![]() |
|
Bo te statki są złe nie graj w to! - Wersja do druku +- The Winged Hussars - Forum (https://forum.thewingedhussars.com) +-- Dział: Archiwum (https://forum.thewingedhussars.com/forumdisplay.php?fid=40) +--- Dział: Archiwum Wątków (https://forum.thewingedhussars.com/forumdisplay.php?fid=41) +---- Dział: Korytarze (Offtopic) (https://forum.thewingedhussars.com/forumdisplay.php?fid=139) +----- Dział: O wszystkim i o niczym (https://forum.thewingedhussars.com/forumdisplay.php?fid=140) +----- Wątek: Bo te statki są złe nie graj w to! (/showthread.php?tid=1845) |
RE: Bo te statki są złe nie graj w to! - Anukus - 23.09.2016 Długo się zastanawiałem czy odpisać w tym temacie, ale moja natura jest silniejsza ode mnie i napisałem coś bardziej w formie pytań, niż rozwiązań. Oczywiście to, co napisał Rommie_PL jest super rozwiązaniem, ale nie trafionym w stosunku do Twojej sytuacji. Fajnie, że Rommie_PL znalazł swoją drugą połówkę, która dzieli z nim zainteresowania, ale takich przypadków jest równie dużo, co z goła innych. U mnie, jak również u Stefana Batorego jest inaczej, ale z tym też sobie można dać radę. Zanim jednak coś więcej napiszę o swoim przypadku, to muszę napisać jedno i najważniejsze. Na żadnym forum, u psychologa, czy u wróżbity nie znajdziesz lekarstwa na Twój problem, ponieważ nikt nie da Tobie recepty na tabletkę, która pogodzi różne interesy w tym przypadku, a również i ja nie mam lekarstwa na to, choć mój przypadek może pokaże Ci, że nie jesteś sam, a rozwiązanie masz pod ręką i wszystko zależy od Twojego i Twojej żony podejścia do niniejszego tematu i siebie samych. Do rzeczy jednak... Widzę w tym, o czym piszesz sporo podobieństw, które łączą Twoją sytuacje z moją dawno temu. Moja żona nie lubi ogólnie grać w gry - niezależnie czy karciane, planszowe, czy video. Woli czytać książki, oglądnąć dobry film, sztukę w teatrze, czy spędzić czas przytulając się do mnie i rozmawiając na łonie natury lub na starej wysłużonej kanapie - nieistotne gdzie, byle ze mną. Ja też to lubię, ale gdy mieliśmy po dwadzieścia kilka lat, zupełnie inaczej myślałem (albo raczej nie myślałem) i moja jeszcze nie-żonka zarzucała mi, że nie poświęcam jej na tyle dużo czasu, ile by chciała! Mówiła, że poza tym, co lubię robić sam, to spędzamy tylko wspólnie czas na rzeczach, czy czynnościach, które nam obojgu przynoszą radość. Pamiętam to do dziś, bo miała po prostu rację, ale to też wynikało z wielu różniących nas cech i to nie tylko charakteru. Piszesz, że mieszkanko wysprzątane, pranie i obiad zrobiony itd., ale czy to są czynności, które wykonujesz z nią wspólnie i cieszysz się tym razem z nią? Czynności dzięki którym masz fizyczny i emocjonalny kontakt z najbliższą Ci osobą? Czynności, które zbliżają Cię do swojej żony? Tylko Ty sam jesteś w stanie wraz ze swoją żoną dojść do sensownego porozumienia i wypracowania Waszej wspólnej i zrozumiałej przez Was samych zdrowej relacji, która jest budowana na zasadzie partnerstwa opartego głównie na tym, co Was łączy, a nie co dzieli. Ponad to myślę, że należy próbować tego, co sam próbowałem zrobić, a do czego Hetman zachęcał, a mianowicie pokazaniu małżonce, że gry to przyjemność. Możliwe, że lisek od Hetmana nie zrobi większego wrażenia (lub na chwilę), ale świat gier jest tak wielki jak nasza i programistów wyobraźnia, więc nic straconego. Moja żona akurat woli Syberię, czy Myst, na których zaczęła i również zakończyła przygodę z grami, ale to już i tak coś. Baton napisał, aby znaleźć w tym wszystkim coś kreatywnego i tym pokazać żonce, że to nie tylko gra, ale coś co Cie rozwija itd. Oczywiście jest w tym dużo prawdy i fajnie jeśli pójdziesz w tę stronę (my też na tym skorzystamy), ale co w przypadku, jeśli się nie uda? Nie każdy urodził się do tworzenia czegokolwiek, czy to za pomocą, kamery, gliny, akwareli czy metody otworkowej. Ja osobiście bym na to nie stawiał, no chyba tylko, że czujesz się w tym mocny i będziesz konsekwentnie udowadniać to nam i jej przez jakiś czas, aż Twoje foty pojawią się w kalendarzu na 2017, czy 2020 rok, który ona będzie mogła podziwiać na ścianie w swoim mieszkaniu. Reasumując... Próbować należy wszystkiego, na co nie wyraża stanowczego sprzeciwu druga strona i w tym trzeba szukać rozwiązania, ale należy również pamiętać, że rozwiązanie jak zazwyczaj leży w zasięgu ręki. Pytanie tylko jak daleko oboje chcecie sięgnąć... RE: Bo te statki są złe nie graj w to! - idrael - 23.09.2016 A ja rady żadnej nie dam w zamian opowiem wam co mi żona powiedziała ostatnio. Cała historia z graniem i relacjami małżenskimi u mnie byla jak u wielu z was, początki to niezrozumienie wsciekłość z biegiem czasu poznawanie swoich fascynacji aż na końcu zrozumienie.No i właśnie ostatnio rozmawiałem z Kasią o tym procesie, to co mi powiedziała. Maciek tyle razy byłam na ciebie wsciekła, czułam się bezradna, czułam że przegrywam z komputerem, setki razy chciałam ci wygarnąć że albo granie albo ja... I wiesz dlaczego cię o to nigdy nie zapytałam? Bo bałam się odpowiedzi. RE: Bo te statki są złe nie graj w to! - Stefan Batory - 23.09.2016 Kochani, Dziękuję wam wszystki za szczerość! jest dla mnie to wątek bowiem niezwykle osobisty i pragnę wam po stokroć podziękować, każdemu kto się wypowiedział, i tym którzy jeszcze chcą coś dodać. Niedawno odbyliśmy z przyszłą małżonką rozmowę telefoniczną w której dostałem w prost odpowiedź. odpowiedź która budzi nadzieję, aczkolwiek wymagająca czasu od niej i ode mnie cierpliwości. Chwała Bogu nie jest kobieta która zada pytanie o którym napisał Idrael albowiem i o tym rozmawialiśmy. Cytuję "nigdy nie zabronię ci grać". Gdybym zaś miał wybierać to kobieta mego życia jest jedyną decyzją w tym wyborze. Ale do tego nie dojdzie (rozmawialiśmy i o tym) samo to budzi nadzieję na poprawę aktualnej sytuacji. Ja zaś pragnę zminimalizować do minimum powody przez które miała by być smutna jak pisałem powyżej. Tak czy owak na chwile obecną ona potrzebuje czasu, ja zaś cierpliwości. Panie, Panowie, trzymajcie kciuki. Raz kolejny dziękuję: za szczerość i wsparcie. RE: Bo te statki są złe nie graj w to! - Reinrk van Dall - 24.09.2016 Wszystko napisane i mi się przyda, kiedyś.... Dziękuję również i ja, że można Was spytać o wszystko. O gry, żonę i gołębie na balkonie. RE: Bo te statki są złe nie graj w to! - Chris Maver - 24.09.2016 Moja żona dała sobie spokój. Po 13 latach wojny z komputerem - przegrała
RE: Bo te statki są złe nie graj w to! - Brachu - 24.09.2016 @maver Postąpiła wg. powiedzenia: Chciała mieć spokój a nie rację
RE: Bo te statki są złe nie graj w to! - Kyokushin - 24.09.2016 Przedstaw narzeczonej alternatywę. Zamiast spokojnie siedzieć w domu, razem z nią, i grać sobie w grę, możesz: - chodzić do kasyna - chodzić na dziwki - pić wódę - uczestniczyć w bójkach, po których będzie odbierać Cię z lokalnego komisariatu - kupić sportowy motocykl i jeździć z koleżankami Jak powie że woli coś z powyższych, to idź na dziwki i wróć pijany, wtedy spokojnie będziesz mógł grać w Elite. Nie daj się wcisnąć pod damskiego buta. Pracujesz, zarabiasz, masz prawo robić to co chcesz, i to co chcesz i robisz nie musi i co więcej, nie zawsze będzie się Twej lubej podobać i musi jakoś z tym żyć. Jakbyś chciał robić coś z powyższych, rzeczywiście mogło by to budzić jej obawy, ale nie w sytuacji jak sobie chcesz pograć. Niby czemu miałbyś nie móc? Nie widzę takiej możliwości, żeby dorosłemu samodzielnemu facetowi, jakaś żywa istota mogła czegokolwiek zabronić i powiedzieć 'nie wolno Ci'. RE: Bo te statki są złe nie graj w to! - Manig - 24.09.2016 Tylko wrzucę ten link: http://www.gikz.pl/artykuly/jak-sprawic-by-zona-pozwolila-ci-grac/ RE: Bo te statki są złe nie graj w to! - BADDOG1978 - 24.09.2016 Mam inną wersję tej taktyki Kyo po 12 latach małżeństwa docieranie mamy za sobą ale czasem jak mam ochotę po robocie ostro posiedzieć "na grze" to opowiadam żonce jak to dziś cały dzień o niej myślałem lekko świntusząc (w myślach oczywiscie) i zaraz wprowadzimy to w czyn. Na 90% dostaje odp. że głowa boli i zmęczona jest i lepiej idź se pograj. A jak mi się ten sposób nie udaje to i tak nie narzekam Stefciu małżeństwo to ciągły kompromis ale po obu stronach jeśli Cię całkowicie zdominuje to ani ty ani ona nigdy nie będziecie szczęśliwi, masz prawo do chwili dla siebie czasem nawet do samotności (ona też) i musicie to u siebie nawzajem szanować bądźcie partnerami na równych prawach.
RE: Bo te statki są złe nie graj w to! - GROCHU - 24.09.2016 Panowie złote słowa i myśli tu piszecie Ja na szczęści swoją połówkę "wychowałem" odpowiednio Stefan, jest jeszcze takie magiczne pytanie "co musiało by się stać żeby ..." i w kropki możesz wstawić "czasem mógł się zrelaksować przy kompie" Jest to pytanie otwarte i daje do myślenia osobie pytanej, która już nie powie NIE bo forma pytania zakłada z góry pozytywną odpowiedź, co prawda pod "jakimiś" warunkami. Jedyna negatywna odpowiedź to "NIC" - ale jeśli taką usłyszysz to to chyba nie jest osoba wiedząca co to kompromis w związku. Życzę powodzenia
|