Dziennik pokładowy: Cmdr Trufel Aubaris
#24
Meldunek nr 26: 3306-10-03
Wkraczam do sektora Achilles's Altar. Poprzednie wydarzenia mam z tyłu głowy. Było, minęło… Statek sprawny, wszystkie moduły poza elektrownią na 100%. Ona sama niewiele zużyta, bo nadal ma 96% sprawności i niestety, ale tylko jej nie można naprawić w trakcie lotu. Absolutnie się tym nie martwię. To niewielki spadek mocy i będzie mi jeszcze długo służyć, o ile znowu czegoś nie odwalę…
W przygranicznych rejonach Gludguae nie znajduję kompletnie nic ciekawego. Kilkanaście skoków absolutnie bezowocnych. Niemalże same systemy z lodowymi ciałami. Zimne i bez wyrazu. Co prawda przytrafiły się może dwa z zaskakująco licznymi sygnałami geologicznymi, ale nie decyduję się na lądowania. Krótko potem wskakuję do grupy Plae Thaa, w śród nich systemu Plae Thaa GR-W c1-14. Skany planet 3B i 3C wskazują na dużą ilość ciekawych miejsc do sprawdzenia. Tym razem podejmuję decyzję o posadzeniu Columbusa gdzieś w okolicy. Wybór pada na tą drugą. Jeśli mi nie przypadnie do gustu, to przeniosę się na pobliską 3B. Odległość pomiędzy nimi jest naprawdę niewielka.

[Obrazek: YZIoraO.png]

Przyrządy wskazują 87 K, czyli zimno. Zaledwie 1,57%, to metale, niemniej łudzę się, że znajdę coś ciekawego na powierzchni. Lądowanie przebiega spokojnie i chociaż teren nie należy do zupełnie równych, operacja udaje się bez dłuższego poszukiwania stabilnego podłoża.

[Obrazek: r5Iqv5S.png]

Nie lubię ciemnych stron planet, ale w tym przypadku nie znalazłem lepszego miejsca na zwiedzanie powierzchni. Wiem, że nie doczekam się światła, ponieważ okres orbitalny dla tej planety wynosi 3,3 dnia ziemskiego, a obecnie nawet nie świta. Na pewno nie spędzę tutaj tyle czasu. Jest ślisko i mało przyczepnie, ale radzę sobie. Na szczęście w rejonie tego sygnału geologicznego jest w miarę równo i udaje mi się swobodnie przemieszczać.

[Obrazek: yoF1VD5.png]

Przez cały czas towarzyszy mi widok na giganta gazowego z wielkimi i pięknymi pierścieniami zawierającymi lodowe i metaliczne bryły. Jest potężny. Promień ok 75 tyś. km robi wrażenie. W dodatku ciemność potęguje wrażenie mrocznej strony tego ciała niebieskiego. Muszę się jednak skupić na prowadzeniu łazika, co nie sprawia zbytnich trudności. Jedyną przeszkodą bywają skąpo rozsiane gejzery, z których z dużym ciśnieniem wydobywa się dwutlenek węgla.

[Obrazek: q4n54yk.png]
Sama przejażdżka nie wzbogaca zbytnio mojej ładowni. Trochę manganu, kilka bryłek wanadu i molibdenu. Zbiory nie są obfite, ale nie żałuję też, że wylądowałem. Traktuję to, jak miłe spędzenie czasu i przerywnik w przemierzaniu otchłani kosmosu. Nawet nie musiałem syntezować paliwa w łaziku, co oznacza, że nie przemierzyłem znacznych odległości. Może wybrałem nie tą planetę? Możliwe, ale nie decyduję się na lądowanie na pobliskiej. Jej grawitacja jest jeszcze niższa, więc nie uśmiecha mi się mozolna jazda.

[Obrazek: 1kE0RZ9.png]

Podrywam statek i bez problemu odlatuję od pola przyciągania planety. Analizuję jeszcze przez chwilę wskazania skanerów i dochodzę do wniosku, że dalsze spędzanie czasu w tym systemie nie ma sensu. Ruszam dalej zgodnie z planem trasy.
14 skoków dalej wskakuję do kolejnego systemu z tej samej grupy. Jest to Plae Thaa NX-L d7-18. Odnajduje w nim 21 ciał, a po dokładniejszym skanowaniu okazuje się, że jest tutaj sporo interesujących sygnałów. Część z nich generują pierścienie gigantów gazowych, w których pewnie znajdują się zasobne złoża minerałów. Mam ochotę na planetę z jakimś sensownym przyciąganiem, dlatego jako cel do lądowania wybieram ciało z dużą zawartością metalu. Wskazania przyrządów wykazują 1,29 G i temperaturę przy powierzchni na poziomie 203 K (-70 st. C). Jak na obecną okolicę mogę powiedzieć, że wręcz „ciepło”… 8 sygnałów geologicznych podpowiada mi, że może nie są liczne, ale mogą być zasobne.

[Obrazek: CrpZoVa.png]

Już z daleka widać, że planeta nie jest wiecznym lodowcem. Kolor może świadczyć o dużej ilości ciekawszych metali, co również potwierdza dokładne skanowanie. Z daleka widoczne kratery z rozbryzgami świadczą o niezwykle silnym bombardowaniu przez meteoryty lub wewnętrzne erupcje. Po zbliżeniu okazuje się, że są głębokie i duże.

[Obrazek: EpfStEG.png]

Po wylądowaniu, które wymusiło na mnie większe skupienie z uwagi na odrobinę wyższe przyciąganie moim oczom ukazała się ubita i twarda powierzchnia z nieregularnie porozrzucanymi głazami. Jazda po takim podłożu jest znacznie łatwiejsza, niż przy niskich grawitacjach, ale spotkanie z większym kamieniem może powodować uszkodzenia łazika. Nie ma co rajdować, chociaż łazik zachowuje się bardzo przewidywalnie.

[Obrazek: XJM7QKa.png]

Gęsto usiane gejzery z rozżarzonymi wyziewami dodatkowo nakazują na skupienie podczas przejazdów. Na szczęście nie są zbyt niebezpieczne, ponieważ na tle planety są doskonale widoczne. Ich zagęszczenie nie jest też na tyle duże, żeby trzeba było się pomiędzy nimi przeciskać. Po prostu są i nie przeszkadzają w pobieraniu pierwiastków.

[Obrazek: EEaFfXU.png]

Udaje mi się pozbierać trochę technetu, wanadu i kadmu. Cieszy mnie to, bo pomimo częstych lądowań daleko mi jeszcze do pełnej ładowni w tym zakresie. Zbiory są przyzwoite, ale nie powalające. Przytrafiało mi się czasami więcej trafień, ale nie mogę narzekać. W końcu przede mną jeszcze wiele planet, na których jeszcze sporo mogę odnaleźć.

[Obrazek: daxN4JZ.png]

Poderwanie statku z tej planety nie jest trudne, ale jednak większa grawitacja sprawiła trochę więcej pracy silnikom kierunkowym. To tylko lekko podwyższone przyciąganie, ale nie jakieś wymagające dla moich umiejętności i możliwości statku. Oddalam się od orbity i udaję się na zasłużony odpoczynek. Zatrzymuję statek w bezpiecznej odległości od planety i siadam do uporządkowania danych. Musze trochę ogarnąć „papierkową robotę” i przygotować materiały do kolejnych raportów. Co prawda ostatnio trochę się podciągnąłem , ale nadal mam sporo do nadrobienia. Na kolację funduję sobie jajecznicę z pomidorami z mojej hodowli, którą sobie prowadzę w jednym z licznych pomieszczeń statku. Wszakże Anakonda jest ogromnym statkiem, zwłaszcza jak się podróżuje samotnie. Szybka synteza chlorku sodu i po doprawieniu potrawa nabiera cudownego smaku…
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Dziennik pokładowy: Cmdr Trufel Aubaris - przez Trufel Aubaris - 25.10.2020, 18:23 UTC
RE: Dziennik pokładowy: Cmdr Trufel Aubaris - przez Kahea - 07.02.2021, 12:03 UTC

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Neural Log - CMDR ShiMan ShiMan 32 16,015 09.08.2022, 19:56 UTC
Ostatni post: ShiMan
  CMDR MAGNUM354 MAGNUM354 10 11,067 07.11.2021, 18:03 UTC
Ostatni post: MAGNUM354
  [LORE] [CMDR RUSAŁKA] Dziennik pokładowy misji "Czerwona Panda". Rusałka 6 3,075 24.03.2021, 12:44 UTC
Ostatni post: Rusałka
  CMDR DYoda DYoda 64 61,327 16.02.2019, 21:45 UTC
Ostatni post: DYoda
  Dziennik pokładowy: Cmdr Mathias Shallowgrave Mathias Shallowgrave 41 49,403 20.01.2019, 03:14 UTC
Ostatni post: Mathias Shallowgrave



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości