzont pomimo, że formalnie nie posiadał uzbrojenia to za pomocą min, czy bóg wie czego on w nim trzymał bez problemu rozprawiłby się zarówno z Piratami jak i z Rojem. Co prawda w Koloni kilka osób straciło życie, ale czy Hector albo Gabela mieliby mieć dla niego jakieś znaczenie? Przecież sam mówił, że uczestniczył w wojnie przeciwko Dark Armadzie! Widział już dość śmierci by się na nią uodpornić! Liczyło się tylko wykonanie zadania, a wszystko inne było na drugim miejscu, no może poza życiem Valencii i Neko. Reszta mogła zginąć.
Gdy Tammy uświadomiła sobie wszystkie te rzeczy, poczuła prawdziwy szacunek do Tadka pomimo tego, że była na niego rozwścieczona jak nigdy, pojęła tym samym z czego wypływała siła Husarii. Jeśli ktoś taki jak Teddy jest zdolny posunąć się tak daleko by tylko wykonać zadanie to nie chciała nawet myśleć jacy piloci walczą pod skrzydłami ich jednostek specjalnych. Sama ich nazwa powtarzana teraz w głowie budziła lęk. Chciała stać się członkinią tej grupy, zapragnęła jak nigdy wcześniej walczyć w imię Skrzydlatych Husarzy, a
Hetman jakby czytając jej w myślach powiedział spokojnie.
- A więc moja droga - rzekł pewny siebie - Husaria ma pewien problem.
Odpowiedz
#10
Tadziuuuu... Feniks nigdy nie był skrzydłem bojowym tylko wywiadowczym Biggrin

PS. Tadziu Super Hero, Superman Wink BiggrinBiggrin

PPS. Feniks może i formalnie i oficjalnie został zawieszony, ale nieoficjalnie... hmmm... Tongue Wink
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Husarski zegarek. Kriztozz 13 3,818 29.01.2019, 20:09 UTC
Ostatni post: Kriztozz



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości