Husarska Kolonia
#21
Tadziu, wszytko ok, fajnie, mi się podoba Biggrin Tylko jedno ale: NIE NADĄŻAMY CZYTAĆ! Biggrin
Odpowiedz
#22
Podoba się ;>
[Obrazek: 51065.png]

Odpowiedz
#23
Naprawdę fajne Smile tylko faktycznie nieco wolniej Wink
rep poleciał
Odpowiedz
#24
A jak z kreacją postaci? Zawsze uważałem, że ten element u mnie szwankuje Tongue

Odpowiedz
#25
(26.01.2017, 15:52 UTC)TeddyPanda napisał(a): A jak z kreacją postaci? Zawsze uważałem, że ten element u mnie szwankuje Tongue

Skopałeś w momencie kiedy nie wziąłeś ekshibicjonistki Tongue Wink
Odpowiedz
#26
ja jestem stałym czytelnikiem
Odpowiedz
#27
Dzień Szesnasty - Szał

Przyszli od północy. Jeden, wielki, łysy i barczysty dzierżył w dłoni olbrzymią, najeżoną kolcami maczugę, Drugi o filigranowej posturze trzymał szybkostrzelny, niewielki karabin.

- Wygląda na to, że jedna z tych pirackich grup współpracuje z Dzikusami - powiedziałem do Colon, gdy na krótka chwilę wychyliłem się z okopu północnej bramy.
- Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam - szepnęła cicho Colon.
Pokazałem jej umówiony wcześniej znak, a dziewczyna przesunęła się na pozycję tuż przy wejściu.
- Jesteś pewien, że tak chcesz to rozegrać?
- Tak.

[Obrazek: nQSkURT.png]

Pozwoliłem zbliżyć się wrogom na tyle aby móc oddać szybką, zaskakującą salwę. Gdy ich tupot wskazywał odległość nie przekraczającą kilku metrów od naszych umocnień wyskoczyłem z okopu krzycząc.

- Say hello to my little friend!

Energetyczne pociski pomknęły strumieniem ku całkowitemu zaskoczeniu bandytów. Barczysty dzikus zginął na miejscu gdy jego pierś eksplodowała krwią pod nawałem strumieni energii przeszywających jego ciało. Padł na ziemię z miną jakby wciąż nie wiedział co się właściwie wydarzyło. Niestety z jego kumplem nie poszło tak dobrze. Pocisk trafił go w prawy bark i choć wyraźnie krwawił nadal żył. Wyraźnie oszołomiony i zaskoczony rzucił się do ucieczki nie oddając ani jednego strzału w naszą stronę.

- Za nim! - ryknęła Colon.

I wyskoczyła z okopu nie oglądając się za siebie.

- No na co czekasz do cholery? Łap go!

Trzymając ciężki karabin nie byłem jednak w stanie dotrzymać kroku Colon i już wkrótce straciłem ich dwójkę z oczu. Zdyszany parłem przed siebie z trudem przedzierając się przez wysoką trawę oraz potykając się o własne nogi. Po chwili, gdzieś z oddali usłyszałem krzyki dziewczyny.

Strach dodał mi nieco sił. Oby nic jej się nie stało - pomyślałem.

- Giń ścierwo, giń ty przebrzydła kreaturo!

Zobaczyłem jak Tammy za pomocą swej pałki podcięła nogi uciekinierowi. Ten upuścił swój karabin i wylądował na ziemi uderzając twarzą w błoto.

- Zostaw mnie kobieto! - wykrzyczał z błaganiem zasłaniając rękami głowę, gdy tylko pojawiłem się w ich polu widzenia zwrócił ją do mnie, a oczy miał pełne strachu - Proszę! Zrobię wszystko tylko zabierz tę babę!

Stanąłem w rozkroku celując w niego z blastera.

- Colon!

Była w totalnym amoku. Gdybym miał spróbować to jakoś opisać wyglądała niczym Walkiria w szale bersekera. Jej oczy płonęły czystą, nieskrępowaną nienawiścią i obłędem, splecione zazwyczaj włosy tym razem sterczały jej na wszystkie strony bez wyraźnego ładu, a całe ciało miała zabrudzone świeżą krwią. 
- Colon, przestań!
Dziewczyna chwyciła pirata za kołnierz i pchnęła ponownie wprost w kupę błota po czym kopniakiem odwróciła na plecy. Usłyszałem trzaśnięcie gruchotanych kości. Nie patyczkowała się.
- Błagam! - pisnął pirat.
- Puść go! - rozkazałem tym razem w sposób dużo o wiele bardziej ostry niż bym się po sobie spodziewał, ale nie docierały do niej żadne słowa.
- Dokonałeś bardzo złego wyboru - powiedziała w końcu tak cicho, że ledwo to usłyszałem po czym wzięła solidny zamach i nim zdążyłem zareagować czaszka pirata została dosłownie rozkwaszona na mokrą plamę.

A potem? Colon się ocknęła.


[Obrazek: MNTVGBm.png]

Odpowiedz
#28
Dzień Siedemnasty - Liseł

- Ty to jesteś zdolny
- Dla takiej opieki medycznej było warto się ośmieszyć! - stwierdziłem w skupieniu obserwując jak Tammy powoli nachyla się, aby podać mi antybiotyk oraz sprawdzić opatrunki.
- A ten znowu swoje - powiedziała podnosząc się po czym wyszła, a ja zostałem sam przykuty do niewygodnego łóżka niczym inwalida

Co się właściwie stało? Zacznijmy od początku.

Tego dnia, dzień po ataku bandytów na naszą osadę wstałem wcześnie rano by zająć się budową terminala komunikacyjnego. Tammy powiedziała mi, że na niskiej orbicie wokół planety krążą niewielkie, pozbawione napędów fsd okręty, z którymi po nawiązaniu łączności moglibyśmy handlować. Pierwszą rzeczą było więc zbudowanie anteny oraz przyszłego punktu zrzutu.

[Obrazek: Q5dhVeg.png]

Kiedy byłem mniej więcej w połowie zaiste fascynującego procesu jakim było betonowanie i zastanawiałem się jak to możliwe, że akurat przechadzający się po okolicy indyk ma jedno skrzydło i jedną nogę usłyszałem groźne warknięcie, które przetoczyło się przez całą okolicę.

Co to do cholery było? - pomyślałem rozglądając się dookoła, nie zauważyłem jednak nic podejrzanego więc wróciłem do pracy - w końcu byłem tylko na obcej, pełnej niebezpieczeństw planecie, na której większość gatunków zwierząt i roślin byłą mi zupełnie nieznajoma. Co mogło się stać?

Warkniecie powtórzyło się ponownie. Tym razem uniosłem i odblokowałem broń. Tammy, która w tym czasie zajmowało się pracą wewnątrz bazy nie mogła słyszeć tego dźwięku. Postanowiłem, że nie będę jej specjalnie wołać i sam przejrzę okolicę. 

Nagle, gdy przeczesywałem okolice północnej bramy zobaczyłem coś szybkiego.
Coś włochatego.
Coś rudego.
Zanim się obejrzałem poczułem silny ból w kolanie, a następnie w stopie, na brzuchu i udach.
- Ała! jasny gwint co to do cholery jest!?
Dopiero po chwili szturchaniny w końcu zauważyłem bestię, która wyprowadzała swe ataki z prędkością niemal równą światłu. Było to zwierzę do złudzenia przypominające ziemskiego lisa, tylko jakieś dwadzieścia razy szybsze. Spróbowałem wystrzelić, ale spudłowałem, a lis powalił mnie na ziemię groźnie kłapiąc pyskiem i wskoczył na mnie przygniatając cielskiem z wyraźnym zamiarem odgryzienia twarzy. 
- Spadaj ty ruda kupo łajna!

[Obrazek: FjUpeI4.png]

Udało mi się wyprowadzić prawego sierpowego, który trafił centralnie w nos bestii. Zwierze odskoczyło do tyłu, a ja podniosłem się na równe nogi i momentalnie wyprowadziłem kolejny cios używając kolby blastera. Lis padł na ziemię, a ja dołożyłem mu jeszcze dwa kontrolne pociski by upewnić się, że nie żyje. Wtem usłyszałem za sobą głos Tammy.

- Tadek ty cały krwawisz! 

Zdziwiłem się, bo w ogóle nic nie czułem i dopiero wtedy zauważyłem, że cały jestem we krwi, a spora jej ilość musiała należeć do mnie.

Zemdlałem.

[Obrazek: kaALspD.png]

No ale przynajmniej mam dobrą opiekunkę!

Odpowiedz
#29
OK Leci RAP i zobaczymy co dalej Confused
[Obrazek: hEwp3B1.png] [Obrazek: 57086.png]Qui desiderat pacem praeparet bellum

 


Odpowiedz
#30
(27.01.2017, 08:56 UTC)RANDARIO napisał(a): OK Leci RAP i zobaczymy co dalej Confused

Comming Soon in TWH COLONY:


Do koloni dołącza nowy osadnik (Quarion będzie przeszczęśliwy)

Wielki pożar w Lesie!

Osada zdobywa potężną broń zapalającą!

Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości