The Winged Hussars - Forum
Kubusiowy Dzienniczek Gwiazdkowy - Wersja do druku

+- The Winged Hussars - Forum (https://forum.thewingedhussars.com)
+-- Dział: Maskelyne Vision - Stacja Orbitalna Typu Coriolis (https://forum.thewingedhussars.com/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Dział: Galeria sztuki im. Jade "Maliny" Rockatansky (https://forum.thewingedhussars.com/forumdisplay.php?fid=18)
+---- Dział: [ROLE PLAY] Dzienniki Gwiazdowe (https://forum.thewingedhussars.com/forumdisplay.php?fid=84)
+---- Wątek: Kubusiowy Dzienniczek Gwiazdkowy (/showthread.php?tid=5090)



Kubusiowy Dzienniczek Gwiazdkowy - Kuba Wolf - 27.01.2019

27.01.3305

Obudzilem sie z tym nieznosnym, metalicznym posmakiem w ustach. Coz, uroki spania na stacji gorniczej. Nie moge narzekac. Dzieki wczesniejszym wizytom i dobrym kontaktom na Omega Mining Operation [OMO] nie musze spac na statku, albo w tych wygladajacych jak przewrocone Toi-Toje habitatach sypialnych wstawionych w dokach dla rzeszy odkrywcow z DW2. Mam swoj pokoj w malym hoteliku pracowniczym po drugiej stronie asteroidy. Normalne lozko, PapuCreator 2.0 i terminal... Wlasnie terminal. Siadam przy nim z lurowata herbatka z jakiegos blizej nieznanego suszu (nawet nie za bardzo chce wiedziec co to) i przegladam ostatnie dane.
* Cmdr Fenyl de Lechia robi porzadki w Koperniku
* TWH na powaznie wziela sie za ranking Combat. Co za tym idzie Thargoidzka ofensywa praktycznie sie zalamala, a co bardziej optymistycznie nastwaieni badacze mowia wrecz o wycofywaniu sie sil najezdzcow do zamknietych sektorow ponizej Plejad.
* Tybylcy maja powoli dosc DW2. Hordy odkrywcow swietujacych zakonczenie jakiejs smiesznej zbiorki smieci z pobliskoch pasow asteroid nie sluza lokalnym interesom na opalach i diamentach. Jak przeciez wiadomo "te" prawdziwie dochodowe interesy lubia cisze.

Ehh sprawdzam jeszcze manifesty zaopatrzeniowe. W sumie to zapasy z HR 8444 na moje szczescie nie ulegly uszczupleniu. Zapasy najwyzszej jakosci sa na Patagonii i nie musze ryzykowac aprowizacji miejscowymi "specialami". Ostatnie decyzje podjete. Dalej lece Patagonia, na statku role covas bedzie pelnil Leo, na srv Celest i niezawodna Verity. Nie wiem czy wytrzymam malkontenctwo Leo, ale licze ze sie dogadamy. W sumie jestesmy do siebie podobni.

Przed poludniem mala wizyta na kanale komunikacyjnym Father Bill'a. Fajny facet w dziwnym mundurze.

Czas zbierac graty. Po drodze jeden z pekajacych w szwach barow. Jakis obiadek przed powrotem na statek. W srodku zaduch i odor nawet wiekszy niz normalnie. Siadam w kacie i zamawiam jajecznice w proszku. Przy okazji taki maly Pro Tip. Zastanawialiscie sie kiedys czemu jajecznica z torebeczki jest po 15 Cr a "lokalne", smazone "kielbaski" sztuk dwie tylko po 9 Cr? I to na stacji gdzie nie ma ZADNEJ produkcji rolniczej i miesnej! No wlasnie, nawet jesli sie nie zastanawialiscie to Tubylcy jedza jajecznice na potege, a kielbasek nie tykaja nawet gdy sa glodni... Kiedys probowalem sie dowiedziec dlaczego, uslyszalem tylko ze "tu nic sie nie marnuje" i "super mocny aromat wedzonej szynki jest naprawde tani". Podobno jak kiedys rozbila sie komus mala 20g buteleczka w dokach, to psy z calej stacji w ciagu godziny otoczyly ten statek i lizaly podwozie. Ja tam teraz widzialem tylko kilka pieskow...

Siedze sobie, przezuwam jajecznice az tu widok na jakas ladna kelnerke zaslaniaja mi dwa osilki. Z twardym germanskim akcentem pytaja czy moga sie dosiasc. Jak przystalo na kultularnego Husarza zanim powiedzialem im zeby spadali chcialem przelknac ostatni kes jajecznicy zeby ich nie opluc jedzeniem. Niestety troglodyci uznali to za zachete do spoczynku i wspolnego kuszania. Siedzimy sobie, ja z jajecznica troche smutny bo mi kelnerke zaslaniaja, i oni z kielbaskami. Usmiecham sie grzecznie i potakuje, a oni swiergocza jak thruster z polamanymi lopatkami. Ze wyprawa nudna, ale przynajmniej mozna sie socjalizowac (juz poczulem ze panowie mocno "wczorajsi"), ze odkrywanie to to co ich najbardziej jara i ze takie kokosy na tym zarobili (jeden 2MCr a drugi az 3,5MCr bo odkryl planete zycia, normalnie Nowa Ziemie, Water Worlda 2500 Ls od gwiazdy M). Niestety moj rozmowca nie zmapowal tego wiekopomnego odkrycia, bo mu sie DSS na wyprawowego Fer-de-lance'a nie zmiescil, a zreszta oni ostro musieli gonic bo ten ferdek ma cale 15 LY skoku i nie byloby czasu na takie ekstrawagancje jak mapowanie planet. Jego wingman pochawlil sie ze kolega go troche spowalnia, jego eksploracyjny FAS skacze az 22LY. Nagle moi kompani zauwazyli na kombinezonie kask TWH i wyraznie ich to rozweselilo. Konsyliacylnie przyblizyli sie do mnie i spytali czy wiem ze Hetman lubi w sukience chodzic... No coz musialem miec naprawde dziwna mine, bo jeden wyciagnal swoj kieszonkowy terminal i tam wsrod naprawde pokaznej liczny dziwnych zdjec byl nasz Hetman w galowym hetmanskim kontuszu z 69 guzikami z najczystrzych opali i gesto pikowanym zimnymi diamentami... Niestesty te germansko jezyczne pawiany nie potrafia zrozumiec ze oprocz funkcji reprezentacyjnej (cena samych kamykow i zlotych i platynowych nici uzytych do wykonania tego stroju przekracza wartosc stacji typu Orbis) stroj ten pelni wazna role w ochronie Hetmana przed dzialniem Rury Batona... Panowie postanowili towarzyszyc mi w drodze do dokow (niestety stacjonowali w tym samym sektorze co ja). Po drodze ich wczorajszosc plus wspomniane kielbaski chyba im nie posluzyly. Ale gdzies w zakamarkach ich mozgow zaswitala mysl ze TWH produkuje Swinskiego Ryja, czyli najlepsze lekarstwo na niestrawnosc. Coz, kodeks husarski kaze pomagac nawet idiotom w potrzebie (jak to zawsze powtarza Cmdr Fenyl "zeby nie byc ku..." znaczy czlonkiem). Zreszta ja nie pije wysokoprocentowych, wiec szkoda zeby sie Ryj mi zmarnowal. Powiedzialem zeby poczekali przed Patagonia a sam wszedlem do srodka poszukac dla nich lekarstwa. Znalazlem. W pusta butelke po Nuke Coli przelalem Ryja, a w butelke po Ryju taki dwudziestowieczny srodek Laxigen, troche juz sie termin mu skonczyl, ale to bedzie lepiej dzialal. Nuke Cole wyslalem na statek Haji-me w nagrode za zwyciestwo w konkursie fotograficznym (wybacz ze w takiej butli, ale w orginalenej by go po drodze kurierzy wyzlopali), a troglodytom dalem butelke po Ryju z Laxigenem. Ucieszyli sie i skonsumowali na miejscu, nawet smakowalo Smile   Mam nadzieje ze na tym "wyprawowym" Ferdku i Fasie chociaz dobre kible zamontowali...


RE: Kubusiowy Dzienniczek Gwiazdkowy - Kuba Wolf - 11.02.2019

11.02.3305

Kochany Dzienniczku nie pisalem bo sie lenilem, znaczy sie nie lenilem ale biore czynny udzial w wyprawie. Wyprawie pelnej studentow i tak sie sklada ze jak do tej pory lecimy najbardziej ruchliwa droga w calej Galaktyce a po drodze zahaczamu o kazdy bar, stacje czy dziure (czasami nawet po kilka razy). Sa rozumiesz ze to wymaga skupienia, poswiecenia dla sprawy i ciaglej regeneracji (glownie watroby). Nie jest lekko. Zaczynam z rozzewnieniem wspominac te lata wypraw dla Biura. Tylko ja i Celest tysiace LY od Banki. Ehh romantyzm podroznika...
Wlasnie ale oprocz zwiedzania barow przeciez jednak trzeba sie przemieszczac. Tu zaszly drobne zmiany. Polatalem troche Rhincodon (bo szybciej) oczywiscie covas Leo nie odpuscil takiej okazji i zajal miejse Celest na pokladzie. Choc juz nie moge pisac covas Leo teraz to juz przeciez pelnoprawny czlonek zalogi... Najpierw Leo stwierdzil ze ma w nosie to cale latanie i zaczal cytowac jakies stare teksty ze praca 8h na dobe, ze 5 dni w tygodniu i do tego platny urlop. Coz puscilem to mimo uszu, pozniej troche sie zastanawialem czy moze jednka cos tu komus nie styka no i nim sie obejrzalem mialem grafiki z jakas flaga na monitorach i wszedzie STRAJK. Sytuacja stala sie powazniejsza gdy Leo zawiazal zwiazek zawodowy z czescia inteligentnych inaczej sprzetow na Rhincodon. Juz pal szesc ze musialem sam przepompowywac zawartosc zbiornikow na odpady biologiczne poza statek, gorzej ze ten "ulepszony" Papukreator 2.0 zostal wice prezesem tego zwiazku. Ryczypior kiedys dostal kurczaczka, ja mam cala mese w zupie krem groszkowo brokulowej. Od samego patrzenie chce sie puscic pawia, tylko ze te zbiorniki sa jednak wciaz przepelnione. Probojac zalagodzic sytuacje wpadlem na pomysl zeby odciac Leo (wiem ze niezgodne z przepisami Federacji Pilotow, ale to chyba jednak podpada pod ten zapis o sytuacjach nadzwyczajnych?). Jak nie trudno sie domyslec skocznylo sie to odcieciem mojej kabiny od reszty statku i wyprawa wprost na bielago karla. Nie wiem czy niestabilna grawitacja karla, czy jednak moje wrzaski troche udobruchaly Leo i usiedlismy jak ludzie do rozmow. Ja to bardziej dobieram jak bezwarunkowa kapitulacje, ale przynajmniej lece w jednym kawalku dalej. Ustalilismy ze Leo zostaje polnoprawnym czlonkiem zalogi w randze kandydata na pilota Federacji, dostaje zold w wysokosci 1% ktory wydajemy na wszelkie te pierdolki do kokpitu. Papukreator natomiast ma pewna doze dowolnosci w kreowaniu menu na statku tak zeby mogl rozwijac swoj kulinarny talent...
Jesli chodzi o badania. To studenci jak to studenci. Im dalej od Alma Mater tym luzniej. Wczoraj jeden ze studentow z wymiany zagranicznej z antypodow na pomysl Cmdr'a Satsuny zeby skanowac moze jednak cale systemy prawie sie poplakal "Bo jak widzi 40 sygnalow w systemie to czuje przerazenie"... Coz to pewnie dobry czas na podsumowanie.

Liczba skokow: 981
Przebyty Dystans: 66 435,60 LY
Skany: 16 168
Mapowanie: 386

Systemy dla Cmdr Satsuny: 385